Strona 1 z 1

Uzależnienie od innej osoby

: wtorek, 28 grudnia 2010, 16:59
autor: In3orn
W związku z tym, że dziewiątce naturalnie przychodzi akceptowanie innych takimi, jakimi są, nie ma ona większego problemu ze znajdywaniem znajomych czy przyjaciół. Wiadomo też, że dziewiątka potrafi działać pod tym względem podobnie do dwójki, utożsamiając się z drugą osobą. Często bez problemu odnajduje "ja" drugiej osoby, mając problemy ze zidentyfikowaniem własnego. Pojawia się zatem poważny problem. Dziewiątka może w takim przypadku uzależnić się od drugiej osoby.

Zdarzyło się wam coś takiego? Jeśli tak:
Jak się z tym czujecie?
Jakie zachowania pozytywne i negatywne z tego wynikają?
Jak doszliście do wniosku, że jesteście uzależnieni od drugiej osoby (obserwacje, objawy)?
Jak z tym walczycie?

Re: Uzależnienie od innej osoby

: piątek, 21 stycznia 2011, 21:29
autor: kroplablekitu
Wiesz, ja może bym się chętnie uzależniła, ale jak tej osoby nie ma, to przecież nie zacznę sobie dawać w żyły itp, żeby był substytut. Zwyczajnie, po pewnym okresie glodu w końcu rezygnuje. Ale faktem jest, że u mnie okres odzwyczajania się od kogoś trwa dosyć długo, nawet 3 miesiące z braku lepszych bodźców.

Jest mi stosunkowo łatwo żyć bez kogoś właśnie dlatego, ze nie chce nikomu komplikować życia. Przede wszystkim boję się być ciężarem albo się narzucać. Dlatego nigdy o nikogo nie walczyłam, co może jest błędem i słabością. Czasami sama przedwcześnie zakańczam dobrze rokujące znajomości, jak tylko mam sygnał, że ktoś się znudził albo może czuć przeciążony mną. I jak ktoś za jakiś czas się odezwie, to dobrze, a jak nie, to ja tego nie zrobię, żeby nie wyjść na psychofankę.

Z tym że nie przypominam sobie, bym jakoś cierpiała. Mam patenty aby szybko wrócić do zycia. Wiesz, to tak jakby ktoś umarł. Boli i wspominasz. Ale przecież nie ma odwrotu. Jak tylko przyjmiesz ten fakt do wiadomości, łatwiej jest się pogodzić. Mam takie jazdy, że wydaje mi sie, że nawet moje cierpienie mogłoby zostać odebrane jako rzecz nie na miejscu : ]

Podsumowując: nawet jak się uzależniam to bardzo dyskretnie

No i jeszcze racjonalizowanie. Znajdowanie powodów, dla których nawet lepiej, że już nigdy się nie spotkacie.

Re: Uzależnienie od innej osoby

: piątek, 21 stycznia 2011, 21:45
autor: Grin_land
kroplablekitu pisze:nawet 3 miesiące z braku lepszych bodźców.
3 miesiące to bardzo mało, dla osób najbliższych to dla mnie nawet lata, dla ludzi z którymi dobrze i pewnie się czuję- różnie, ale czasem dłużej niż trwała cała znajomość.
Wiadomo, że jeśli ktoś mnie skrzywdzi mija szybciej, ale 3 miesiące to chyba po kimś z kim mieszkało mi się nieźle na jednej stancji lub miałam znajomość głównie netową ale się "wypaliło".

Re: Uzależnienie od innej osoby

: sobota, 22 stycznia 2011, 00:08
autor: kroplablekitu
no tak
za pierwszym razem to trwało 2 lata, ale było męczące. Z czasem starałam się coraz bardziej ograniczać ten czas bycia zombie po rozstaniu. Wg mnie to powinno kończyć sie wtedy, gdy jest oficjalny koniec, nie podobają mi się jakieś wspominki i nieralne tęsknoty w moim życiu, ale pracuję nad tym

ludzi, z którymi się źle mieszkało w ogóle nie wspominam :) i tak samo byłych współpracowników itd. Zresztą jak ktos był ważny, to jakoś magicznie wraca po latach, mimo że kontakt się urwał. Dlatego mam podejrzenia, że jak tęsknie to nie za konkretną osobą (wiem, że jeśli to miało sens, kiedyś się spotkamy) ale za wypełnieniem świeżej pustki w życiu

Re: Uzależnienie od innej osoby

: czwartek, 27 stycznia 2011, 22:03
autor: Nature
kroplablekitu pisze:Wiesz, ja może bym się chętnie uzależniła, ale jak tej osoby nie ma, to przecież nie zacznę sobie dawać w żyły itp, żeby był substytut. Zwyczajnie, po pewnym okresie glodu w końcu rezygnuje. Ale faktem jest, że u mnie okres odzwyczajania się od kogoś trwa dosyć długo, nawet 3 miesiące z braku lepszych bodźców.

Jest mi stosunkowo łatwo żyć bez kogoś właśnie dlatego, ze nie chce nikomu komplikować życia. Przede wszystkim boję się być ciężarem albo się narzucać. Dlatego nigdy o nikogo nie walczyłam, co może jest błędem i słabością. Czasami sama przedwcześnie zakańczam dobrze rokujące znajomości, jak tylko mam sygnał, że ktoś się znudził albo może czuć przeciążony mną. I jak ktoś za jakiś czas się odezwie, to dobrze, a jak nie, to ja tego nie zrobię, żeby nie wyjść na psychofankę.

Z tym że nie przypominam sobie, bym jakoś cierpiała. Mam patenty aby szybko wrócić do zycia. Wiesz, to tak jakby ktoś umarł. Boli i wspominasz. Ale przecież nie ma odwrotu. Jak tylko przyjmiesz ten fakt do wiadomości, łatwiej jest się pogodzić. Mam takie jazdy, że wydaje mi sie, że nawet moje cierpienie mogłoby zostać odebrane jako rzecz nie na miejscu : ]

Podsumowując: nawet jak się uzależniam to bardzo dyskretnie

No i jeszcze racjonalizowanie. Znajdowanie powodów, dla których nawet lepiej, że już nigdy się nie spotkacie.
Kroploblekitu, mam wrażenie iż dla Ciebie Twoja osoba jest w pewien sposób zagadką... Nie żebym sie utożsamiała z Twoją wypowiedzią... Ależ skąd! :roll: :lol:
A takie pytanie, dlaczego musisz się odzwyczajać od ludzi? Zrywac kontakty?
Z tym ciężarem... to jest błędne koło... Ja też staram się nie być jak to się mówi 'kłopotem' drugiej osoby... Tymczasem myślę że to jest sprytne wytłumaczenie tego, że my sami jesteśmy dla siebie w pewien sposób ciężarem i nie umiemy przezwyciężyć uczucia niechęci do siebie. Deprawujemy swoje uczucia. Ale w życiu tak jest, i już nieraz mi się to zdarzyło - jeżeli nie utrzymujesz z ludźmi kontaktu, nie będą się o niego prosić.
Uwielbiam robić wrażenie niedostępnej obcym osobom. To daje mi poczucie takiego... hmm dowartościowania? To jest nie do końca normalne, wiem ;) Ale często właśnie sprawiam, że ludzie boją się mnie poznać. Że podejmując inicjatywę poznania mnie ryzyko przechodzi całkowicie na ich stronę. No więc z tego powodu często rezygnują, rzecz jasna. A mi pozostaje niemiłe uczucie w żołądku. "Masz czego chciałaś"
Ach to wygodnictwo Dziewiątek. Czasami mam wrażenie, że my tak naprawdę niczego nie praganiemy bardziej jak tylko... NO WŁAŚNIE, CZEGO?! To nieokreślone bytowanie nie znalazłojeszcze w mojej głowie odpowiedniej nazwy ;)

Re: Uzależnienie od innej osoby

: poniedziałek, 21 marca 2011, 19:42
autor: dasmoog
Hmm niewiem czy zrozumialam dobrze wątek
ale autorowi raczej chodzi o "dziewiątkowe uzaleznienie" czyli całkowite zrezygnowanie z siebie na rzecz drugiej osoby i życie w takim układzie wzamian za akceptację i czyjąś obecność.

To co piszecie mi wygląda raczej na normalne "zdrowe" oduzaleznianie jeśli do tej pory z kim się było i rozstało, czy przestało "kolegować". - co jest normalne dla ludzkich związków.

Natomiast dziewiątkowe uzaleznienie to takie przyssanie się do kogoś.

"Zdarzyło się wam coś takiego? Jeśli tak:
Jak się z tym czujecie?
Jakie zachowania pozytywne i negatywne z tego wynikają?
Jak doszliście do wniosku, że jesteście uzależnieni od drugiej osoby (obserwacje, objawy)?
Jak z tym walczycie?"


To jest straszne i niestety przerabiam to cale moje zycie a mam dpoiero dwadzieścia kilka lat. juz 2 razy tak bylo. z jednego wchodze w drugie i nawet niewiem kiedy - po czasie sie kapuje.
juz w podstawowej dalam plamy!

Najpierw jest fajnie, bo czujesz sie akceptowany, lubiany - no ktos w końcu zwrócił na Ciebie uwagę. Trafniej - Ktos się Tobą zaopiekował.
I dla tego zainteresowania poswiecasz siebie - ale to dopiero zauwazysz pozniej.
i naprawde takie stany potrafia trwac latami.

w sumie to pozytywnych cech takie relacje nie posiadają. co prawda wyuczyłam w sobie dwie ważne cechy - umiejętność pocieszania i słuchania ale zrobilam to pod wplywem strachu bo balam się odrzucenia przez te osoby a one tego wymagały.

Jak poznałam ze jestem uzalezniona? :
kiedy zaczynalam zauwazac ze druga osoba widzi mnie inaczej tzn. moj wewnetrzny obraz siebie zaczynal gryzc się z tym jak widziala mnie ta druga osoba. w następstwie pojawiał się strach ze zranię tą drugą osobę moim prawdziwym ja i ze strace tą relację jeśli nie będę taka jak oczekuje ode mnie ta druga osoba.

Jak z tym walczę?
hmm po prostu trzeba się pilnować na początkach znajomości szczególnie wtedy gdy darzymy daną osobę wielkim szacunkiem i podziwem - jest to idealny grunt dla uzaleznienia.

a jak juz sie uzaleznisz to - u mnie jako ze dane osoby nie byly tez idealne to znajomosc sie po prostu skonczyla lub oddalila.
ale jesli zalezy nam na kims to chyba bym radzila wszystko odkrecac powoli.


wogole moje dwa przypadki to dluuga historia ale naprawdę zdziwilibysice sie jak gleboko dziewiatki potrafia sie zatracic w zamian za opiekę. To jest po prostu nienormalne! ;-)

Re: Uzależnienie od innej osoby

: wtorek, 22 marca 2011, 19:28
autor: In3orn
Bardzo ciekawy post. W sumie na taki czekałem :)
Dodam coś od siebie, może się rozwinie szersza dyskusja.

Nie powiedziałbym, że nie ma żadnych pozytywnych cech, przynajmniej w moim przypadku. Relacja taka mimo wszystko opiera się na normalnej znajomości, która sama z siebie jest właśnie tym pozytywem. Niestety to wszystko co zostało przeze mnie sztucznie nadbudowane - tak zwane uzależnienie - przynosi wiele negatywów i faktycznie ciężko zobaczyć w tym wszystkim jakiś pozytyw.

W moim przypadku objawami takiego uzależnienia są:

1. Bierna agresja - oczywiście w stosunku do tej drugiej osoby - ofiary :)
2. Zmienność nastrojów, bardzo często związana z tym jak aktualnie jest do mnie nastawiona ofiara.
3. Zachowania "sprowokowane przez ofiarę", czyli wszelkie próby udowodnienia czegoś.. czegokolwiek..? Jednym słowem wielka żenada :D
4. Brak własnego zdania w danej kwestii, częste plątanie się w tym co mówię. Nie potrafię się wypowiadać w sposób komunikatywny.
5. Bronienie ofiary zawsze, wszędzie i pod każdym względem.
6. Robienie wszystkiego, żeby uszczęśliwić ofiarę.

Co do walki z tym.. samo pilnowanie się imo nie działa. Tu trzeba poważnej strategii. Niestety jeszcze takiej nie opracowałem..

Re: Uzależnienie od innej osoby

: sobota, 26 marca 2011, 20:28
autor: Malv.
Niestety zauważam coś takiego u siebie... Aktualnie próbuję się z tego wyplątać.
Przejawia się to na przykład zmiennością nastrojów w zależności od nastroju drugiej osoby. Nie potrafię mieć dobrego humoru, gdy ten ktoś jest nieszczęśliwy. Najgorzej jest, kiedy ta osoba będąc w bardzo głębokim dołku oczekuje ode mnie, żebym ją jakoś podniosła na duchu, pocieszyła. Ja niestety nie potrafię stanąć na wysokości zadania, ponieważ boję się podjąć jakiekolwiek działanie obawiając się jej reakcji. Czuję wtedy, że jestem beznadziejna, egoistyczna, że się "nie sprawdzam" i koło się nakręca. Mam do siebie ogromną pretensję, że nie umiem pomóc tej osobie, ona też jest mną rozczarowana, w efekcie czego moja samoocena leci gwałtooooownie w dół. Bo moje zdanie o sobie samej zależy w dużym stopniu od opinii tej osoby. To nie jest zdrowa relacja, nikomu nie polecam. Kłopotliwa nie tylko dla samego "uzależnionego", ale dla drugiej strony także. Teraz jestem w trakcie prób sprowadzenia jej do czegoś bardziej "normalnego".
A od czego się zaczyna? Zdecydowanie od bycia akceptowaną przez tego kogoś. Gdy uważamy się za beznadziejnych i pojawia się ktoś twierdzący, że jest odwrotnie, nasza samoocena stopniowo wzrasta. W efekcie uzależniamy swoją samoocenę, samopoczucie od drugiej osoby-bo sami nie potrafiliśmy tego zmienić, a ona nam to "umożliwiła".

Re: Uzależnienie od innej osoby

: niedziela, 27 marca 2011, 13:32
autor: dasmoog
"Bo moje zdanie o sobie samej zależy w dużym stopniu od opinii tej osoby. "

Tak. dokladnie to ujelas.
I podobna sytuacja z pocieszaniem.

A zauwazyliscie takie cos, ze
przy tej osobie jestescie jej poddani na maksa i nawet nic nie mowicie gdy sie nie zgadzacie, a w rodzinie nie macie zahamowan by sie przeciwstawic i pokazac gniew?

Re: Uzależnienie od innej osoby

: niedziela, 27 marca 2011, 15:52
autor: Malv.
dasmoog pisze:A zauwazyliscie takie cos, ze przy tej osobie jestescie jej poddani na maksa i nawet nic nie mowicie gdy sie nie zgadzacie, a w rodzinie nie macie zahamowan by sie przeciwstawic i pokazac gniew?
Hmm, nie jakoś drastycznie, ale obserwuję u siebie coś takiego. Tyle że u mnie pojawia się to naprzemiennie. Popadam ze skrajności w skrajość: czasami nie mówię, że się na coś nie zgadzam, a czasem jestem nastawiona całkowicie "na nie", z góry przyjmuję postawę, że nie zgadzam się z drugą osobą, staję się czepialska i kłótliwa. Ale to występuje w momentach, kiedy przez długi okres czasu nie wyrażam swojego sprzeciwu-tak, jakbym chciała to sobie jakoś zrekompensować, udowodnić sobie i temu komuś, że wcale nie jestem taka "podległa".
Oczywiście występują też (i to raczej w przewadze) stany pośrednie, bardziej "normalne" :) .

Re: Uzależnienie od innej osoby

: niedziela, 27 marca 2011, 22:44
autor: In3orn
Malv. pisze: Przejawia się to na przykład zmiennością nastrojów w zależności od nastroju drugiej osoby. Nie potrafię mieć dobrego humoru, gdy ten ktoś jest nieszczęśliwy.
Najgorsze jest to, że nawet kiedy zdaję sobie sprawę, że mam zły nastrój spowodowany drugą osobą, nie potrafię się tego pozbyć. Staram się bardzo mocno - często ze wszystkich sił próbuję sobie jakoś przemówić do rozsądku, szczególnie jeśli wiem, że druga osoba zdaje sobie sprawę z mojego stanu.. Zwykle udaje mi się jedynie zamaskować pewne objawy, ale w środku dalej tkwi to samo uczucie. Zawsze mam wtedy wrażenie sztuczności moich zachowań.
dasmoog pisze: A zauwazyliscie takie cos, ze
przy tej osobie jestescie jej poddani na maksa i nawet nic nie mowicie gdy sie nie zgadzacie, a w rodzinie nie macie zahamowan by sie przeciwstawic i pokazac gniew?
Tak, często tak mam, że nie kwestionuję tego co powie druga osoba, a potem mam ochotę się odgryźć, zwykle w najmniej odpowiednim momencie. Wydaje mi się, że to może być podłoże mojej biernej agresji.

Re: Uzależnienie od innej osoby

: czwartek, 7 listopada 2013, 00:35
autor: Zielona
In3orn pisze: Zdarzyło się wam coś takiego? Jeśli tak:
Jak się z tym czujecie?
Byłam bardzo silnie uzależniona od jednej osoby.
Długo nie zdawałam sobie z tego sprawy. Kiedyś złapałam się na tym, że od jakiegoś czasu prawie pedantycznie dbam o otoczenie. Zrozumiałam, że brak kontroli nas życiem "rekompensuję" sobie kontrolą nad przedmiotami. Rozumowe podejście doprowadziło mnie jedynie do ograniczenia pedanterii, a reszta jakoś "rozmyła". W tamtym momencie miałam już mocno "zamrożone" uczucia.
Obecnie jest to dla mnie przeszłość, z którą się rozliczyłam. Stało się faktami z mojej przeszłości i nauką na przyszłość.
In3orn pisze:Jakie zachowania pozytywne i negatywne z tego wynikają?
Pozytywne?: Może pewnego rodzaju komfort: ktoś inny podejmuje decyzje, niska odpowiedzialność.
Negatywne: robienie czegoś pod cudze dyktando nawet gdy nie pasowało, "zamrożenie" emocji: niewiele wkurza, ale i niewiele cieszy; brak emocji bardzo negatywnie wpłynął na moje malowanie. Takie skrzyżowanie gejszy z zombi ;)
In3orn pisze:Jak doszliście do wniosku, że jesteście uzależnieni od drugiej osoby (obserwacje, objawy)?
Mnie ruszyła próba przymuszenia mnie do zrobienia czegoś czego już zrobić nie mogłam - oddania ostatnich 10% siebie - przestałabym istnieć.
In3orn pisze:Jak z tym walczycie?
Najpierw pojawiły się emocje, których nie mogłam/nie umiałam ani zignorować ani kontrolować. Pojawiła się agresja i 9-tkowy upór. Potem uczucie, że zachowuję się jak nie ja, że to moja wina, więc i poczucie winy. Nadmiar emocji spowodował reakcję organizmu: silną utratę apetytu i wagi przy jednoczesnej nadpobudliwości ruchowej bez koncentracji - cały czas w ruchu bez efektu działań. Depresja. Totalny rozkład ducha i ciała.
Dobra i mądra osoba wyciągnęła do mnie pomocną dłoń. Wysłuchała, podsunęła enneagram, kurs asertywności. Zaczęłam pracować nad sobą. Zrozumiałam, że to ja najbardziej sobie szkodzę uzależniając się od kogoś. Krok po kroku zaczęłam odzyskiwać siebie i niezależność.

Re: Uzależnienie od innej osoby

: piątek, 4 września 2015, 03:51
autor: gadula
In3orn pisze:Jak się z tym czujecie?
Tęsknię.
In3orn pisze:Jakie zachowania pozytywne i negatywne z tego wynikają?
Pozytywne:
Z niezdrowej dziewiątki przykutej do łóżka z myślami samobójczymi w krótkim czasie stałam się najszczęśliwsza w życiu
Nabrałam pewności, przestałam wszystko analizować, część rzeczy robiłam "na wariata", dobrze wypadłam na egzaminie wstępnym na studia i zdałam prawo jazdy A2, zachciało mi się żyć.
Negatywne:
Wszystkie skutki "odstawienia", ciągle myślę o tej osobie.
In3orn pisze:Jak doszliście do wniosku, że jesteście uzależnieni od drugiej osoby?
Przez rok studiów od rana do nocy byłam na uczelni razem z tą osobą i nie chciało mi się stamtąd wychodzić, a kiedy byłam sama przez większość czasu myślałam o niej.
In3orn pisze:Jak z tym walczycie?
Nie da się.

Re: Uzależnienie od innej osoby

: sobota, 19 września 2015, 10:00
autor: MaryJaneWatson
Słuchajcie takie uzależnienie, zdarzylo się chyba każdemu, nawet 8emkom na początkowym etapue życia. Każdy się przecież kiedyś uczy;-) Miłości w szkołach nie uczą. Trzeba poszukać pasji, zajęcia. U mnie jako ósemki były to od najmłodszych lat sztuki walki, któych mi zabraniano, ja się ciskałam ale musiałąm poszukać innych pasji i z czasem po kilku latach, przeskoczyłam z "nie posiadania pasji" w posiadanie ogromnej liczby róznych zainteresowań. Wówczas podobnie jak w przypadku 5ek, cieżko było mnie komukolwiek oderwać od moich dzialan, pracy, nauki,zainteresowan..

Ważne, by mieć odpowiednie grono przyjacoł, pasjonatów, balowiczów;-)by być wśród ludzi. Osoby ze skrzydłem epikura zapewne doświadczają;-) do przesady..Pozdrawiam