Opis Jedynki - Słowikowski&Curlej "9 milowych kroków"

Dyskusje na temat typu 1
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5851
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Opis Jedynki - Słowikowski&Curlej "9 milowych kroków"

#1 Post autor: boogi » czwartek, 5 lipca 2012, 02:31

Krótki fragment z książki Słowikowskiego i Curleja "9 milowych kroków" [opis], thx to ZS.


Typ I

W niektórych typologiach osobowości Jedynka nazywana jest pedantem albo perfekcjonistą. Jedynka, która trafia na tę etykietkę, mówi zapewne: to nie ja. I ma rację. Te sztucznie dobierane nazwy przypominają próbę opisania wschodu słońca jednym słowem.

Jedynki nie są perfekcjonistami. Bardzo chciałyby nimi być, ale im się to nie udaje. Dlaczego nie potrafią urzeczywistnić tego ideału udanego życia? Ponieważ sposób, w jaki go realizują, jest naiwny. Dziecięcy strach, który powoduje, że Jedynka musi kontrolować całe otoczenie, nie wyłączając siebie, a także wewnętrzny krytyk, który mówi: rób dobrze albo wcale - powodują, że cel staje się nieosiągalny. Nikt nie jest w stanie panować nad całą rzeczywistością, ponieważ wszechświat nie pozwala nam decydować o pracy naszych nerek czy żołądka. Kiedy pracujemy z Jedynkami podczas warsztatów, przemawia do nich opis pacynki, do której uwiązane są sznureczki trzymające rzeczywistość (wszystkie jej elementy). Gdy jeden z elementów wyrywa się lub trzeba skrócić sznurek, pacynka traci stabilność, a czasem nawet się przewraca. Tak funkcjonuje Jedynka. Jeśli powstaje wokół niej chaos, zaczyna ją przerażać i przytłaczać. W końcu Jedynki puszczają wszystkie sznurki i poddają się, uważając, że poniosły klęskę.

Życie polegające na ścisłej kontroli to życie pełne napięcia, dlatego jest tak ciężkie i mozolne. Stąd bierze się zupełnie błazeńskie przekonanie Jedynek, że „coś" osiągnąć można tylko ciężką pracą. Utrzymanie doskonałego ładu we własnej przestrzeni nie udaje się także z tego powodu, że na życie składają się sprawy bardzo ważne, mniej ważne i zupełnie błahe. Jedynka nie podejmuje wysiłku rozpoznania tej hierarchii i stara się wszystko doprowadzić do najwyższego standardu. Skutkiem tego w „domu" Jedynki panuje kompletny bałagan, gdyż jego właściciel poświęcił się drobiazgowemu porządkowaniu jednego z pokoi, a nie starczyło czasu na całą resztę. A potem nie może cieszyć się z uporządkowania tego pokoju gdyż brud i chaos dosłownie wlewają się zewsząd.

Jedynki nie znoszą sytuacji chaosu. W momentach życia, kiedy nie panują nad sytuacją, rozlatują się zupełnie, a wewnętrzny krytyk pastwi się nad nimi, podpowiadając: „jesteś byle jaki, nie postarałeś się, byłeś leniwy". Jedynka, zamiast wyciągnąć wnioski i odkryć błędne przesłanki, które kierują życiem, zaczyna mozolnie owo życie porządkować lub porzuca wszelki wysiłek na rzecz substytutu refleksji, którym jest wewnętrzna pustka. „Tyle jest do zrobienia", „tyle powinno być zrobione", „tyle mnie czeka" - to myśli zaprzątające głowę. Nie starcza czasu na pytania: „Co czuję?", „Czy mi z tym dobrze?", „Do czego dążę?", „Co jest dla mnie ważne?"

Są to pytania, jak twierdzi Jedynka, zbędne, a pomimo to wewnątrz niej odkładają się potężne pokłady gniewu, z którego rodzi się agresja. Bardzo często gniew ten jest tak silnie stłumiony, że na pozór wcale go nie widać, zaczyna jednak zaciskać gardło, źle pracuje serce, pojawia się straszne przemęczenie i apatia. Trudno jest wprowadzić zmiany, ponieważ każde wyzwanie ma tylko jedno najlepsze rozwiązanie, jakże zatem zrobić coś w inny, „gorszy" sposób? Jedynka jest zdumiona, że inni ludzie wybierają te „gorsze" rozwiązania, i najchętniej rzuciłaby się, aby po nich poprawić to, co „źle" zrobili. Czasami śmiejemy się, że gdyby dopadła obrazów Picassa, dopiero miałaby co poprawiać, uznając, że są niedokończone.

Bardzo trudno jest jej dostrzec, że to jedyne, najlepsze rozwiązanie jest najlepsze tylko dla niej. Poszukiwanie doskonałości (nazywanej przez tych ludzi skromniej: wysoką jakością) przekłada się także na odkładanie decyzji, aby nie popełnić pomyłki. Każda decyzja musi być oczywiście najlepsza z możliwych. Popełnianie błędów, według Jedynki, to porażka, zatem trzeba zrobić wszystko, aby jej uniknąć. Jedynki zapominają jednak, że popełnianie błędów to także najlepsza szkoła życia; te z nich, które nie odkryją tej prostej prawdy, długo będą przywalone lawiną powinności.

W lawinie tej toczą się także dziesiątki „kamieni" niedokończonych spraw, bo przecież Jedynka niczego nie potrafi zostawić własnemu biegowi, rozpocznie dziesiątki przedsięwzięć, których nie będzie w stanie zakończyć. „Nagrodą" za poniesienie tego wysiłku są niebotyczne pokłady frustracji. Jedynka żyje — niczym w więzieniu — w kręgu własnych, subiektywnie zawyżonych standardów moralnych i jakościowych, ale nie potrafi z nich zrezygnować. Gdy zaś jej wewnętrzny krytyk nabierze sił i tupetu, radzę nie krytykować Jedynek, bo odpowiedzą atakiem wściekłości.

W domu Jedynka musi bardzo powściągać emocje, a ponieważ — zbyt zajęta realizacją zdań — nie potrafi otwarcie przyznać się do swoich potrzeb, przybiera często pozę pasywno-agresywną. Nakierowanie na działania wsparte silnymi emocjami, które są następnie tłumione w obawie przed ujawnieniem się, sprawia, że bardzo często ośrodek inteligencji emocjonalno-intelektualnej jest wykorzystywany w minimalnym stopniu. Taka sytuacja powoduje obniżenie zdolności twórczych i popadnięcie w szpony przeciętności. Przeciętny, zapracowany, rozdrażniony człowiek, który nie ma czasu na przyjemności, żyje paskudnym, nieciekawym i męczącym życiem, w którym na dorodnym krzewie róży dostrzeże tylko uschły listek, a w uśmiechu dziecka - brak mlecznego ząbka. Niezadowolone z życia Jedynki bywają równie surowe i do bólu racjonalne w stosunkach z otoczeniem. Wewnętrzny krytycyzm przeradza się w skierowaną na zewnątrz krytykę, pesymizm i uszczypliwy sarkazm. Odcięcie się od autentycznego życia, w którym oprócz zadań są także uczucia, ludzie i przyjemności, niszczy tego w istocie mądrego i pełnego talentów człowieka. Czuje się niezrealizowany wedle swoich standardów, rozczarowany sobą, a co za tym idzie — otoczeniem. Zaczyna gwałtownie tracić poczucie wartości, aż dochodzi do stanu załamania, nie widząc nadziei na poprawę. Bardzo często nie uświadamiając sobie źródłowej przyczyny kryzysu, tkwi przy swojej skłonności do wyśrubowanych wymagań.


"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

ODPOWIEDZ