Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

Dyskusje na tematy szeroko pojętej psychologii
Wiadomość
Autor
yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#46 Post autor: yusti » środa, 14 grudnia 2011, 19:45

"Czyli działanie zupełnie instynktowne"

bo jesteś tak do bólu 1w9 ESI, ze koszmarrrr [te twoje sędziowskie rozważania wszystkich stron i niepewność decyzyjna, miłość do przysłów i swoich zatwardziałych racji)

Moja ty ładniejsza wersjo ty ;p

"Nie wydaje mi się, żeby warto było brać przykład z innych typów pomijając jakieś pojedyncze sztuczki czy zagrywki, bo nei zmienimy swojej natury. "
No skoro ci się nie wydaje... a co nas obchodzi Twoje zacofanie? xD
Ja widzę klucz rozwoju i wierzę w niego i śmieję się, ze Venuska wie!!!! że jest słaba w 3 i 7 i zamiast tam pójść to umacnia się bez sensu w swoim 2-4-6
ale na siłę nic nie zdziałasz, musisz mieć świadomość, zrozumieć.
jak nie zmienicie, to nie zmienicie. ja tam zmieniłam xD
ja nie widzicie że warto, to nie widzicie. ja tam widzę xD

no i właśnie o to chodzi, że wartości ci nie wpoję. to jest bezdyskusyjne.
[url=http://facet.onet.pl/oni/artykuly/slady ... tykul.html]"Mądrzy ludzie nie naciskają. Ale pokazują możliwości. "[url]
Ostatnio zmieniony środa, 14 grudnia 2011, 19:52 przez yusti, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Hypocrisy
Posty: 38
Rejestracja: środa, 7 lipca 2010, 16:57
Enneatyp: Mediator

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#47 Post autor: Hypocrisy » środa, 14 grudnia 2011, 19:51

czyli dla ciebie słowa stanowią wartość, ale nie należy ich nadużywać tak? Wyjaśnij swój stosunek do tego, dlaczego uważasz mnie za ZBYT łatwą w gadce. Wolisz introwertyków? Ludzi niepewnych siebie? Dlaczego?
Wyciągasz za dalekie wnioski na podstawie za małej ilości danych.
Lubię eksperymenty, odwagę, wolę działania, ogień w oczach. Cenię osoby, które wykorzystują wolność oraz elastyczność swojej psychiki by dążyć do doskonałej władzy nad nią (nie mówię tu o tłumieniach, ewentualnie moralności wiktoriańskiej; samoświadomość) i tworzenia raju na Ziemi. Nie przepadam za postawą wykorzystywania innych. Nie dlatego, że czuję się słaby, niepewny, głupi etc. Po prostu nie lubię ograniczania czy krzywdzenia kogokolwiek. Myślę, że to naturalna postawa.
Takze jeśli mówisz ze ja zbyt łatwo paplam, to boisz się utraty czegoś. Moze wizerunku mądrego? No ciekawe! ostatnio mój LIErek to mi wprost krzyknął przy wszystkich: WŁAŚNIE ŻE TAK NIE JEST I "NIE DAM CI MIEĆ OSTATNIEGO SŁOWA!"
Niezły wywód, ale pominęłaś słowo "chyba". Nie wiem jaka jesteś, jak się zachowujesz. WYDAŁO MI SIĘ CIEKAWE, że jednocześnie piszesz szeroko o konkretnym poglądzie i namawiasz do zarzucenia stagnacji. Więc to powiedziałem. Jak interpretujesz, nie moja broszka.
A wiesz, że grubiaństwo to strach przed utratą?
Si. Dla mnie każdy lęk to synonim strachu przed śmiercią.
9w8, sx/sp, ENTp.

Awatar użytkownika
Pierzasta
Posty: 891
Rejestracja: niedziela, 27 marca 2011, 01:35
Enneatyp: Obserwator

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#48 Post autor: Pierzasta » środa, 14 grudnia 2011, 20:26

Yusti, nie jestem 1, i może dlatego nie mam parcia na samorozwój ;) Właśnie o tym mówię, o postrzeganiu innych przez przymat własnych potrzeb i gustów. To ma być rozwój? Nie wydaje mi ise, raczej spadanie gdzieś na niższe poziomy zdrowia, gdzie cały świat jest wrogiem.

A w czym ja się błędnie umacniam, a w czym jestem słaba? :)
Nic nie wnosi.
Pokonała mnie w depresji wibracji.
Jestem ostoją Prawdy. Widzisz? Ty aż kipisz, a po mnie to spływa. Jakiego chcesz jeszcze dowodu na to, kto ma rację?

Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#49 Post autor: Pablo » środa, 14 grudnia 2011, 20:58

"Zaufanie..." o! fakt!
zaufanie jako atrybucja zewnętrzna odpowiedzialnosci..no
Są tego plusy i minusy, jak zawsze: Plus to mniejszy ciężar odpowiedzialności. Minus: mniej kontroli nad sytuacją.
ryzykować trzeba, wiadomo. na ekonomii nauczyłam się że na tym polega rozwój firmy, by nie dzierżyć wszystkiego w jednych rekach lecz rozumnie oddelegowywać. także musisz obdarzać innych zaufaniem dla rozwoju.
wiem.
Yusti każdy popełnia błędy ja też, ale do cholery mogłem też wpaść pod ciężarówkę i nie móc się ruszać ani nawet normalnie myśleć - a mogę. Można się nauczyć dostrzegać pozytywy danych sytuacji bo nie wszystko jest tak beznadziejne na jakie wygląda.
W tym roku w pewien sposób cholernie się zawiodłem na jednym moim wieloletnim kumplu poznanym jeszcze pod koniec studiów mgr. 7w6 enneagramowe. Prowadził działalność od roku i chciał rozszerzyć trochę ją bo miał wielu klientów. Gadaliśmy na ten temat i w końcu zauważyłem szanse zmycia się z tej dupnej żałosnej bandy komuchów - tej firmy o której wyżej wspomniałem prosto do spółki z kumplem i zaproponowałem mu współpracę.

No i ok dogadaliśmy się a ja kurna niemal ze szczęścia się poszczałem że wreszcie rzucę ta kretyńską robotę i będę miał coś co lubię, bo wiązało się to z moim teoretycznym tylko jak do tej pory hobby.
Nowa robota była bardzo ciekawa, było sporo szkoleń i ukochany przeze mnie system pracy - robota bardziej fizyczna, w której można się zmęczyć ale i umysłowa. Perspektywy rozwoju na lata, masa sprzętu i nauki - super. Było tak przez 2 miesiące.
Koleś, jak się potem okazało, sam nie przewidział - ani tym bardziej ja (bo znałem go od 4 lat ale głównie z popijaw, imprez i wyjazdów naszych wspólnych znajomych) że gość nie ma predyspozycji instruktorskich i na tyle cierpliwości żeby mnie od zera wyszkolić - na co się od początku deklarował. Nauczyłem się w tej pracy bardzo dużo ale żeby być naprawdę fachurą to z rok powinienem porobić. Z początku było fajnie po paru miesiącach kolo zaczął odwalać jakieś krzywe akcje, nie dotrzymywać naszej wstępnej umowy, coraz bardziej kręcił i kombinował, mnie to coraz bardziej wqrwiało. Umowa od początku była taka ze mnie szkoli ale mam kasę za robotę którą jestem w stanie sam zrobić - minęło trochę czasu i coraz więcej potrafiłem.
Mieliśmy zrobić sklep internetowy i to ja miałem w nim pracować, częściowo też fizycznie w firmie (żeby się nie zamęczyć ciągłym mailingiem - tak się dogadaliśmy), ale ciołek nie chciał neta zakładać w siedzibie firmy bo to "kosztowało za dużo" (tak jasne, całe 100 zeta miesięcznie a dzienny przychód firmy był średnio 4 razy większy)
Niby miał net ale jak się potem okazało - zasysał go z jakiegoś hot spota, który działał średnio 20 min. na 8 godzin i nie dało się za cholerę tego zrobić z miejsca pracy, nawet obsługa kilku maili dziennie była problemem - prosił mnie żebym z domu to robił po robocie - ja się zgodziłem ale potem zaczęła mi połówka jęczeć że nie mam dla niej czasu po pracy, to z czasem zarzuciłem tą robotę, mówiąc mu otwarcie dlaczego. Zresztą ta jego też narzekała że nie ma dla niej czasu.

Po 2 miesiącach kiedy jednak koleś zaczął naciskać na ten sklep (zakładając że kasę dostanę dopiero jak zacznę sprzedawać) to z kolei ja go nacisnąłem żeby tego neta zrobił w robocie bo oznaczało to dla mnie zerowy dochód na co najmniej 2 miesiące z powodu braku możliwości zrobienia tego w pracy, zresztą ku... i tak trzeba będzie to potem tam to wszystko obsługiwać jak już sklep ruszy. Coś tam poszukał ale stwierdził że dostawcy przez kabel telefoniczny tutaj tego nie zrobią.
Wogóle potem jak już zacząłem ten cały sklep z chaty za free robić to on zaczął coraz bardziej zmieniać warunki współpracy na coraz gorsze. Najpierw miało być że dostaję za poczatkowe zamówienia żeby mieć hajs całośc dochodu, potem jak się sprzedaż rozbuja to pół na pół kasy, ale nawet nie zdązyła się rozwinąć a ten juz stwierdził że ma być pól na pół, a potem zaczął ta proporcję jeszcze zmniejszać. Miał mi dawać znać czy nie ma dodatkowej roboty co bym sobie ze razy w tygodniu przyjechał i dorobił, ale przestał nawet to robić.
Ponad 2 tygodnie zapieprzałem dla niego za free - dokończyłem mu stronę internetową bo nie miał żadnego pojęcia ani o HTML ani o CSS a ta jego stronka to po prostu był śmiech na sali - i pod katem promocji firmy i wizualnie.
Znalazłem mu kilku nowych partnerów handlowych, bo miał kiepskie warunki z tymi z którymi współpracował, zacząłem zakładać konta na necie i bawić się w promocje firmy, wynegocjowałem tez kilka zamówień, które on sam zrealizował bo sklep był w Warszawie i dostawcy części też. A kasy nic. W końcu wkurwiło mnie to i po 2 tygodniach mu mówię że nie będę zapierdalał za darmo jak murzyn i jeszcze tylko wysłuchiwał pretensji i pouczanek.
Wyszło wtedy coś ciekawego - w czasie gdy ja tu siedziałem i zapieprzałem on sobie zatrudnił profesjonalnego pracownika. Dla mnie szok bo od początku to miało wyglądać inaczej a dodatkowy gość oznaczał dla mnie brak co najmniej połowy dochodu z roboty - jeszcze na tym etapie jak siedzę i robię ten sklep zamiast pracować w firmie.
Jak się dowiedziałem na jakich warunkach on jest zatrudniony, oświadczyłem że pierdolę to i mam w dupie dalsza murzyńską robotę dla tego żyda zasranego, pozmieniałem hasła na kontach do neta i allegro i powiedziałem że jak nie da mi kasy za to, to może zapomnieć o tym co zrobiłem i wogóle o jakiejkolwiek sprzedaży, chyba ze chce to sam sobie zrobić.

W końcu "litościwie" dał mi kasę, zmieniłem hasła z powrotem, ale z tego pracownika, który był ewidentnie złamaniem naszej podstawowej i najważniejszej umowy, jebnąłem ta robotę - wkurwił mnie już tym ciągłym naciąganiem i krętactwem i opierdalaniem gruchy.
Przestaliśmy się do siebie odzywać na dobre 2 miesiące. Wogóle gostek śmiesznie na wszystkim oszczędzał, na reklamach i bannerach - co i rusz wpadała do niego straż miejska i jakieś kontrole typu "co to za tablica" a potem się tłumaczył :lol: 500 metrów obok miał dworzec kolejowy i zamiast tam powiesić niewielki banner to szkoda mu było tych 150 zeta miesięcznie :roll: Na internecie - żaden wydatek a postawa rozkręcenia tego co chciał rozkręcić. Na księgowej, którą miał po znajomości i narzekał że go kosztuje co miesiąc (a pracowała dla niego za symboliczną kasę) nawet na przyborach typu ręczniki papierowe, które zużywał do tego stopnia ze były calutkie czarne :lol:

Idiota. nakurwiłem na niego miedz znajomymi a oni się zdziwili, że przez całe 2 miesiące miałem tak królewskie warunki pracy - stała pensja, szkolenia :lol: No ale jak sobie potem z dystansu przemyślałem to gdybym wcześniej ludzi spytał to pewnie bym tam nie poszedł. Poszedłem i ch... - zdobyłem wiedzę praktyczną w bardzo ciekawym temacie, zarobiłem sporo kasy (przez pierwsze 2 miesiące) poznałem kumpla z 2 strony - jako gościa nie mającego wogóle głowy do interesów i nie dotrzymującego obietnic, no i stwierdziłem że gość który najchętniej opowiadał kawały o Żydach w naszej grupie, sam okazał się najbardziej dorodnym Żydem jakiego w życiu widziałem :lol:

W sumie to nawet jak patrzę na to z perspektywy czasu to rozumiem go trochę że wtedy zatrudnił tamtego gościa - była masa roboty a ze wszystkim sam nie wyrabiał. Ale kxxxx jakby pajac wydał te 100 zeta miesięcznie i założył ten net, to by to wszystko inaczej wyglądało, a tak to cóż - było trochę ciśnień i głupich kłótni. Zawiodłem się na typie ale cieszę się że tam poszedłem.
Znajome ESI i enneagramowa 1w2 to jak tą cała historie w szczegółach usłyszała to uuuu....już myślałem że pośle do gościa całą kompanie kawalerów maltańskich i go tam ukrzyżuje na słupie przed siedziba firmy :lol: A po co? Mała zadyma, jedna druga, zresztą potem gośc zaprosił mnie parę razy i próbował wszystko odwrócić. Nie zerwałem na stałe kontaktu ale wiem jedno - temu kolesiowi na słowo nigdy więcej nie uwierzę jak będzie miał ponieść jakieś dodatkowe niewygody z własnych obietnic, szczególnie w dłuższym terminie. Gdyby robota pozostała na fizycznej by nie było tej sytuacji, ale z założenia miała być nią tylko przez pewien czas a potem fizyczno-umysłowa - sam zmienił jej tor i nie zrobił absolutnie nic w tym kierunku żeby to rozwinąć a ja mam to robic za nic i tolerować jeszcze potem takie podjazdy? A koleś za cholerę nie umiał zorganizować ani zaplanować tego co trzeba było zrobić, żeby prowadzić ten sklep - i słuchać mnie też nie chciał.
Było za dużo zaufania, za dużo optymizmu, za dużo wiary w czyjąś słowność i honor - dostałem na swój sposób po dupie ale sporo też zyskałem przez to. jak emocje opadną to skupiam się na tym drugim.

Na pewno nie na sprzątanie po psach, skąd ten pomysł? Widziałeś jakichś ludzi w uniformach sprzatających psie gówna? Nie. Sprzatanie po swoim psie to twój obowiązek. Jakbyś nasrał sam na środku chodnika to byś się tłumaczył, ze masz prawo bo płacisz podatki na miasto i zaraz mająz ratusza przysłać kogoś, kto to posprząta?
Ahaha :lol: :lol: ech no Pierzasta weź pod uwagę że możesz komuś w ten sposób pojechać po jakimś kompleksie ew. po niefajnie wspominanym doświadczeniu życiowym w kontaktach z ludźmi - jednym z tych pierwszych :lol:

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#50 Post autor: yusti » czwartek, 15 grudnia 2011, 03:21

skąpa 7, na której obietnicach nie można polegać? = LIEr!!!
:mrgreen:
Właśnie czytam książkę [url=http://alejka.pl/geny-a-charakter.html]Geny a charakter[/url] co wczoraj mi przyszła darmo z [url=http://www.finta.pl/ref/Ananka]Finty[/url], gdzie się zarejestrowałam i wymieniam namiętnie, co i innym uznającym WARTOŚĆ w lekturach polecam gorrąco. I piszą przecudownie w naszym stylu luźne opowiastki o ludziach i potem teoretycznie o co chodzi. Wskazują, ze OSOBOWOŚĆ TO ZBIÓR CECH. I wyróżniamy w osobowości cechy wrodzone: "TEMPERAMENT" i cechy nabyte: "CHARAKTER".
I piszą, że układ limbiczny odpowiada za emocjonalną reakcję naszego organizmu. To on ma już wdrukowane, ze dana twarz obcego np. nam się nie spodoba [przypominam sobie Mandalę na zlocie 5.10.10 r., która najwyraźniej nie polubiła?! przedstawianej nam wszystkim ładnie przez Boogiego koleżanki O. i nie podała jej dłoni na powitanie- podobno, bo ja tego nie widziałam, bo byłam zajęta swoimi myślami i gapieniem się w twarz nowo poznanej O. i przypominaniem sobie skąd ja ją kurna kojarzę, a nie tym, co inni ludzie robią i czepianiem się czego nie robią "właściwie" hehe Ale ludzie mówili że tak było i potem sama O. grzecznie podjęła tę kwestię z Mandalą, coby omówić ten dziw i zrozumieć sytuację.]
Czyli mamy dany temperament, na który nie mamy wpływu. Nasz układ limbiczny mówi: BÓJ SIĘ JEJ i potem Mandalka tak reaguje, ze tej ręki nie podaje. No dziw, niezrozumiały i tak dalej, ale to jest wytłumaczalne przez geny.
Boogi ciągle mi o tych genach mówił, co jest o tyle ciekawe, ze stanowi atrybucję zewnętrzną - pozwala zrezygnować z ósemkowej wszechwładzy pt. "mam na to wpływ i mogę to skontrolować" Geny nas zaprogramowały na takie a nie inne emocje w danej chwili. Na te wartość o której mówił Hipo, czyli byciu kontaktowym. I my możemy ten temperament modyfikować charakterem (cechami nabywanymi, tworzonymi), poprzez rozbuchanie i tłumienie tych naturalnych instynktów. Tak, powinnam częściej zrzucać wszystko na karb wdrukowanego i niezmiennego w swej istocie temperamentu, a nie nad wszystkim "pracować" i się samobiczować, ze nie jestem doskonałą.
dzięki tej lekturze lepiej się czuję na myśl, że każda rozmowa z moim byłym LIErem (jeden z moich byłych kierowników) kończyła się musztrowaniem mnie: Nie możesz tak! Carpe diem ma być!
i MOJA REAKCJA: :evil: :roll: :|
LIEry z reguły są siódemkowe. Każda nasza gadka kończyła się na tym jaka to ja mam być W JEGO SYSTEMIE WARTOŚCI "carpie diemowska". A przecież ja mam inny temperament, inne parametry pobudzenia i mnie może taka żądza przygód jak jego nie będzie kręciła. Ja wolę latami POZNAWAĆ DO CNA dany element kiedy trzeba, on woli skakać po różnych. Nie jestem taka jak on, mam inny temperament! O! I znalazłam mimochodem naukowe wytłumaczenie. Fajnie zrzucić wszystko na karb nabytych genetycznie braków motywacji do bycia jakimś. Rozumieć to uwarunkowanie i dzięki temu nie narzucać innym swoich wartości, lecz poznawać cudze [by czasem zaspokajać je dla osobistych korzyści :twisted: ] bez subiektywnego wartościowania.

co ciekawe, jeśli Hipo gdzieś tam przez moment spodobały się moje wynurzenia to PARADOKSIE! znalazł w nich jakąś cechę, która ceni, czyli WARTOŚĆ właśnie. swoją wartość.
Gdybym uprawiała prostytucję w postaci pisarstwa, to nieźle bym zarobiła na dawaniu ludziom tych ich wartości. Odzwierciedlaniu ich emocji.

no i stwierdziłem że gość który najchętniej opowiadał kawały o Żydach w naszej grupie, sam okazał się najbardziej dorodnym Żydem jakiego w życiu widziałem :lol:

A nie mówiłam, ze sami poprzez NIEbezpośrednie komunikaty mówimy najwięcej o sobie i swoim systemie wartości?! Cza było to wiedzieć!

Awatar użytkownika
Hypocrisy
Posty: 38
Rejestracja: środa, 7 lipca 2010, 16:57
Enneatyp: Mediator

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#51 Post autor: Hypocrisy » czwartek, 15 grudnia 2011, 06:25

Seniorita, bądź jaka chcesz. :) Absolutnie nic mi do tego. (nie będziesz wzbraniał zmieniać świadomości bliźniemu swemu - Timothy Leary)
Po prostu pokazuję moje zdanie, bo a) ciekawi mnie efekt rozmowy b) wiem, że jedni ludzie stanowią odzwierciedlenie drugich i lubię uczyć się o sobie.
Zauważyłaś ciekawy problem: nadmierną krytykę siebie przy poczuciu niedoskonałości. Ale nie wynika ona z wad procesu zmiany. To tylko wada, jaka wyłania się podczas pracy! Wydaje mi się oczywiste, że można jednocześnie zdawać sobie sprawę ze swoich wdruków i zmieniać je zgodnie z życzeniem.
Jeśli chodzi o niezmienny temperament - VETO! Chyba, że pod tym pojęciem rozumiemy co innego. Hypo który od urodzenia był przespokojną, wyciszoną, łagodną osobą teraz zachowuje się jak sangwinik z ADHD.
Co do genów... Nie sądziłem, że jeszcze ktokolwiek uważa je za znaczące dla psychiki. Poczytaj o determinizmie genetycznym. Ewentualnie zajrzyj do "Powstającego Prometeusza" Roberta Antona Wilsona. Książka opisuje proces rozwoju człowieka od obwodów bezpieczeństwa przez seks i moralność po te, jakie odblokowują tylko nieliczni. W dodatku fajny język i dużo zadań. (zachowuj się jak nazista, upij się i powiedz wszystkim jacy są beznadziejni, zrób masaż, zgromadź dowody na szpiegowanie cię etc)
9w8, sx/sp, ENTp.

Snufkin
Posty: 5625
Rejestracja: piątek, 4 kwietnia 2008, 14:28
Enneatyp: Obserwator

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#52 Post autor: Snufkin » czwartek, 15 grudnia 2011, 09:05

Mały offtop nawiązujący do wypowiedzi wyżej:
Powstający Prometeusz ma się do książki Geny a charakter jak gówno do do twarogu.
Tak przynajmniej ja je wartościuję.
5w4, sp/sx/so
ILI - Ni, DCNH - CT(H)

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#53 Post autor: yusti » czwartek, 15 grudnia 2011, 10:05

Hypo który od urodzenia był przespokojną, wyciszoną, łagodną osobą teraz zachowuje się jak sangwinik z ADHD.

W książce podano właśnie przykład nieśmiałej kobiety, która stałą się nieśmiała dorosłą [stały TEMPERAMENT]
Ale podjęła pracę, która wymagała od niej ekstrawersji, otwartości na innych, zajebistości w kontaktach międzyludzkich. Pochwały szefa, premie, itd. mobilizowały ją do wpływania na swoje geny. I tak podrasowała się na potrzeby sytuacji i jest uznanym handlarzem. [CHARAKTER, on pozwala manewrować wdrukami. NIE ZMIENIAĆ ich ale je wyciszać lub tunningować]
Zauważ, że w dobrym dla siebie, dogodnym towarzystwie zachowujesz się zupełnie inaczej niż w tym nieprzyjaznym. To jest charakter. Plastyczna strona Ciebie. A temperament to wdruk, który ocenia w układzie limbicznym które towarzystwo jak postrzegasz. I tak już jest i nie ma chu... Jest i koniec. Jak geny u rozdzielonych obcych sobie bliźniaków. Czyli mamy wpływ na siebie, ale nie całkowity!!!

teraz jesteś śmielszy, bo MOŻE masz większą wiedzę, kompetencje, lepsza ekipę, itd. - tak MOŻE BYĆ [nie podaję wniosków, bo cię nie znam. ja tylko domniemywam Fiowo, a ty masz Fi w PoLRze także wiem, że ciężko ci odbierać takie gadki i nie nadużywam tych pierdolonych domysłów)

"determinizmie genetycznym" nooo o.
Książka ma traktuje o GENETYCE BEHAWIORALNEJ właśnie. i też jest dobrze napisana. Ja to jestem niechętna do czytania, bo oczy mi się już po 2 kartkach meczą. ALE CZYTAM.
"(zachowuj się jak nazista, upij się i powiedz wszystkim jacy są beznadziejni, zrób masaż, zgromadź dowody na szpiegowanie cię etc)"
hheheheh połowę tego robię na co dzień i to bez % lecz na sile "posiadania racji i bronienia swego EGO" xD Fizycznie to ja się innych nie tknę! Bo nie chcę ponosić konsekwencji tego miziania i w ogóle. przyciągnąć łatwo, ale weź to potem odczep! Ha!


A co do wartości: Mnie się ciśnienie podnosi jak ktoś podejmuje dwie kwestie, wspomniane przeze mnie wcześniej jako podstawowe Maslowowskie.

I przypomina mi się jak najgorsze łobuzy w szkole na dywaniku dyrektorki to szczali w portki i płakali xD I jak dewastator mojego środka transportu PORYCZAŁ SIĘ przy mnie jak jechaliśmy radiowozem na komisariat. I jak faceci nienawidzą gejów... Goethe mówił, ze w "nienawiści jest strach"
TO WIELE MÓWI.
strach przed sobą TAKIM.
już wspominałam o wypieraniu, spychaniu do nieakceptowanej sfery, cienia. Warto to przemyśleć, oj waaartoooo.



"Powstający Prometeusz ma się do książki Geny a charakter jak gówno do do twarogu."
Boże, Snuf, nie każ my pytać czy wolisz gówno czy twaróg... BOŻE
Co do wartościowania książek - ja się tam nie znam. Książki przecież polecanej nie miałam, recenzji nie czytałam. po prostu jestem na tej fincie i się namiętnie wymieniam, wyszukując poradników miłosnych i seksualnych, oraz innej psychologii nieprzeintelektualizowanej w praktyce xD Nic innego mi się czytać nie chce xD i wpisałam w wyszukiwarkę na Fincie "psychologia" i znalazłam sobie to. I czytam właśnie od wczoraj.
Nie lubię pompatycznych, Feowych treści. Wolę Tiowe proste dane i przykłady historyjek w życiu ludzi. ta książka to ma! Jest dla mnie wartościowa, ale ludzie mają różne gusta, także nie będę polecać danych filmów, jak np. ktoś jest wrażliwą sensoryczką i nie jest w stanie znieść horrorów zapodawanych przez Snuffa. (inne WARTOŚCI)
Jak mówiłam- wartości cudze poznajemy, ale nie wolno ich krytykować czy wtłaczać swoich. Jeśli ja np. kocham gałki lodów na śniadanie, to jestem w stanie zrozumieć Pana w żabce który zaczyna o 6:00 dzień od Tatry i młodzieńca w Polo, który zaczyna dzień od eLeMów i żubra. I fajnie obserwować różnice płciowe pod względem wartości, jak latem w marketach panie wykupują nagminnie kwiaty i warzywa a faceci czteropaki piwa na grilla xD Ale zacznij mi wtłaczać swoje wartości albo krytykować moje, a uduszę!

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#54 Post autor: yusti » piątek, 16 grudnia 2011, 07:33

Jeszcze co do rozróżniania wartości podług płci.
Padło na forum zdanie, że facet po seksie idzie coś zrobić.
Jak domniemywam kobieta oczekiwałaby jego pozostania [w niej czy też w łóżku] i nie wiem czy mu o swoich pragnieniach zachowania nastroju intymności powiedziała.
W każdym razie czytałam Kobietę Intymną (książkę tę również nabywałam na [url=http://www.finta.pl/ref/Ananka]Fincie[/url] i jest świetnie napisana) i tam wytłumaczyli mi, ze facet ma podejście do seksu "jak do sportu."
zadaniowe. Czyli zacząć, zapierdalać, zakończyć. Bo tak sobie myślę geograficznie, że facet jest jak ląd, "nagrzewa się szybciej niż woda, ale do mniejszych głębokości i szybciej wypromieniowuje ciepło". [Dlatego nigdy nie rozumiałam, po co są związki hetero, jeśli nie dla dzieci. Przecież homo się względem potrzeb idealnie zgrywają :roll: ]
A kobieta to ma uczucia i chce tworzyć zażyłe trwałe więzi czy jakoś tam to tłumaczyli w Kobiecie Intymnej. W każdym razie tak sobie myślę matematycznie, że facet to taki wykres punktowy, a kobieta liniowy.
I tak sobie pomyślałam, że nasze WARTOŚCI zależą tak od płci, jak i od typu socjonicznego. Bo jeśli nasz "uciekinier" jest 7 ENTp to on ma na Fi wyje.ane i nie rozumie, że kobieta z Fi w bazie chce się tulić czy inne tam czuć bliskości. No nie każdy facet ma Fi bazowe i czyta Charaktery by naśladować rady odnośnie czułości stamtąd pt.: "Tul ją przez 13 minut i 27 sekund po stosunku. To optimum, ale jak możesz czasem pójść na żywioł, rzucić się z gestem i wytrwać minut 14, to też byłoby hardkorowo dobrze." :mrgreen: :wink:
Płeć, rodzaj osobowości mają znaczenie. JAK I pewnie jeszcze wiele innych czynników (dodam już niczym forumowy profeta za Pierzastą, co by tu swoim zwyczajem zaraz weszła po to tylko, żeby się tego niedopowiedzenia uczepić xD)

moim zdaniem faceci mają w ogóle bardziej zadaniowy stosunek... do życia w ogóle. Do wszystkiego. Punktowy taki. Odhaczyć ptaszkiem...
DOSŁOWNIE>
I dalej, hen, po kolejny cel.
A kobieta jest jak ten checkbox czy raczej radio - musi się czuć wypełniona... uczuciami i to do syta, po brzegi.

PS Tak, moje etyczne Jedynkowe Fi zabraniało mi pisać ten post. Ale moje zimnosucze Piątkowe Ti wydzierało się w celu dopuszczenia racji. Pogodziłam te dwie sfery nie używając cudzych nicków, pisząc możliwie ogólnie i zdystansowanie. I nie przyjmuję reklamacji oraz pretensji. Niczego nie żałuję i poczucia winy nie mam!

Awatar użytkownika
Venus w Raku
VIP
VIP
Posty: 1058
Rejestracja: środa, 23 września 2009, 10:08
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#55 Post autor: Venus w Raku » piątek, 16 grudnia 2011, 09:27

Bez filozofowania, intelekutalizacji i racjonalizacji... Bez sporów osobistych. Bez gwałcenia/pobudzania mojego intelektu (yusti :!: :!: :!: ). Bez upominania innych, że zabraniają plastyczności i ograniczają rozwój.. DWIE WARTOŚCI... 1..., 2...
1w9, 6w5, sp/sx

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#56 Post autor: yusti » piątek, 16 grudnia 2011, 13:27

ja już swoje dawno wymieniłam: jedzenie i sen. tak tyko przypominam, jakbyś nie nadążała za rozwojem akcji.
Pierzasta poruszyła ciekawe zagadnienie: czym jest wolnosc dla Jedynki?

Dla mnie jest prawem do filozofowania. Nienawidzę jak mi jeden użytkownik mówi "Koniec tematu" czy drugi "bez odbioru"
Jakim prawem zabraniają mi prawa do mówienia co myślę?
Akceptacja mnie jest wielką niedoścignioną iluzją, ok. Staram się z tym pogodzić. Ale żeby nie tolerować?! I jednocześnie nadawać jednostronne silne komunikaty pt. "bo jest tak i tak bo ja tak uważam, a ty milcz!" ?! To jest zabranie komuś wolności. Fakt, ze cudza wolność nam nie odpowiada, nas męczy, nie może powodować jej zabraniania. A fajnie jest to nieznośne odbieranie bodźców przerwać - wiem coś o tym, raz to zrobiłam :twisted: 8-) :lol:
To jest forum. Każdy tu ma prawo do wypowiedzi bez "bez"ów niewynikających z regulaminu. Przyjmuję nieraz nieracjonalne upomnienia modów i tylko ich. Jakim prawem ktoś mnie będzie pouczał kiedy, co i dodatkowo! jak mam mówić?! Nowy temat w socjonice odnośnie rodzaju stawianych pytań przez przedstawicieli określonego socjonikotypu jest niezrozumiały, ale nikt nie wywala do kosza z adnotacją "POPRAW ten BRUDNOpis, to może litościwie przywrócę jak uznam za właściwie napisany". Zakazy i ograniczenia mają rację bytu (bo jak właśnie przeczytałam neurotyk nie potrafi kontrolować swoich zachcianek), ale bez przesady.
Nie na forum. Na zloty się nie pcham, jak jestem, to sobą nie absorbuję nadmiernie, spokój wam daję. Ale żeby mi ingerować nadmiernie w posty - to już jest przesada.
Jak kasata mojego posta "co myślę o tatuowaniu". Bo można myśleć tylko milutko. Jak masz niemiłe poglądy, to kasata. Za bardzo tu ingeruje się w wolność słowa. Za bardzo przyzwala na jej niewłaściwe wykorzystanie (spam, niebezpośrednie gudrunowo-w-ogóle-choro-piątkowe pojazdy). A jak ktoś napisze na temat, to źle bo nie zrobił tego w cudzy gust.

Wolność to prawo do swojego zdania i wyrażania go jak i inni mogą. Wolność stoi w sprzeczności z "Bez odbioru" i "Koniec tematu"
wolność to nie "bez..." ale "aha!" + ew. OK

Nie zakładam tematu o wolności w dziale 1, bo by się Nuśka ładnie wypowiedziała, boogi na siłę pozanudzał (ten to dopiero racjonalizuje, ale jego nie pouczysz, bo Władny, nie? 8-) ) i dalej byłaby martwa cisza.
Tu jest napisane tematycznie i w odp. na wątpliwość Pierzastej. może nawet Pierzasta sama napisze czym dla niej jest wolność. myślę, że atis i wiele sp silnie manifestuje potrzebę czucia w swoim życiu obecności tej wartości. myślę że ludzie ugodowi wg pięcioczynnikowego modelu osobowości nie dopominają się wolności i mają słabe SP. ja nie.
Także wiesz Pierzasta... mnie odpowiada ta enneagramowa wartość dla 1. pasuje idealnie. Nie samopotwierdzam jej na siłę, po mnie to widać, że ją cenię. naprawdę.
Co do wolności: nie lubiłam matmy z tego względu, ze był jeden schemat, do którego musiałam się dostosowywać. Jednocześnie rozumiałam że tak trzeba. myślę, ze 1 ceni wolnosc, ale nie aż tak jak 4, żeby na siłę domagać się atencji dla siebie. Rozumie, ze tak nie należy. Dostosowuje się posłusznie.
Ale jak jest okazja... 8-) 8-) 8-)
To na kartkówce z Pana Tadeusza dopisze się uwagę, że autor popełnił błąd językowy zwany tautologia i dostaje się 5+
xD
+ za swoje nonkonformistyczne myślenie. dlatego wole j. polski. A ile razy z ang. coś przekombinowałam i przeszło na spektakularny + !!!
z fizyki tak nie szło... Cała praca skreślona i bania xD Bo jest TAK albo w ogle. żadnych odstępstw i subiektywizmu hehhe

Myślę, ze termin "nieprzystosowaniec" wobec Jedynki ma się właśnie dobrze do jej pędu ku Wolności.

Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#57 Post autor: Pablo » piątek, 16 grudnia 2011, 15:59

yusti pisze:Jeszcze co do rozróżniania wartości podług płci.
Padło na forum zdanie, że facet po seksie idzie coś zrobić.
W jakim sensie? Można zrobić - i to coś dżentelmeńskiego - można pójść i nabitą gumę wywalić do kubła zamiast wygodnicko zdejmować ją rzucić obok wyra na podłogę, bo jak potem niewiasta wstanie i niechcący na nią wdepnie to wywinie takiego orła że sobie kości miednicy połamie albo zęby o szafkę nocną wybije. Zresztą nie tylko ona :lol:

A tak na serio yusti to.... to co piszesz to zbiór przemyśleń, tu wchodzi akurat (i nie tylko tu) taka masa zależności i różnic w osobowości i oczekiwaniach że czytanie wypocin takich autorów i wyciąganie wspólnych wniosków to jedna wielka strata czasu. Zresztą może to być dodatkowo zafałszowane przez ICH WŁASNE ZDANIE i doświadczenia, wiesz skąd ci goście biorą swój że tak powiem materiał badawczy? I skąd wiesz kim jest autor? (może to jakiś frustrat) Bo to wszystko mi to jedzie strasznym kulturowym stereotypem.

Tu nie tyle płeć ma znaczenie co podejście indywidualne kobity i faceta do tego typu rzeczy, sposób w jaki jej to zapewniasz (jak ma to nie będzie narzekać, ale zacznie na co innego narzekać bo sama relacja polega na dysharmonii - jak jest non stop źle, albo non stop idealnie to relacja jest martwa i wpada w stagnację i obojętność - ten stan jest o wiele płynniejszy i dynamiczny, powiedziałbym że balansowanie miedzy zadowoleniem/niezadowoleniem, dbaniem/zaniedbywaniem szczęściem/tęsknotą za nim - bardzo ogólnie mówiąc ale dynamiczne zmiany sa non stop - to jest podstawa żeby wszystko trwało i było żywe)

Banalny przykład - babka się rozstaje z facetem który jej nie przytulał po seksie tylko szedł coś robić, ale i nie palił. Z jakichś tam powodów się rozchodzą.
Potem poznaje gościa, który ją po tym przytula i zostaje w wyrze ale pali. Babka wcześniej nie doceniała tego że jej ex. nie jarał ale narzekała że po seksie "idzie coś zrobić"
Potem poznała kogoś kto zaczął to robić - zdawało jej się że wreszcie ktoś to rozumie i na początku jest zadowolona. Po jakimś czasie przyzwyczaiła się do przytulanek i przestała je doceniać (stało się to standardem), ale i zaczęła po jakimś czasie narzekać na to że koleś jara - i nowy problem się pojawił.

Dynamika
Ostatnio zmieniony piątek, 16 grudnia 2011, 16:07 przez Pablo, łącznie zmieniany 1 raz.

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#58 Post autor: yusti » piątek, 16 grudnia 2011, 16:06

"W jakim sensie?"
to zdanie było przytoczeniem. bez dopowiedzenia, domniemania.
nie wypytywałam forumowiczki, bo i bez tego była niepewna... i niegrzecznie byłoby taki temat drążyć...

A w niedopowiedzeniu jest WARTOŚĆ, bo mogę Fi-lozof-ować xD

Autorem Kobiety Intymnej jest dr Allini Tamborini

natchnęło mnie na te wnioski po przypomnieniu sobie lektury tematu o Dziewictwie na forum...
Zwłaszcza porażająco sugestywnych słowach kolegi o jakże męczącym we "wdrożeniu pakiecie emocjonalnym"
xD
Koszt gumki jest niczym przy tym NLSowym wysiłku (kupiłam sobie przed rokiem książkę na temat uwodzenia i czytałam oraz oglądałam liczne treści w sieci, bo mnie to bardzo zafascynowało, miałam więc dużą wiedzę i byłam/jestem pełna podziwu że chłopakom się aż tyle chce robić dla zaliczania, no ale każdy ma swoje wartości xD wiara góry przenosi, jak wystarczająco chcesz.. to możesz wiele). jakby kolo poszedł w homo, to byłoby dużo łatwiej xD

OK, niestety okazało się, ze książka jest sprzed 20 lat, wiec faktycznie: faceci scipieli, baby zmężniały... Inne czasy teraz nastały,
ale natury nie oszukasz modą. A dr A.T. pisze o naturze właśnie.

Fakt, każdy facet to pakiet wad.
Ino teraz trzeba albo cieszyć się z tego co się ma, akceptować TE wady, albo.. nie poddawać się i wytrwale szukać tulącego ORAZ niepalącego [Fibazowego Jedynka xD]. Dużo ludzi jednak nadal głosi ideał księcia/księżniczki tej jedynej i mit drugiej połówki jabłka.
Z taką wiedzę z socjoniko-enneagramu to ja powinnam kasę trzepać na dobieraniu
partnerów. Założyć superagencję matrymonialną. A co! ludzie pogubieni w tych czatach i portalach,a ja mam wiedzę do wykorzystania! Za odp. opłatą oczywiście xD Bo moja wiedza i praca to WARTOŚĆ


pewnego razu w autobusie podsłuchiwałam rozmowę telef. cizi z przedniego siedzenia. mówiła, ze wraca ze spotkania DDA i takie tam bla bla (uwielbiam inwigilować xD) i że ma zajebistego chłopaka, którego wszyscy jej zazdroszczą. Mówiła jaki jest mądry i kochany. Ale ale! padł dowód. powiedziała, ze to on ją nauczył iż nie kocha się ZA COŚ lecz MIMO CZEGOŚ
uwielbiam to zdanie od tej pory xD bo jestem marudna, czepialska, narzekająca, neurotyczna, czyli jak ci wypomnę że cię nienawidzę, to znaczy że cię kocham xD
tylko kto zrozumie chorą 1?! xD kto to wytrzyma?!
4w5 nie. za bardzo bierze to do siebie. ;/ i jest kicha.
6w5 też łatwo zranić.
Nie ma chłopaka nad ósemkowego chojraka hehe Intelekt silny, połączenie z 2... Supcio. tylko jak ma Te-bazowe to jakoś cięzko mi się takiemu ufa, bo to dużo gada, ale jakoś mało... szczerze?

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#59 Post autor: yusti » piątek, 16 grudnia 2011, 16:38

o! Bo WARTOŚĆ to jest w charakterze. w zmianach! tak!
Bo chodzi o to, by być plastycznym. czyli jak nie pali, to pogadać z nim, ze chciałoby się, żeby tulił. i jak jemu będzie zależeć na niej, to będzie ją tulił. bo związek to wymiana usług przecież jest. tak! WARTOŚĆ jest w możliwości modyfikacji, wprowadzenia zmian. Asertywnie, oczywiście.

Tak. tu jest wartość. W niebyciu sztywnym i upartym, ale dostosowywaniu się do partnera. byciu DLA kogoś. tak.

No bo jaką wartość ma relacja egoistów, gdzie ona chce kwiatka i inicjatywy we wspólnym spędzaniu czasu, a on NIC nie robi mimo jej sugestii?
Chyba kiedyś pisałeś o swoim związku, ze też ciągle inicjowałeś i miałeś dość. ale to już.. nie będę rozgrzebywać. W każdym razie nawiązuję do tego, ze WARTOŚĆ leży w zmienności, uplastycznianiu się. umiejętności przyjmowania krytyki, chęci uczenia się i wprowadzania progresywnych zmian. Bo dziś mamy czasy narcyzów.
A może tylko projektuję sobie swoje subiektywne personalne widzimisię? Bo ja miałam ogromny problem z autorytarnością. ogromny. ale nie sadzę, żebym projektowała... w dobie związków LAT i innych singli niestałych, pozbawionych chęci pracy w relacji... Nie sadzę bym nadmiernie projektowała siebie na ogół

Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5858
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

#60 Post autor: boogi » piątek, 16 grudnia 2011, 17:35

Temat przeniesiony z "Ogólne Enneagram".
"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

ODPOWIEDZ