Czy macie niską wrażliwość na ból emocjonalny?

Dyskusje na temat typu 2
Wiadomość
Autor
przecinek92
Posty: 13
Rejestracja: niedziela, 23 lutego 2014, 11:45
Enneatyp: Dawca
Kontakt:

Czy macie niską wrażliwość na ból emocjonalny?

#1 Post autor: przecinek92 » niedziela, 23 lutego 2014, 21:24

Zachęcona przez Intan
Emocjonalny ból? Byłoby miło, gdybyś rozwinęła swoją wypowiedź, może w nowym temacie... ;)
chciałabym się dowiedzieć, czy sądzicie, że typowa jest dla dwójki paniczna obawa przed zostaniem zranionym? Ciężko jest Wam zaufać, że ktoś może chcieć dla Was dobrze, a wyprowadzić Was z równowagi i zaufania jest bardzo łatwo? Boicie się uwierzyć w coś, bo może się to skończyć zranieniem, więc lepiej "zabezpieczyć" się byciem dobrym? W końcu dobrych ludzi się nie kopie. Czy takie lęki Was również hamują, ograniczają?


Jestem kłębkiem nerwów i zazdrości, ale chcę się rozwijać.

Poziom zdrowia: 5
sp/so


Typowa dwójka

Awatar użytkownika
Intan
Posty: 859
Rejestracja: piątek, 22 kwietnia 2011, 19:02
Enneatyp: Dawca
Kontakt:

Re: Czy macie niską wrażliwość na ból emocjonalny?

#2 Post autor: Intan » poniedziałek, 24 lutego 2014, 19:03

No ba. Przecież to jedna z najbardziej typowych cech Dwójki! Pytanie tylko, co rozumiemy przez bycie "dobrym człowiekiem". Słowikowski pisze o tym krótko, acz zwięźle: Nigdy nie powie, że jej samej czegoś brakuje, że ma własne potrzeby; myśl o przyznaniu się do tego wywołuje paniczny strach przed odrzuceniem, które jest niszczące dla wszystkich Dwójek. (...) Są przekonani, że kiedy pozwolą sobie na odkrycie swojego prawdziwego ja, ich świat się zawali, zostaną odrzuceni.

Nie wiem, czy trzeba tu coś więcej dodawać. Każda świadoma siebie, choć niekoniecznie zdrowa Dwójka wie, że ten opis trafia w samo sedno.

Osobiście zwykłam zamykać się w sobie, gdy oczekiwano ode mnie, że powiem, co mi jest, skąd to obniżenie nastroju czy dlaczego źle się czuję, innymi słowy: że powiem wprost o moich potrzebach, których z jakiegoś powodu nie udało mi się zaspokoić. Myślałam, że nie jest to wcale takie widoczne, że nikt nie zwraca na mnie uwagi, kiedy postanawiam usunąć się w bok, zejść z drogi, zamilknąć... właśnie wtedy, gdy dla własnego dobra powinnam mówić. A jednak przyjaciel to zauważył, wprawiając mnie tym samym w zdumienie. Obecnie jestem na etapie uczenia się, że nieinformowanie bliskich o tym, co dla nas trudne i bolesne, i budowanie wizerunku anioła, człowieka bez skazy, jest zwyczajnym oszustwem, kłamstwem, fałszerstwem. Ktoś taki nie jest autentyczny, więc nie uda mu się zbudować autentycznie bliskiej relacji, na jakiej mu zależy.

Myślę, że paradoks polega na tym, że Dwójka, chcąca skłonić innych ludzi (a w miarę podupadania na zdrowiu wręcz zmusić) do zaspokojenia jej potrzeb, wcale tak naprawdę nie jest zainteresowana własnym dobrem czy szczęściem. Gdyby była, to by się o to sama zatroszczyła, we własnym zakresie. Mam palące pragnienie bycia najważniejszą osobą w czyimś życiu m.in. dlatego, że sama nie jestem dla siebie ważna. Dlatego od innych wymagam tego jakby podwójnie, za mnie i za nich. Nic dziwnego, że mimo starań i wysiłków nigdy nie udało mi się być tą najważniejszą osobą. Zawsze był ktoś jeszcze. Dociekanie jednak, kto i dlaczego, było zbyt bolesne. :?
dwietrzecie
sx/so

EII-Fi | DCN{H}
Until we have seen someone's darkness, we don't really know who they are.
Until we have forgiven someone's darkness, we don't really know what love is.

Marianne Williamson[/size]

ODPOWIEDZ