Zaburzenia osobowości

Wiadomość
Autor
zagubioneJa
Posty: 4
Rejestracja: czwartek, 25 października 2007, 12:59

Zaburzenia osobowości

#1 Post autor: zagubioneJa » czwartek, 25 października 2007, 13:09

Połączone z innym wątkiem o zaburzeniach osobowości.
~atis

dopiero co tu trafilam i jestem ciekawa jakie macie zdanie o tym.

zrobilam sobie test jestem 1w2 i mam ogromny problem obecnie z wlasnym ja... jestem 26 letnim koziorozcem dosc atrakcyjna kobieta a jednak mam problem sama z soba i otoczeniem.

Poprosze o komenatrze i moze propozycje co robic? :oops:

ewutek: Depresja.


szedles kilka krokow przede mna dlatego nie zauwazyles kiedy mnie zgubiles...

Awatar użytkownika
fra
Posty: 287
Rejestracja: wtorek, 22 maja 2007, 05:40

#2 Post autor: fra » piątek, 26 października 2007, 13:24

Brak dystansu do siebie i świata powoduje, że nie wyrabiamy emocjonalnie. Balansujemy pomiędzy skrajnym krytycyzmem wobec siebie i całego "niesprawiedliwego, okrutnego świata" a pragnieniem bycia normalnym, wyluzowanym człowiekiem, który jak każdy popełnia błędy. Nie umiemy spojrzeć obiektywnie i zapędzamy się w ocenie innych i siebie tak bardzo, że często widzimy bardzo wykrzywiony obraz świata i załamujemy się.
Podobno z wiekiem przychodzi dystans. Świadomość swoich wad i słabości to pierwszy stopień do zdrowia.
1w...6

Raven
Posty: 528
Rejestracja: sobota, 28 kwietnia 2007, 23:57
Lokalizacja: Wrocław

#3 Post autor: Raven » piątek, 26 października 2007, 18:27

fra pisze:Świadomość swoich wad i słabości to pierwszy stopień do zdrowia.
Drugim jest szczęście w życiu prywatnym lub szkolnym/naukowym/zawodowym, co kto stawia na piedestale. Jak idzie dobrze, to i człowiek łapie dystans, w przeciwnym razie pojawiają się frustracje
1w9

Raven
Posty: 528
Rejestracja: sobota, 28 kwietnia 2007, 23:57
Lokalizacja: Wrocław

#4 Post autor: Raven » niedziela, 28 października 2007, 22:25

Azagal pisze:http://quantumfuture.net/pl/psychopath_2.html - zaburzenia osobowosci o charakterze psychopatycznym. Goraco polecam.
interesujące
1w9

Raven
Posty: 528
Rejestracja: sobota, 28 kwietnia 2007, 23:57
Lokalizacja: Wrocław

#5 Post autor: Raven » poniedziałek, 29 października 2007, 16:33

Azagal pisze:Interesujace i zarazem przerazajace. Strach pomyslec ze to az 3% populacji jest pozbawiona sumienia i empatii bo ma uszkodzony uklad limbiczny, przez co widza swiat podobnie do gadow.
aha, miałem to wczoraj napisać

ze swojej strony dodam:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,431 ... to.to.taki
1w9

zagubioneJa
Posty: 4
Rejestracja: czwartek, 25 października 2007, 12:59

#6 Post autor: zagubioneJa » poniedziałek, 29 października 2007, 18:17

postawilam topic a nagle poczulam ze to pomylka ale cos mnei korcilo by zajrzec tu raz jeszcze... dzieki za te wszystkie linki moze one beda pomocne!

zawze bylam realistka do bolu a nagle ktos mi zarzuca nieracjonalny tok myslenia - nie marze bo dziele marzenia na 2 - materialne i nie...

Mam lat 26 i wielki problem sama z soba - to nie wystarczy "wez sie w garsc" :?

tak czy siak piszcie dalej - moze sie wkoncu ockne!

pozdrawiam
szedles kilka krokow przede mna dlatego nie zauwazyles kiedy mnie zgubiles...

Raven
Posty: 528
Rejestracja: sobota, 28 kwietnia 2007, 23:57
Lokalizacja: Wrocław

#7 Post autor: Raven » poniedziałek, 29 października 2007, 20:41

zagubioneJa pisze:Mam lat 26 i wielki problem sama z soba - to nie wystarczy "wez sie w garsc"
Może sprecyzujesz problem? A może to zbyt osobista prośba z mojej strony
1w9

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

Osobowość anankastyczna a Jedynki

#8 Post autor: yusti » wtorek, 11 grudnia 2007, 22:18

.
Ostatnio zmieniony czwartek, 7 października 2010, 19:44 przez yusti, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
fra
Posty: 287
Rejestracja: wtorek, 22 maja 2007, 05:40

#9 Post autor: fra » środa, 12 grudnia 2007, 10:18

Świetne yusti!
To najlepsza charakterystyka Jedynek, jaką czytałam. Bardzo prawdziwa. Dużo mi wyjaśniła...
Wiem skąd moja tolerancja, empatia, luz... To pozór. Nienawidzę nowości, zmian, rzeczy i sytuacji nieprzewidywalnych. Panicznie boję się niespodzianek, utraty kontroli. Ale Tylko dzięki temu, że znalazłam SPOSÓB na oszukiwanie swoich ograniczeń, przez co pokonywanie ich, wydaję się być dość zdrowa jak na Jedynkę. Nie potrafię dokładnie opisać na czym to polega, ale wiem, że niestety dużo mnie to kosztuje.

Taka sytuacja: niby nie jestem zazdrosna, wiem, że potrzebna jest w związku swoboda. Ale mam wrażenie, że tak naprawdę wiem to, bo nauczono mnie tego! Wytatuowano mi to w mózgu! Obserwuję i słucham mądrych ludzi - więszkość tak mówi o zdrowych związkach, dla większości to dobre, a przecież większość ma rację. Przyjmuję więc to za słuszne i dbam, by tego się trzymać. By wszyscy się tego trzymali. We mnie jednak siedzi diabeł, który chce kontrolować. Oczywiście - dla dobra związku. Gardzę moim facetem, który szpera w moich rzeczach, by czegoś się o mnie dowiedzieć, sama jednak mam ochotę przejrzeć mu komórkę! Ale oczywiście nie ze zwykłej ciekawości! Ja to dla naszego dobra bym chciała! Żeby wszystko było poukładane, jego sprawy też. Chcę się upewnić, że wszystko jest OK. Nigdy jednak tego nie robię i nie zrobię bo wiem, że nie wolno. Taka zasada. Zasada - złote słowo. Klucz zamykający wszystko. Pilnujący świat przede mną i mnie przed światem!
I dlatego, gdy leży jego komórka na stole, nawet na nią nie spoglądam. Jestem jak mechanizm, maszyna.......

........ jestem więc zajebista! Bo jak ustalę sobie jakąś zasadę, nie mam problemu z trzymaniem się jej. Z pogarda patrzę na ludzi słabej woli - cieniasy...
A cienias to ja. Cienias wychodzi w sytuacjiach spontanicznych, zaskakujących. Trzęsę majtami jak głupia. Czasem nie ze strachu tylko ze złości. Z byle powodu! Jak jakiś furiat. Nie jest tak jak miało być!

Nie rozróżniam sytuacji dobrych i złych. Istnieją tylko takie, na które jestem przygotowana i takie, które mnie zaskakują.

Przykład: patrzcie jaka fra jest miła, fajna, wyluzowana i niczym się nie przejmuję! Złamała nogę na nartach i nie straciła dobrego humoru? Teraz musi przesiedzieć resztę wyjazdu w pokoju. jednak nikt nie wie, że fra przed wycieczką wahała się dłużej niż inni, czy w ogóle na nią jechać - rozważyła wszelkie możliwe wypadki, sytuacje - złamanie nogi również. Więc fra znosi ból ze spokojem i uśmiechem... Wliczyła taką możliwość w ten wyjazd. Czym się więc martwić?

Nie mówcie mi, że to nie jest chore. Ale to jedyny sposób, by dawać sobie radę i normalnie żyć z ludźmi.
1w...6

Awatar użytkownika
Ediakar
Posty: 577
Rejestracja: wtorek, 11 grudnia 2007, 00:56
Lokalizacja: Z nieba rodem

#10 Post autor: Ediakar » środa, 12 grudnia 2007, 14:19

Co to ma być!!!!:

~~lękiem przed przemijaniem
~~"Testamencie astrologii" :mrgreen:
~~przyjrzyjmy się skutkom przewagi siły dośrodkowej, siły grawitacji w funkcjonowaniu kosmosu. A to dobre!!! :lol:
~~Będzie unikał doświadczeń, które mogłyby owe prawa zakwestionować :?. - Gdzie tam, prawda jest najważniejsza jak się mylę to chcę wiedzieć o tym by nie gadać głupot :x .
~~Wszyscy odczuwamy w sobie ten lęk, a także pragnienie trwania i nieśmiertelności :D - A to dobiero, nie zgadzam się nic takiego nie odczuwam.

Nie czytam tego ...... dalej, bo czuję jak by to jakiś cienias pisał, ale tak tylko ja myślę szanuję innych.
Z tego rozumiem że nie jestem żadnym kastratą :twisted: :wink: :lol: .

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

#11 Post autor: yusti » środa, 12 grudnia 2007, 14:39

.
Ostatnio zmieniony czwartek, 7 października 2010, 19:48 przez yusti, łącznie zmieniany 1 raz.

Kamil
Posty: 18
Rejestracja: wtorek, 11 grudnia 2007, 13:01
Lokalizacja: Głogów

#12 Post autor: Kamil » sobota, 15 grudnia 2007, 03:31

Hehe no ja tez liczę, np. Zawsze tyle samo plasterkow pomidora i ogórka na kromce. Chodzi o to zeby zawsze było tak samo. Wiem że jeszcze więcej rzeczy robię jak to ale teraz sobie nie przypomnę i w ogóle chce o tym zapomnieć bo to głupie ;p ale jak sobie myślę że przestaje tak robić to nie wiem ile tych plasterkow dawać.
1w9 (a moze jednak 9w1, albo pomiędzy)
"If A is success in life, then A equals x plus y plus z. Work is x; y is play; and z is keeping your mouth shut"

Snufkin
Posty: 5625
Rejestracja: piątek, 4 kwietnia 2008, 14:28
Enneatyp: Obserwator

"Psychopatie" A. Kępińskiego

#13 Post autor: Snufkin » piątek, 22 sierpnia 2008, 01:42

Typ anankastyczny czyli obsesyjny zadaje sobie pytanie: „co ja powinienem, a czego mi nie wolno?”. Typ ten jest nieśmiały, zamknięty w sobie z dużymi problemami w podejmowaniu decyzji, a ponadto uparty i pragnący być innym niż w rzeczywistości. Anankasta zbyt wyraźnie widzi zło w nim tkwiące i w związku z tym potępia siebie. Tworzy sam dla siebie zakazy i nakazy, które mają odczynić „zło”.
Anankasta sprawia wrażenie człowieka, którego jedna siła pcha do przodu, a druga ciągnie do tyłu. Genezę osobowości anankastycznej traktuje się więc jako utrwalenie się typowej dla okresu pokwitania walki między pobudzeniem seksualnym, a różnego rodzaju czynnikami hamulcowymi.
Dla tego typu osobowości charakterystyczny jest element perseweracji objawiający się powtarzaniem tych samych form przeżywania i zachowania mimo ich niedostosowania do sytuacji zewnętrznej. Perseweracja pomaga w stabilizacji, a przeszkadza w adaptacji, która wymaga dużej plastyczności czyli niezmienności. Przykładem perseweracyjnych tendencji układu nerwowego jest atak padaczkowy.
Ludzie typu anankastycznego odczuwają silny rozdźwięk między duszą, a ciałem. Ciało kojarzy im się z grzechem. Boją się więc jego tajemnicy i nieprzewidzianych reakcji. Niejednokrotnie starają się je umartwiać gdyż chcieliby być istotami bezcielesnymi i duchowymi. Ta chęć poskromienia własnej cielesności prowadzi ich często do stosowania w życiu różnego rodzaju tabu. Stąd nie poruszają się swobodnie w otaczającym świecie z obawy, że taka swoboda wyzwoliłaby ich „złe” tendencje. Ten brak swobody jest widoczny w ich mowie niewerbalnej. Sprawiają więc wrażenie nieszczerych i obłudnych.
Anankaści nie uznają spontaniczności gdyż ta w ich przekonaniu może doprowadzić ich do wyzwolenia „złych” tendencji. Ich stosunek do życia jest normatywny to znaczy, że obowiązują nakazy i zakazy. A tymczasem uczuć nie można sobie nakazać i zakazać. Anankaści nie dopuszczają możliwości by coś działo się bez udziału ich woli. Chcą mieć pełną władzę nad samym sobą. Nim bardziej starają się stłumić w sobie „złe” tendencje np. natrętne myśli, czynności przymusowe, fobie itp. tym one gwałtowniej występują.
Człowiek z cechami anankastycznymi chciałby zredukować swoje życie do postawy „nad” gdyż boi się własnych uczuć i nastrojów. Chciałby całkowicie rządzić sobą zmieniając swą naturę. A tymczasem nie ma człowieka, który byłby całkowicie niezadowolony z siebie. Każdy bowiem człowiek musi częściowo akceptować siebie. Jednakże tej akceptacji brak anankaście, który stale się potępia za spontaniczność i nie podleganie rozkazom własnej woli. Ma lęk przed tą częścią psychiki nad którą nie ma władzy, a więc przede wszystkim przed własnym życiem uczuciowo-nastrojowym oraz przed postawą „do” lub „od”.
Anankaści to despoci, którzy są poirytowani, gdy w świecie otaczającym dzieje się inaczej niż by chcieli. Ich despotyzm koncentruje się głównie na ich osobie pod postacią autoagresji.
W życiu anankastów spotyka się oschły klimat uczuciowy z lat dziecinnych. Wprawdzie stosunki w domu są poprawne, ale brak w nich ciepła i spontaniczności. Często dziecko żyło w zbytnich rygorach moralnych. Kontakt zabawowy z rówieśnikami był słaby. Nasilenie się objawów anankastycznych w okresie pokwitania wiąże się z burzliwością tego okresu życia. Objawy, które nie podlegają woli np. nie można zwalczyć natrętnych myśli są jak gdyby buntem tej części psychiki, która w życiu anankasty była tłumiona.
Anankaści sprawiają wrażenie udręczonych, a ich twarz jest surowa. Mówią oni zwykle cicho, ale w sposób stanowczy. Mowa ich jest delikatna, ale twarda. Anankaści są ludźmi rzetelnymi i obowiązkowymi, ale trudnymi we współżyciu. Sama ich obecność zabija w otoczeniu spontaniczność i radość. Są surowymi sędziami nie tylko dla siebie, ale także dla otoczenia. Stąd nie są lubiani, ale cenieni za obowiązkowość. A tymczasem obsesją anankastów jest walka ze złem tkwiącym w nich samych, ale także w otoczeniu. Fakt, że otoczenie ma w sobie tyle zła jest dla nich pocieszeniem gdyż dzięki temu czują się lepsi od swych bliźnich niczym „faryzeusz w świątyni”.
W psychoterapii anankastów istotnym momentem jest sprowokowanie ich do wyładowania swych negatywnych uczuć. Trzeba nauczyć anankaste akceptacji siebie i tolerancji względem „zła” tkwiącego w człowieku. Istotnym problemem jest tu walka dobra ze złem gdyż anankaści za wszelką cenę próbują „zło” zniszczyć. Ich założenie, by żyć w poczuciu obowiązku (bez uczuć) jest fałszywe. Jest to największe kłamstwo jakie istnieje w hierarchii wartości. Stawianie bowiem woli i rozumu na pierwszym miejscu w hierarchii wartości sprawia, że anankasta jest bezsilny wobec objawów, które są kpiną z racjonalizmu. Przykre jest bowiem dla racjonalisty uporczywe rozmyślanie nad bezsensownym tematem lub lęk przed niegroźną sytuacją.
Psychiatra musi zmniejszyć ciężar życia u anankasty, a ciężarem tym są negatywne uczucia, które spaczają świat (projekcja) lub siebie samego (introjekcja). U anankasty przeważa introjekcja przez co z łatwością internalizuje on nakazy i zakazy otoczenia, a także dręczy siebie. Wyzwolenie od negatywnych uczuć przynosi anankaście ulgę, gdyż dzięki temu „zło” w nim tkwiące jest mniejsze. Anankasta staje się swobodniejszy gdy psychiatra rozładowuje jego tłumioną agresję prowokując wybuchy.
W kontakcie z anankastą psychiatra musi wytworzyć wrażenie, że jest od niego słabszy. Poczucie wyższości pozwala bowiem anankaście na względnie swobodne „dziobanie”. W ten sposób pustka uczuciowa u anankasty wynikająca z obawy przed pokazywaniem uczuć zostaje wypełniona negatywnymi uczuciami, które zamienią się na pozytywne gdy terapeuta wyrazi dla jego wybuchów aprobatę. Tak więc terapeuta w kontakcie z anankastą pełni rolę piorunochrona emocjonalnego. W czasie rozmów psychoterapeutycznych dochodzi do wyładowania tłumionych emocji. Mówiąc o sobie bowiem anankasta zaczyna przeżywać uczucia związane z omawianymi sytuacjami. Psychiatra te uczucia na sobie ogniskuje niczym np. matka. Chory może odreagować całą sytuację czego nie mógł uczynić w sytuacji pierwotnej.
Typ anankastyczny występuje przy przewadze postawy „od” i „nad”. Łączy się często z osobowością schizoidalną i psychasteniczną. Anankaści często są udręczeni hierarchią wartości narzuconą z zewnątrz, gdyż nie kształtuje się u nich własna hierarchia wartości. Na rozwój osobowości bowiem nie wpływa korzystnie konieczność tłumienia swych uczuć tak typowa dla pewnych warunków środowiskowych. Zduszone uczucia stają się chaotyczne i niebezpieczne. Stałe tłumienie uczuć nie pozwala na ich uporządkowanie.
Osobowość anankastyczna jest osobowością, której rozwój został zatrzymany na skutek zbyt silnej presji otoczenia. Nie są to ludzie lubiani przez otoczenie, gdyż wszyscy wyczuwają fałsz przebijający z ich zachowania. Anankaści dręczą siebie gdyż z trudem akceptują swoje potrzeby seksualne. Stąd dotknięcie jakiegoś człowieka czy przedmiotu grozi zabrudzeniem, które ma charakter kontaktu seksualnego. Jest to spowodowane zbyt wczesną seksualizacją życia uczuciowego.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ciekawi mnie ile % opisu do was pasuje...
Ostatnio zmieniony piątek, 26 marca 2010, 14:58 przez Snufkin, łącznie zmieniany 1 raz.
5w4, sp/sx/so
ILI - Ni, DCNH - CT(H)

Awatar użytkownika
.Anka.
Posty: 450
Rejestracja: poniedziałek, 6 kwietnia 2009, 14:56
Lokalizacja: z rpga ;-)

#14 Post autor: .Anka. » poniedziałek, 18 maja 2009, 15:13

Na szkoleniu nauczycielskim dowiedziałam się, że wśród anorektyczek/ków jest najwięcej perfekcjonistów. Dążenie do ideału powoduje u takich osób brak akceptacji siebie samego i w rezultacie może przyczynić się do tejże choroby. To tak dla was.
6, ESI-Se (nadal nie wierzę, ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz?)

Za późno się zorientowałam. Łatwo pomylić 6 z 4.

Awatar użytkownika
car II
Posty: 556
Rejestracja: piątek, 22 maja 2009, 18:35
Enneatyp: Indywidualista

#15 Post autor: car II » piątek, 19 czerwca 2009, 22:53

PASUJE:
-nieśmiały, zamknięty w sobie
-uparty
-Ich stosunek do życia jest normatywny to znaczy, że obowiązują nakazy i -zakazy
-Chciałby całkowicie rządzić sobą zmieniając swą naturę.
-Ma lęk przed tą częścią psychiki nad którą nie ma władzy
-są poirytowani, gdy w świecie otaczającym dzieje się inaczej niż by chcieli.
-Mówią oni zwykle cicho, ale w sposób stanowczy. Mowa ich jest delikatna, ale twarda.
-Anankaści są ludźmi rzetelnymi i obowiązkowymi, ale trudnymi we współżyciu.

50/50:
-odczuwają silny rozdźwięk między duszą, a ciałem
-nie dopuszczają możliwości by coś działo się bez udziału ich woli
-pragnący być innym niż w rzeczywistości
-to despoci (chociaż nie wiem czy można być trochę despotą)
-Są surowymi sędziami nie tylko dla siebie, ale także dla otoczenia
-chcieliby być istotami bezcielesnymi i duchowymi.

NIE PASUJE:
- z dużymi problemami w podejmowaniu decyzji
-Niejednokrotnie starają się je [ciało] umartwiać
-obsesją anankastów jest walka ze złem tkwiącym w nich samych, ale także w otoczeniu
-Fakt, że otoczenie ma w sobie tyle zła jest dla nich pocieszeniem

** A twórczość Yusti z latarnią jest extra :) poprawiła mi humor dziwnym sposobem
Podróżując na rumaku akceptowanych emocji, poszukując siebie wprowadzam do doliny łez,teorie sensu życia przez afirmację samego życia we wszystkich jego przejawach odbitych w zwierciadle sztuki.

ODPOWIEDZ