O jakiej miłości marzycie?

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
boogi
Pan Admin
Pan Admin
Posty: 5854
Rejestracja: czwartek, 23 października 2008, 22:48
Enneatyp: Perfekcjonista
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

#76 Post autor: boogi » czwartek, 27 listopada 2008, 15:55

Memory pisze:Jestem za zalegalizowaniem poliandrii w Polsce.
Przynajmniej nie musiałabym się zbytnio zastanawiać nad trafnym wyborem.
Pfff... na łatwiznę chce iść, leniwa księżniczka. Pfff


"Jeśli chcesz ze mną rozmawiać, zdefiniuj terminy których używasz."
- Voltaire

>> bardzo dziwny link <<

Affects / Hornevian / Harmonic / Trifix

Awatar użytkownika
e7th04sh
Posty: 514
Rejestracja: środa, 15 października 2008, 02:30

#77 Post autor: e7th04sh » czwartek, 27 listopada 2008, 15:58

A co ma do tego legalizacja? Jestem za tym, żeby państwo zabrało brudne łapy od naszych spadków i pozwoliło nam samym decydować o sprawach kulturowych.
Moja krew krajowa!
Jeśli mogę coś zasugerować... to to zrobię.

Awatar użytkownika
Absynt
VIP
VIP
Posty: 3178
Rejestracja: środa, 25 kwietnia 2007, 13:53

#78 Post autor: Absynt » piątek, 28 listopada 2008, 01:12

Perwik pisze:no właśnie, dla Ciebie ! ale kobiety myślą inaczej
"dla mężczyzn świat jest miłością, dla kobiet miłość jest światem"
nie przeraża Cię to ?! :|
Znajdz se kobiete z nogami na ziemi, a nie w chmurach.

Kazdy sie jakos dobierze. Jak nie za 3. razem to za 22.
Idealny zwiazek to symbioza, a nie zerowanie na sobie.
6w7 sx/so EIE

Zycie to samospelniajaca sie przepowiednia.

Pablo
Posty: 1892
Rejestracja: piątek, 11 stycznia 2008, 00:12
Enneatyp: Szef

#79 Post autor: Pablo » poniedziałek, 1 grudnia 2008, 04:30

smutna-krolewna pisze: Hmm.. czy to ironia? Jeżeli tak to szczerze powiem, że myślałam, że czwórki cechuje tolerancja. A moje poglądy są trochę głębsze niż parę zdań na forum, więc dziwi mnie jak to zbadałeś. Chociaż.. może faktycznie coś w tym jest.. :)
Szacun za brak typowo niezdrowego 4kowego focha ;)

magda
Posty: 121
Rejestracja: wtorek, 28 listopada 2006, 00:00

#80 Post autor: magda » piątek, 5 grudnia 2008, 19:41

idealna miłość od pierwszego wejrzenia..

"CZY ISTNIEJE MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA? OCZYWIŚCIE! PRAWIE KAŻDEMU Z NAS ZDARZYŁO SIĘ PRZEŻYĆ NAGŁY I NIESPODZIEWANY STAN ZAKOCHANIA. ALE DO DZIŚ NIE BARDZO WIEMY, SKĄD WÓWCZAS WIEDZIELIŚMY OD RAZU, ŻE TO WŁAŚNIE TEN BĄDŹ TA?

Ludzie od najdawniejszych czasów zdawali sobie sprawę, że istnieje przydarzający się nagle i niespodziewanie stan zakochania, który swoją siłą i skutkami przypomina opętanie, chorobę psychiczną, a nawet poważne kataklizmy w świecie natury. Już w 1685 roku biskup Stanisław Witwicki tak pisał o tym szczególnym stanie: „Amans amens: kochający szalejący; bo nic jako ludzie nie czyni, już nie za rozumem, ale za pożarami mózgu i serca idzie i ginie”. Zresztą i dziś, gdy mówimy o szczególnie intensywnych, a czasem wręcz niebezpiecznych stanach zakochania „od pierwszego wejrzenia”, to często odwołujemy się do sfery żywiołów i katastrof naturalnych lub nawet nadnaturalnych. Oprócz „pożarów” mamy więc jeszcze „grom z jasnego nieba”, „ziemię, która się zatrzęsła” albo „rozstąpiła”, „porażenie strzałą Amora” i tym podobne. Mówi się też, że ktoś oszalał z miłości, że z jej powodu postradał rozum, że zachowuje się, jakby był zahipnotyzowany lub upojony.

Przekonanie o rozpoznaniu

W szczególnie „ciężkich” przypadkach pojawia się przy tym niepodważalne przekonanie rozpoznania: oto kiedy spotykamy tę jedyną, właściwą osobę, to wydaje się nam, jakbyśmy ją od zawsze znali, na nią właśnie czekali, jakby była nam przeznaczona od początku świata. Czujemy się tak, jakbyśmy po wiekach niesprawiedliwego rozdzielenia, eonach rozłąki – wreszcie się odnaleźli i teraz świat wrócił do harmonii oraz równowagi. Co więcej, zwykle wydaje się nam wtedy, że nasz los dorównuje dziejom największych kochanków rodem ze starożytnych mitów i wielkiej literatury. Orfeusz i Eurydyka, Tristan i Izolda, Romeo i Julia – to teraz nasze duchowe rodzeństwo, a my dalibyśmy się posiekać na kawałki, broniąc tezy, iż nikt od początku świata nie przeżywał takiej kosmicznej przygody związania, wspólnoty, ekscytacji i erotycznej fascynacji jak ta, która właśnie nam się przydarza. Dlaczego tak się dzieje?
Myśliciele i filozofowie od zarania dziejów próbowali zrozumieć i przeniknąć ten fenomen. Jedno z najstarszych i najbardziej przemawiających do wyobraźni wyjaśnień znajduje się w pismach Platona. Pojawia się tam mit o pierwotnym człowieku, Androgynie – fascynująca opowieść, która w późniejszych czasach przerodziła się w znaną formułę o „poszukiwaniu swej drugiej połowy”. Według wspomnianego mitu, człowiek na samym początku stanowił jedność pierwiastka męskiego i żeńskiego, także w sensie cielesnym. Na licznych malowidłach greckich można znaleźć przedstawienie owego Androgyna: dziwacznej postaci, przypominającej nieco pająka, dwugłowej, czterorękiej, czworonogiej, będącej w istocie parą ludzi (mężczyzną i kobietą), zrośniętych ze sobą plecami. Potem – głosi mit – ta postać została rozcięta i po dziś dzień po świecie błąkają się nieszczęśliwe, niepełne stwory (właśnie my), w istocie zaledwie połówki, które nie zaznają spokoju, póki nie odnajdą swego „odciętego” i zagubionego dopełnienia.

Utracona jedność

Oczywiście, mit ten miał wytłumaczyć istnienie pożądania płciowego, a więc pragnienia ponownego połączenia się, powrotu do stanu takiego, jak na „początku dziejów”. Ale ma on wydźwięk znacznie poważniejszy, choć przy tym paradoksalny. Okazuje się bowiem, że w jego świetle ani mężczyzna, ani kobieta nie są w pełni ludźmi. Zrealizowanym, całkowitym człowiekiem jest dopiero trudna do wyobrażenia, ponadpłciowa wspólnota czy też jedność mężczyzny i kobiety.

Na przestrzeni dziejów na różne sposoby próbowano odpowiedzieć na pytanie, jak odbudować tę pierwotną a utraconą jedność. Alchemicy stworzyli ideę „duchowego małżeństwa”, służącego nie tyle prokreacji, co wzajemnej przemianie oraz obdarzaniu się przez partnerów własnymi cechami płciowymi – oczywiście w psychologicznym sensie. Carl Gustav Jung zaproponował teorię, według której kobieta ma duszę męską (animusa), zaś mężczyzna duszę kobiecą (animę). I dopiero adekwatne rozpoznanie i integracja „obcego płciowo” materiału ukrytego w naszych duszach pozwoli nam na osiągnięcie psychicznej dojrzałości i wzniesienie się na wyższe poziomy duchowego rozwoju. Feministyczna badaczka Sandra Bem wykazała nawet, że orientacja psychiczna, którą określiła jako androgyniczną – a więc otwarta na treści zarówno płci własnej, jak i przeciwnej – jest znacznie wartościowsza i bardziej twórcza niż taka, która dba o ścisły rozdział tego, co męskie i tego, co niewieście. Zaś młodzi ludzie po dziś dzień poszukują swej utraconej połówki i wierzą, że zakochanie jest informacją o jej odkryciu, odnalezieniu się po „wiekach poszukiwań”...
Współcześni badacze patrzą na miłość zdecydowanie mniej romantycznie. Gwałtowność objawów zakochania wynika, według nich, z faktu, że w tym przedziwnym stanie chemia naszego mózgu działa niczym połączenie konopi indyjskich, absyntu i oparów opium.

Chemia pożądania

Dzisiaj mówi się, że chodzi o sukces reprodukcyjny, rozpoznanie dopełniającego się systemu immunologicznego, zapewnienie jak najlepszych genów potomstwu. A ta cała oszalała chemia ma temu zadaniu służyć jak najlepiej.
Placem boju jest tzw. brzuszny obszar nakrywki, czyli grupa komórek wytwarzająca dopaminę i obficie rozdzielająca ją w inne miejsca mózgu – w momencie, kiedy jesteśmy opętani na punkcie ukochanej bądź ukochanego. Helen Fisher – autorka książki Dlaczego kochamy: natura i chemia miłości romantycznej – twierdzi bez ogródek, że ten sam obszar jest aktywny w momencie, gdy ktoś zażywa kokainę... Inną substancją, która bierze nasze nieszczęsne jestestwa w bezlitosne władanie w trakcie zauroczenia drugim człowiekiem, jest noradrenalina. To właśnie dopamina i noradrenalina produkują wrażenia wspólnego lotu, upojenia oraz innych „poważnych symptomów” odnalezienia swej drugiej połowy. Chociaż ilości wydzielanych substancji są minimalne, to i tak objawy przyprawiają nasze otoczenie o świętą grozę. Na szczęście organizm nie jest w stanie wytrzymać stanu permanentnej ekstazy i upojenia 24 godziny na dobę, bowiem stałe poddawanie się „prysznicowi ekstazy” doprowadziłoby nas na skraj energetycznego wypalenia. Tak więc po pewnym czasie przychodzi kres i zostajemy poddani albo brutalnej procedurze odwyku narkotycznego, albo też łagodnej zamianie substancji upajających na nieco łagodniejsze.
Ten ostatni scenariusz realizuje się wtedy, kiedy namiętna pasja przeradza się w tzw. trwały związek. Wtedy w roli substancji łagodzącej objawy głodu narkotycznego pojawia się oksytocyna, która „uspokaja” gonitwę myśli. Pojawiają się obrazy rozwrzeszczanego potomstwa oraz pieluch, myśli o zaciągnięciu kredytu, a także wspólne drzemki po obiedzie (wcześniej po obiedzie jeździło się na karuzeli chemicznej, głowami w dół, przyjmując dożylnie szampana...). Znacznie gorszy jest scenariusz brutalny – kiedy okazuje się, niestety, że to jednak nie była druga „połówka”. Tutaj dopamina znika za horyzontem, zaś uaktywniają się te obszary w mózgu, które są odpowiedzialne za podejmowanie ryzyka, ból fizyczny, uzależnienia oraz zachowania obsesyjno-kompulsywne. Pojawiają się myśli samobójcze, potworne cierpienie na granicy wytrzymałości, a w najgorszych przypadkach – prześladowania tej osoby, która nami wzgardziła.
Który z tych obrazów jest prawdziwy? Czy poszukujemy swojej drugiej połowy, czy też oddajemy się w niewolę narkotycznej pułapki, zastawionej na nas przez ewolucję? Może to za łatwa odpowiedź, że obydwa, ale wszystko wskazuje, że tak jest w istocie. Miłość ludzka jest na zawsze zawieszona między naturą a kulturą – i chyba nie ma w tym nic poniżającego. A wiedza o jej chemicznej stronie nie przeszkadza nam w jej pełnym przeżywaniu, tak samo, jak znajomość substancji wchodzących w skład szampana nie uniemożliwia delektowania się jego smakiem..."( zaczerpnięto z - http://www.charaktery.eu/artykuly/Milos ... -jablka/2/)
ISTP

Awatar użytkownika
CzupaCzups
Posty: 148
Rejestracja: czwartek, 18 września 2008, 15:56
Enneatyp: Indywidualista

#81 Post autor: CzupaCzups » piątek, 5 grudnia 2008, 21:21

super mądre jest to co zacytowałaś i ciekawe, ale w twojej wyczerpującej wypowiedzi nie znalazłam odpowiedzi na pytanie jakie jest w temacie, czyli o jakiej miłości ty marzysz...

impos animi
VIP
VIP
Posty: 2251
Rejestracja: sobota, 24 marca 2007, 17:09
Lokalizacja: z nikąd

#82 Post autor: impos animi » sobota, 6 grudnia 2008, 01:08

Chyba o takiej:

"Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze. "


Proste, ale wymowne.
Czy zdanie okrągłe wypowiesz,
czy księgę mądrą napiszesz,
będziesz zawsze mieć w głowie
tę samą pustkę i ciszę.

Awatar użytkownika
e7th04sh
Posty: 514
Rejestracja: środa, 15 października 2008, 02:30

#83 Post autor: e7th04sh » sobota, 6 grudnia 2008, 10:31

Tiaa, happysad :D fuj
Moja krew krajowa!
Jeśli mogę coś zasugerować... to to zrobię.

Awatar użytkownika
CzupaCzups
Posty: 148
Rejestracja: czwartek, 18 września 2008, 15:56
Enneatyp: Indywidualista

#84 Post autor: CzupaCzups » sobota, 6 grudnia 2008, 10:58

e7th04sh pisze:Tiaa, happysad :D fuj
a jaka piosenka bardziej "cacy" wyraża to czym powinna być miłość?

ja myślę, że impos animi przytoczył bardzo dobry cytat. tym właściwie chyba powinna być miłość...

Awatar użytkownika
Matea
Posty: 1162
Rejestracja: sobota, 28 kwietnia 2007, 19:40
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: z wnętrza :>
Kontakt:

#85 Post autor: Matea » sobota, 6 grudnia 2008, 11:42

Moim zdaniem ten artyków nie mówi zupełnie nic o miłości. Trochę to przypomina rozprawy na temat życia na innej planecie mimo ,ze nigdy się na niej nie było. Typowo psychologiczne podejście ^^

Chciaż do koncepcji "utraconej jedności" byłabym skłonna się przychylić. Dla mnie ukochana osoba to ktoś przy kim mogę odkryć całą siebie ,ktoś mi przy kim mogę być w pełni sobą i rozwijać w sobie wszystko to co wcześniej było zepchnięte gdzieś głęboko do podświadomości. Dla mnie miłość jest czymś w rodzaju wyswobodzenia swojej własnej duszy w obliczu drugiej ,która to wyswobodzenia nam umożliwia... :roll:

Uważam też ,że miłość to coś w czym wręcz trzeba być twórczym. Dla każdego miłość może być czymś innym ,a przyjmując ogólnie obowiązujące schamaty miłości robimy krzywdę samym sobie.
"Ja nie jestem szalony. Mnie tylko interesuje wolność" - Jim Morrison

_ 4w5_ (ENFj)

"A ja włóczęga, niespokojny duch
Ze mną można tylko
w dali znikać cicho..."

"Together we stand, divided we fall" - Pink Floyd

impos animi
VIP
VIP
Posty: 2251
Rejestracja: sobota, 24 marca 2007, 17:09
Lokalizacja: z nikąd

#86 Post autor: impos animi » sobota, 6 grudnia 2008, 12:59

e7th04sh pisze:Tiaa, happysad :D fuj
Fuj, niefuj, chodzi po prostu o fragment i jego treść.
Czy zdanie okrągłe wypowiesz,
czy księgę mądrą napiszesz,
będziesz zawsze mieć w głowie
tę samą pustkę i ciszę.

Awatar użytkownika
dostojewska
Posty: 101
Rejestracja: środa, 10 września 2008, 09:36
Lokalizacja: Z Księżyca

#87 Post autor: dostojewska » sobota, 6 grudnia 2008, 15:21

a mi się marzy wsparcie i akceptacja, zrozumienie bez zbyt wielu słow. chciałabym aby ta druga osoba pozwalała popełniać mi błędy, a poźniej wspierać i pomagać wyjść z kłopotów. osoba która zrozumiałaby moje 4owe poczucie humoru, co wiecej żeby się śmiała razem ze mną, aha i żeby pozwalała mi na moje złe nastroje, bez zbędnego uszczęśliwiania na siłę
4w5 i w1 INFJ

"Kłamstwo to najbardziej osobisty akt tchórzostwa."

Awatar użytkownika
basiczka
Posty: 73
Rejestracja: środa, 20 lutego 2008, 22:12
Lokalizacja: z puszczy;)

#88 Post autor: basiczka » poniedziałek, 15 grudnia 2008, 21:05

o jakiej miłości marzę? idealna byłaby taka, którą mogłabym się nasycić, by po chwili oddalić się w samotność by zaczerpnąć powietrza ...a za jakiś czas znowu wrócić i zacząć to, co wspólne od nowa...typowe dla 4, niby jest, a jakby nie było.
4w5/5w4 czyli dzikuska;)) INFp sp/so/sx

Awatar użytkownika
przyplyw
Posty: 10
Rejestracja: środa, 17 grudnia 2008, 12:58
Lokalizacja: Warszawa

#89 Post autor: przyplyw » środa, 17 grudnia 2008, 13:51

Mam takie marzenie o związku - jest dobrze i jest źle ale trzymamy się razem. Dlatego właśnie uważam że bardzo ważne jest wiedzieć czego się chce - na 100% zanim się podejmie decyzję, dla mnie miłość
musi być trochę "szalona" i nieracjonalna, niepodparta wyrachowaniem, obliczeniami, to jest taki czynnik dla którego u siebie nie widzę
kompromisu a jest ciężko bo u ludzi których spotykam romantyzm już chyba wygasł. Tak! chciałbym żeby miłość była jak z włoskiej bajki dla dzieci. Patrzysz się na kogoś jak w obrazek, zasypiasz przytulony z myślą że na tym świecie nie jesteś sam i już teraz się go nie boisz.

A co się dzieje na spotkaniach? jesteś wypytywany, jaką masz pracę, ile zarabiasz (z komentarzem "o ile mogę spytać") itd itp ;)

Coś mi się wydaje że żywot skończę samotnie, byłem w dwóch związkach ze strachu przed samotnością, w jednym opartym na wyrachowaniu z drugiej strony, myslałem że to się zmieni ale już nigdy nie popełnię podobnych błędów...
4w5
"Żeby być egoistą trzeba najpierw mieć ego"

Awatar użytkownika
BerenikeAilime
Posty: 19
Rejestracja: środa, 28 stycznia 2009, 17:54
Lokalizacja: chxx wam w dupę

#90 Post autor: BerenikeAilime » czwartek, 29 stycznia 2009, 15:39

__________________________________________________________________
Ostatnio zmieniony niedziela, 1 lutego 2009, 00:51 przez BerenikeAilime, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ