Generalna postawa 6 - dyskusja ogolna, zachecajaca ;)

Czy ten temat byl Ci pomocny w zrozumieniu 6?

Tak, okazuje sie byc szostka!
6
23%
Juz to wszystko doskonale wiedzialem
3
12%
Nadal nie rozumiem, nie znam zadnych 6
0
Brak głosów
6 a 4? Jakie sa roznice? Ni panimaju :(
1
4%
Piszcie wiecej, chce to lepiej zrozumiec...
16
62%
 
Liczba głosów: 26

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Absynt
VIP
VIP
Posty: 3178
Rejestracja: środa, 25 kwietnia 2007, 13:53

Generalna postawa 6 - dyskusja ogolna, zachecajaca ;)

#1 Post autor: Absynt » czwartek, 18 września 2008, 20:57

Tak sobie pomyslalem, ze warto by bylo zalozyc temat, ktory przyciagnalby wiecej niezdecydowanych na ciemna strone mocy, czyli do
6
6
6!! :twisted:
Powod jest prosty - mamy ciasteczka, a Ty ich chcesz!!!! Pozadasz, pragniesz, ciasteczka, aaaaaaaach te ciasteczka ^^
A tak powaznie - chcialbym by same szochy poopowiadaly troche o tym jakie sa, czym sie wyrozniaja od innych typow i co moze byc w nich podobnego. Ja sam wrzucam luzna analize mojego typu :).

Na poczatek - w ramach porowniania z czworkami - szostki tez sa skomplikowane, czesto wyjatkowo emocjonalne, lecz co sam zauwazylem - my emocje zawsze staramy sie racjonalizowac, czyli przefiltrowac przez logike by ostatecznie podjac jakas decyzje.
Tez bywamy tworczy! Jednak tworzenie rzadko jest dla nas celem samym w sobie - w odroznieniu od czworek nasza prawdziwa tworczosc to krew, flaki, fekalia, bunt, zlo i szatanskie moce :twisted:. Tworczosc w formie sztuki to dla nas sposob na wyzbycie sie negatywnych emocji, ktore nas dlawia. Nie znaczy to, ze nie potrafimy tworzyc gdy jestesmy zdrowi. Tworczosc zdrowych szostek jest z reguly kierowana ich zdrowsza czescia osobowosci, czyli intelektem - tak jak np. ten tekst ;). Silna emocjonalnosc, wraz z ostra jak brzytwa inteligencja potrafia tworzyc z szostek niezwyklych analitykow ludzkich umyslow. Ciagla czujnosc, umiejetnosc obserwacji, empatia oraz wspomniany intelekt moga z nich uczynic doskonalych manipulatorow, strategow, psychologow, psychiatrow, pracownikow spolecznych jak pielegniarze, lekarze, policjanci, strazacy itd.
Czworki tworza jakby ku czci radosci zycia. Moce artystycznej kreatywnosci opuszczaja je, gdy sa one na dnie - wtedy pojawia sie u nich pustka. Zdrowa szostka odczuwa zdecydowanie mniej emocji, mniej mysli, stara sie dzialac. Skupia sie na tym co wazne.
Co jeszcze jest IMO dosc szostkowego - manie i depresje. Naprzemienne cyrkulacje miedzy fazami fobijnymi i kontrfobijnymi potrafia byc wyjatkowo wyniszczajace, lecz niestety lek, podstawowa motywacja Szostek, potrafi byc nawet zabojczy.
Szochy moga tez starac sie eksponowac swoja sile, badz nosic sie bardzo wyzywajaco. Cos nakazuje im prowokowac, by mierzyc sie z wewnetrznym lekiem. Moga lubic bezposrednie konfrontacje, choc zawsze sie ich obawiaja. Czesto moga walczyc o pozycje w grupie, starajac sie ukluc przeciwnika w najslabsze strony - chetnie jesli dzieje sie to na oczach innych. Moga byc wobec innych wyjatkowo pogardliwe. Ich bronia jest ostrosc, nie ciezka miazdzaca sila, lecz nieprzewidywalnosc, przez co moga sie jawic innym jako wyjatkowo nieobliczalni maniacy. Z jednej strony moga strasznie lgnac i lasic sie, wpraszajac w czyjes laski, z drugiej strony potrafia byc bezlitosni. Niestabilnosc emocjonalna dosc charakterystyczna dla borderline...
Szostki ponad wszystko jednak cenia bezpieczenstwo - jest ono podstawa ich rozwoju. Moga byc wtedy bardzo inspirujacy dla innych, chetnie sluchaja ludzi, staraja sie zawrzec wiele przyjazni polegajacych na glebokim zaufaniu, wierzac, ze kiedy sami znajda sie w potrzebie, inni ich nie zawioda. Zawod nie rani wylacznie ich, lecz caly ich system wartosci, wobec czego potrafia sie oni zbuntowac, mszczac sie zmieniaja swoj swiatopoglad, w ktorym przed chwila swiat wydawal im sie bezpiecznym i pewnym miejscem na taki, w ktorym zawsze trzeba byc czujnym, gdyz wszedzie czyhaja zagrozenia, a krzywda powinna byc odplacona. Gdy jednak sa pewni siebie, chetnie pociagaja innych do dzialan, motywuja ich, staraja sie byc dosc ofiarni (lecz nie naiwni), uwielbiaja sie dzielic i pomagac innym. Na tym polu strasznie sobie cenia wzajemnosc - moga wypominac swe dokonania innym, lecz potrafia to zachowac dla siebie. Staraja sie przede wszystkim wyczuc szczera postawe innych osob, gdyz nie lubia wymagac, czy prosic. Oczekuja, ze ludzie sami dorownaja ich standardom moralno-obyczajowym.
Szostki kochaja prace, gry i zabawy zespolowe, gdyz nie lubia sami byc winieni za porazki, zas gdy wygrywaja, staraja sie czesc swojej nagrody, badz pochwaly dzielic z reszta grupy, czujac wdziecznosc za wspolny sukces.
Wiara - cnota szostek, mimo iz nie musi sie ona wiazac z duchowymi odczuciami jest u szostek nieodlaczna czescia ich osobowosci. Szostki posiadaja skomplikowany system wartosci, doktryn, regul, ktore na drodze sprzeciwow i akceptacji wobec tego, co je spotyka, czesto wypracowaly samodzielnie. Szostki nie sa na tym tle perfekcjonistami, dla ktorych nie istnieja inne strony prawdy niz ta Jedyna, Najjasniejsza. Szostki sa typem sceptycznym, ktory nieustannie doskonali swoj system wartosci wraz z rozwojem. Nic nie jest dla nich pewne, wszystko mozna podwazyc, zrozumiec inaczej. Ta nieraz zbyt otwarta postawa potrafi je czesto zwodzic i wtedy szostki sie gubia. Caly mikro- i makrokosmos szostki, z przyjaciolmi, szlachetnoscia, Bogiem i innymi wartosciami moze niespodziewanie okazac sie zupelnie czyms innym, co wybija Szostke kompletnie z rownowagi. Traci ona wtedy wiare i slabnie, lub znow, co nadchodzi predzej czy pozniej - wychodzi swojej obawie naprzeciw i nadbudowuje uszczerbek w glinianym zamku cementem. Bedzie ona jednak wtedy zawsze pamietac o tej lacie i stanie sie ona kolejnym elementem, ktory stanie u nowych podstaw coraz udoskonalanego systemu wiary.

Jak cos jeszcze wymysle, to dopisze :p
pozdro 900 :wink:


6w7 sx/so EIE

Zycie to samospelniajaca sie przepowiednia.

Awatar użytkownika
ein
Posty: 1167
Rejestracja: sobota, 16 czerwca 2007, 20:32

#2 Post autor: ein » piątek, 19 września 2008, 02:47

Analiza analiza analiza! Wszystko! Zaczynajac od takich pierdol jak sytuacje sprzed dobrych 5lat (bo ona mi powiedzialo to i to, dlaczego tak zrobila?), wyborze fryzury, dalszego rozwoju (co po maturze, na jakie zajecia sie zapisac) jak i tych bardziej ambitnych - dlaczego zyjemy, po co to wszystko? Potrafie zmarnowac w ten sposob mase czasu i w koncu nic nie zrobic. Z tym laczy sie tez drugi motyw - brak zdecydowania na cokolwiek. Zawsze widze drugie dno - w kazdej jednej sytuacji. Przez to wszystko unikam jakichkolwiek dyskusji, bo czesto zdarza sie tak, ze potrafie przytoczyc argumenty i zaraz po glowie skacza mi kontrargumenty do tego co przed chwila powiedzialem. Istne szalenstwo, szczegolnie wtedy kiedy bardzo mi zalezy na przeforsowaniu mojego pomyslu.

Opinie innych ludzi. Czasami obawiam sie wyjsc z domu bo nie znosze tego spojrzenia jakim jestem chojnie obdarowywany przez spoleczenstwo. Wydaje mi sie, ze specjalnie sie nie wyrozniam, ale wystarczy jakies wrecz neutralne spojrzenia i zaczynam dorabiac do tego negatywne mysli pechowego osobnika. To sie chyba projekcja nazywa.. no coz - wpadlem po brzegi z tym. Czesto tez nie potrafie wyczuc kiedy ktos zartuje, moge sie posmiac przez chwile... poudawac smiech, ale zawsze czuje sie strasznie dotkniety. Bardzo dlugo to przezywam, czesto nie potrafie zapomniec i wracam w wolnej chwili do dawnych sytuacji. Najgorzej jest wtedy kiedy ktos sie nie kryje ze swoim negatywnym nastawieniem, traktuje mnie jak osobnika nizszej kategorii. Trace wtedy ochote na wszystko, chodze przybity, bez checi na cokolwiek.

Zle sie czuje w grupie ktora przewyzsza mnie doswiadczeniem. Kiedy sie ucze wole byc najlepszym z najslabszych, niz najslabszym z najlepszych. Latwiej mi wtedy przyswoic material. Nie denerwuje sie tak bardzo. Za to chetnie podpowiadam, tlumacze to co moge i nie obawiam sie tak bardzo zglosic do odpowiedzi. W innym przypadku nawet wywolany potrafie miec pustke w glowie. Zbytnio sie denerwuje tym co moga o mnie inni pomyslec.

Czesto sie wycofuje. Uciekam wrecz od ludzi z wyzej wymienionych powodow. Zbyt czesto wydaje mi sie, ze nie pasuje. Tak jakbym byl zupelnie z innej gliny ulepiony. Denerwuje sie na wiekszosc wyjsc. Unikam tego, ale jak przyjdzie co do czego to zwykle jakos sobie poradze. Co prawda staram sie nie wystawiac na ostrzal, ale jak zaplanuje wszystko, sprawdze na mapie cel podrozy i odpowiednio sobie wszystko przygotuje jestem w stanie to co sobie zalozylem. Mimo to ostatnio (pol roku) uciekam od wszelkich deklaracji. Staram sie wyrwac dla siebie kolejne dni nic-nie-robienia. Wiem jak bardzo to destruktywne, ale jakos nie potrafie sie nastawic pozytywnie.

Awatar użytkownika
Absynt
VIP
VIP
Posty: 3178
Rejestracja: środa, 25 kwietnia 2007, 13:53

#3 Post autor: Absynt » piątek, 19 września 2008, 10:31

ein - przyklad przybitej, fobijnej szostki, ktora ucieczka ratuje sie przed zyciem.
Szostka jest albo tchorzem, albo ryzykantem.
Jak to ktos juz powiedzial - masz problem z wyjsciem do sklepu? To po prostu zaloz buty! Reszta sama pojdzie. Najwazniejsze jest niedawanie sobie czasu na myslenie, bo szostki z reguly mysla negatywnie. Sa wyjatkowo krytycznie nastawione do swiata i ciagle pelne obaw. Na obawy po prostu trzeba nie zwazac - nie dawac im dojsc do glosu. Wystarczy przec przed siebie. Dzialanie blokuje myslenie.

Boimy sie skoczyc na bungie przed samym skokiem, ale nie w trakcie, ani po.
6w7 sx/so EIE

Zycie to samospelniajaca sie przepowiednia.

Awatar użytkownika
Rinn
VIP
VIP
Posty: 695
Rejestracja: sobota, 21 czerwca 2008, 21:12
Kontakt:

Re: Generalna postawa 6 - dyskusja ogolna, zachecajaca ;)

#4 Post autor: Rinn » piątek, 19 września 2008, 17:53

Swietny pomysl z tym tematem, Absynt. :wink:
Absynt pisze:w ramach porowniania z czworkami - szostki tez sa skomplikowane, czesto wyjatkowo emocjonalne, lecz co sam zauwazylem - my emocje zawsze staramy sie racjonalizowac, czyli przefiltrowac przez logike by ostatecznie podjac jakas decyzje.
Dokladnie. Lepiej bym tego nie ujela. Czasami mnie przeraza, jak rozkladam wszystkie swoje emocje na czynniki pierwsze - niemal jak naukowiec w laboratorium rozrozniam rozne rodzaje, a nawet odcienie uczuc, poddaje destylacji, porownuje z tymi, ktore juz znam i segreguje w proboweczkach. :lol: Czesto miewam napady naprawde silnych i nieraz skrajnych emocji, zarowno pozytywnych jak i negatywnych, nad ktorymi trudno mi sie zastanowic i zapanowac w biezacej chwili, ale natychmiast, gdy tylko nieco opadna, zaczynam analizowac. Nawet jesli pograzam sie w otchlani depresji, wciaz jestem swiadoma tego, co sie dzieje w moim wnetrzu.

Tak, stanowczo przyslowiowe dzielenie wlosa na czworo to charakterystyczna cecha szostek. Piatki niby tez analizuja, ale wydaje mi sie, ze robia to na zimno, bez emocji, podczas gdy analiza w wykonaniu szostek jest emocjonalna: kieruja sie przy tym odczuciami takimi jak watpliwosci, strach, niepokoj i wkladaja w to ogromne zaangazowanie, z podswiadomym poczuciem, ze oto waza sie na szali losy swiata, a od wyniku zalezy to, czy zycie ma sens, czy tez nie. :D

Absynt pisze:Tez bywamy tworczy! Jednak tworzenie rzadko jest dla nas celem samym w sobie (...) Tworczosc w formie sztuki to dla nas sposob na wyzbycie sie negatywnych emocji, ktore nas dlawia. Nie znaczy to, ze nie potrafimy tworzyc gdy jestesmy zdrowi. Tworczosc zdrowych szostek jest z reguly kierowana ich zdrowsza czescia osobowosci, czyli intelektem - tak jak np. ten tekst ;).
A tym dales mi do myslenia. Nie wiem jak to wlasciwie jest, nie znam chyba zadnej innej "stwierdzonej" szostki, wiec musze sie opierac na wlasnych doswiadczeniach. Jezeli chodzi o mnie, to czesto tworze, bo lubie, mam taka wewnetrzna potrzebe. Jednak jest cos, co mnie w tym powaznie hamuje, a jest to posuniety niemal do absurdu perfekcjonizm. :D Nie chodzi jednak o perfekcjonizm czysto jedynkowy - moj perfekcjonizm wynika ze strachu przed ocena. Ze strachu przed krytyka, negatywna ocena, przed tym, ze komus moze nie spodobac sie to, co tworze, narzucam sobie wysokie pod niebo standardy, i tak naprawde ostatecznie nie chodzi o to, by zadowolic potencjalnych odbiorcow, a tego wyimaginowanego krytyka w swojej glowie.

Wydaje mi sie, ze czworki chca przez tworzenie wyrazic siebie, glebie swoich emocji, swojej wyobrazni, osobowosci. Ja tworzenie traktuje bardziej jako "zabawe", przyjemnosc, na pewno istnieje tutaj element wyrazania siebie, bo to nieodlaczna cecha tworzenia, ale jednak nie w takim stopniu. Czyli masz racje, Absynt, ze to sposob na rozladowanie negatywnych emocji, moze nawet wiecej - wykorzystanie ich do czegos, przetransponowanie w cos pozytywnego.
Absynt pisze:Szochy moga tez starac sie eksponowac swoja sile, badz nosic sie bardzo wyzywajaco. Cos nakazuje im prowokowac, by mierzyc sie z wewnetrznym lekiem. Moga lubic bezposrednie konfrontacje, choc zawsze sie ich obawiaja.
Tak, ten ciagly konflikt miedzy potrzeba ukrycia sie a prowokacja jest tu dosc charakterystyczny. Z jednej strony jest w nas silny indywidualizm, potrzeba wyroznienia sie, a z drugiej - "wychylajac sie", czujemy sie odslonieci, zagrozeni, wystawieni na atak otoczenia, na negatywna ocene jakiegos autorytetu. To wyjasnia, dlaczego momentami brak mi tzw. "instynktu samozachowawczego" i zanim zdaze pomyslec, robie cos bardzo smialego (w szkole dyskutowalam z nauczycielem podczas lekcji, zadawalam niewygodne pytania, robilam cos nieakceptowanego przez grupe, ubieralam sie w sposob ewidentnie wyrozniajacy sie i prowokujacy itp.), a w nastepnym momencie ogarnia mnie fala wstydu i leku przed tym, jak to zostalo odebrane i czesto rozpamietuje to przez lata, za kazdym razem czujac te negatywne emocje z taka sama sila. Brr.

Tutaj mozna tez wspomniec o podobnym konflikcie miedzy indywidualizmem, robieniem czegos po swojemu, a przestrzeganiem norm, zwyczajow, nakazow i zakazow, ograniczen (czyli posluszenstwem wobec autorytetow). Z jednej strony mamy watpliwosci co do tego i czesto buntujemy sie, robiac po swojemu, a z drugiej strony niejednokrotnie rezygnujemy z samodzielnego myslenia, trzymajac sie zbyt sztywno ogolnie przyjetych zasad lub postepujac tak a nie inaczej "bo tak trzeba/wypada/tak sie robi" ze strachu przez wykluczeniem i potepieniem otoczenia.
Absynt pisze:Zawod nie rani wylacznie ich, lecz caly ich system wartosci, wobec czego potrafia sie oni zbuntowac, mszczac sie zmieniaja swoj swiatopoglad, w ktorym przed chwila swiat wydawal im sie bezpiecznym i pewnym miejscem na taki, w ktorym zawsze trzeba byc czujnym, gdyz wszedzie czyhaja zagrozenia, a krzywda powinna byc odplacona.
Oj tak. W jednej chwili czujesz sie bezpiecznie, masz wrazenie, ze swiat, wszystko wokol, Twoje zycie, maja sens, ze wszystko jest piekne, poukladane, az chce sie zyc, pytasz siebie, jak kiedykolwiek mogles w to watpic? A w nastepnej chwili spotyka Cie zawod i wszystko to pryska jak banka mydlana, wszystkie spojrzenia wydaja Ci sie nieprzyjazne, wszystko kryje w sobie jakies ponure szczegoly, falsz, oblude, zagrozenie. Mam takie wahania bardzo czesto, a przez reszte czasu jestem pomiedzy - natychmiast, jak pojawi mi sie w glowie pozytywna mysl na temat czegos, moj umysl szuka argumentow, zlych stron. To bywa bardzo wyczerpujace psychicznie.
Absynt pisze:strasznie sobie cenia wzajemnosc
Zgadza sie. Mysle, ze wzajemnosc i serdecznosc sprawia, ze czujemy silna wiez z druga osoba, mamy pewnosc, ze podchodzi do naszej relacji z rownie duzym zaangazowaniem, ze nie jest obojetna, a co za tym idzie mamy poczucie, ze wspieramy sie i pomagamy sobie nawzajem, ufamy sobie, mozemy na siebie liczyc i tak dalej. To tez oznaka, ze nie jestesmy lekcewazeni, czujemy, ze ktos docenia to, co robimy, czujemy sie potrzebni. A to wszystko jest dla Szostek bardzo, bardzo wazne, mam wrazenie, ze dotyka jakiejs wrazliwej struny gdzies wewnatrz nas i daje takie ciche poczucie szczescia, pewnosci, tego, ze wszystko ma sens.

Ale, tak jak powiedziales, Absynt, Szostka nie potrafi prosic o takie rzeczy. Mysle, ze to dlatego, ze wierzy w to tylko wtedy, gdy jest dawane z wlasnej woli, a nie wymuszone. W przeciwnym razie nie ma tej wartosci.
Absynt pisze:Szostki kochaja prace, gry i zabawy zespolowe, gdyz nie lubia sami byc winieni za porazki, zas gdy wygrywaja, staraja sie czesc swojej nagrody, badz pochwaly dzielic z reszta grupy, czujac wdziecznosc za wspolny sukces.
I znowu sie zgadzam. Zawsze lubilam gry zespolowe, w sumie to byl wyjatek, w ktorym tolerowalam atmosfere rywalizacji, ktorej ogolnie nie znosze. Ale rywalizacje miedzy grupami, nigdy w grupie. W grupie wszyscy maja ze soba wspolpracowac, pomagac sobie, by osiagnac wspolny sukces. Nikt nie moze czuc sie wykluczony, kazdy musi miec swoj, chocby drobny, udzial we wspolnym sukcesie. Wtedy tworzy sie ta magia, pelne szczescia poczucie, ze jest sie potrzebnym, ze ma sie wlasne miejsce w czyms wiekszym, ze osiaga sie cos wspolnie itd.

Wydaje mi sie, ze dla Szostek duze znaczenie ma poczucie bycia potrzebnym w grupie. Nie chodzi nawet o to, ze chca pelnic w niej obiektywnie wazna role, raczej o to, zeby czuly, ze ta rola jest wazna. Nie lubia byc tlamszone, ograniczane wbrew swojej woli, nie chca byc jednym z wielu szarych trybikow w wielkiej machinie. Co nie znaczy ze czuja sie nieszczesliwe, kiedy rezygnuja z indywidualizmu - warunkiem tutaj jest jednak wolna wola. Podporzadkowuja sie grupie, gdy sie z nia zgadzaja (no chyba, ze ze strachu, ale wtedy sa bardzo nieszczesliwe).

Moim zdaniem duzo prawdy jest w stwierdzeniu, ze dobra praca dla szostki jest taka, ktora laczy samodzielnosc z praca w grupie.
Absynt pisze:Szostki posiadaja skomplikowany system wartosci, doktryn, regul, ktore na drodze sprzeciwow i akceptacji wobec tego, co je spotyka, czesto wypracowaly samodzielnie. Szostki nie sa na tym tle perfekcjonistami, dla ktorych nie istnieja inne strony prawdy niz ta Jedyna, Najjasniejsza. Szostki sa typem sceptycznym, ktory nieustannie doskonali swoj system wartosci wraz z rozwojem. Nic nie jest dla nich pewne, wszystko mozna podwazyc, zrozumiec inaczej.


Szczera prawda. :wink:

Ein, chyba chorujemy na to samo. 8)
Absynt pisze:ucieczka ratuje sie przed zyciem
Ostatnio mialam taka refleksje, jak sama sobie uczynilam zycie pustym przez takie uciekanie. Gdyby zabrac z niego obowiazki, takie jak nauka czy praca - cos, przed czyms nie moge uciec, co musze wypelniac, a co stanowi tylko namiastke zycia towarzyskiego, celu w zyciu i samorealizacji (nie odbywa sie tak naprawde z mojej inicjatywy), w moim zyciu nie pozostaloby chyba nic procz moich mysli, uczuc, fobii, no i moze tych paru zaufanych osob, ktore poznalam przez jakies szczesliwe zrzadzenie losu. Uciekam od ludzi, uciekam od robienia czegokolwiek - wlasnie w taka biernosc, takie, jak to okreslil Ein, dni nic-nie-robienia. Zamykam sie w domu pod pozorem zlego nastroju czy checi odpoczynku, urywam wszystkie relacje w zarodku, kiedy poczuje, ze staja sie czyms wiecej niz tylko niezobowiazujacym kontaktem... Mam wrazenie, ze wszystko, co przezylam, przezylam nie z wlasnej inicjatywy, tylko jak pasozyt, dodatek do kogos, czyjs cien, kiedy ktos mnie gdzies zabral, poznal z jakimis ludzmi itd., ze zamiast dzialac, plynelam z pradem zycia.

Dobrze, ze nie jestem jeszcze za stara, zeby to zmienic. :wink:
w lęku nie ma nic
czego trzeba by się bać

Awatar użytkownika
Archer
Posty: 145
Rejestracja: środa, 30 stycznia 2008, 09:28
Lokalizacja: Nigdziebądź

#5 Post autor: Archer » wtorek, 30 września 2008, 17:37

Cóż świetny temat, napewno niesamowicie pomocny wszystkim tym, którzy nie są pewni swojej szóstkowości, bądź podejrzewają że mogą być szóstkami.
Widocznie jesteśmy dość podobni Absynt, bo pod większością z opisanych przez ciebie rzeczy bym się podpisał.


Może podziele swój opis na różne płaszczyzny życia, łatwiej mi będzie to usystematyzować.

Na wstępie piszę, że wykazuje bardzo różnorodne zachowania i można w sumie uznać, że mój charakter się dopiero klaruje. Dlatego będzie to dość ogólny zarys.

Praca:

Zajmując się czymś lubię być w czołówce - czuję się wtedy na pewnej, bezpiecznej pozycji i jestem swoistym autorytetem dla innych. W sytuacji odwrotnej, gdy jestem w czymś najsłabszy czy słaby, czuję się niekomfortowo, pojawia się coraz więcej potknięć, wydaje mi się, że inni oceniają to co robię i nie mogę się skupić na pracy. Dlatego często zacharowuję się - raz, z własnej ambicji i wysokich wymagań wobec siebie, dwa - by być w czołówce. Kiedy jestem na odpowiedzialnej pozycji, nie pozwalam sobie zbytnio na luz i mam bardzo wysokie wymagania wobec osób współpracujących ze mną. Z drugiej strony, pozbawiony "obowiązków", pozycji i rywalizacji bywam leniwy i mam tendencję do odraczania spraw na potem. Nie lubię światłocieni - albo jestem najlepszy, ważny i pewny siebie, albo podporządkowany i słaby.

Twórczość

Absynt doskonale to opisał. Rzeczywiście, twórczość zwykle jest dla mnie sposobem na wywalenie negatywnych emocji i zobrazowaniem chwilowego spojrzenia na świat. Mogę być wiele dni w złym nastroju i nic, w pewnym momencie nadchodzi wena, jakby umysł sam podsyłał ją w najwłaściwszej sytuacji - i wtedy mogę pisać, pisać, pisać, aż do śmierci, aż się ten płomień wypali (az się potem ludzie widzą że ja to pisałem, taki miły człowiek :D). Często jednak to chamuję i dopracowuję, bo tak jak Rinn, obawiam się oceny innych. Ale to zależy od tego czy daną pracę mam zamiar pokazać komuś, kogo opinii mógłbym sie obawiać, czy nie. A zwykle bardziej odbijają się na mnie opinie obcych, bo wydają mi się bardziej obiektywne. Z drugiej strony, kiedy jestem spokojny, lub pozytywnie nakręcony, potrafię napisać coś naprawdę dobrego, spójnego, logicznego, zawierającego głębokie przemyślenia a czasem i afirmującego rzeczywistość. Choć nie ukrywam, że zdarza mi się to nieco rzadziej.

Filozofia (czy wiara)

Dawniej realny bunt, rewolucjonistyczny ogień i mistrzowska logika jeśli chodzi o walkę z krzywdzącymi ludzkość ( w mojej opinii) ideologiami. Tworzyłem teorie spiskowe wokół KrK :P Zresztą dobrze mi szło wyszukiwanie słabych punktów różnych poglądów, a był taki czas że wszystko poza racjonalizmem i materializmem było głupie i ciemne. Teraz złagodniałem szczęśliwie.
W każdym razie sam budowałem swój system wartości i jestem z tego bardzo dumny. Nie podążałem w takim stopniu jak inni za głosem starych ksiąg czy innych ludzi - sprawdzałem co dla mnie się zgadza, a co nie, kształtowałem z czasem swój pogląd na świat. Nie cierpię też, gdy ktoś jest święcie przekonany że jego doktryna jest prawdziwa - nie rozumiem takiej postawy. Rozumiem że można być bardziej lub mniej czegoś pewnym. Ale żeby odrzucać wszystkie opcje poza tą jedną?
W każdym razie filozofia, przemyślenia i moralność są dla mnie jednym z najistotniejszych filarów osobowości.

Inne

Generalnie cechuje mnie spory indywidualizm. Często stawiam się w pozycji outsidera, dawniej byłem ja kontra świat. Brak zaufania sprawił, że stwierdziłem że jedynie na sobie mogę polegać i cała reszta może przecież mnie zawieść - teraz mam tak jedynie w złym nastroju. Generalnie szukam ludzi, z którymi mogę zawierać sojusze i chętnie ich wspieram - raczej tworzę lojalną i pomocną nawzajem grupę, będąc często jej organizatorem. Jednocześnie bycie ciągle na widoku przeszkadza mi i czasem mam wielką ochotę usunąć się gdzieś w cień i tam spokojnie zająć się swoimi myślami i analizą otoczenia. W każdym razie, równie dobrze mogę sobie razić sam (wtedy zwykle zapobiegawczo negatywnie nastawiony do innych), co z ludzkim murem wokół mnie. W towarzystwie lojalnych i sprawdzonych przyjaciół dostaję w każdym razie skrzydeł. Jedynym trwałym filarem swojego świata uczyniłem siebie - i to pozwala mi wyjść z każdych kłopotów, gdy inni zawiodą. Zawsze zostaję ja i tego nikt mi nie może odebrać. Rzeczywiście, zaczynam wątpić i słabnę, ale wtedy przekora i chęć dokopania światu, który znów zawiódł sprawia że znajduje w sobie nowe siły. Potrafię być bezlitosny, szczególnie w wymaganiach, oceniając kompetencje czy wypominając błędy. Współczuje ludziom którzy sobie nie radzą, czasem jest to pewien rodzaj miłościwej wzgardy, czasem poprostu chęć ciepłego wsparcia. Wiele osób mówi mi że jestem nieprzewidywalny ;) I to się zgadza. Lubię, by wzmocnić swoją pozycję głośno wyrażać swoje myśli i jawnie się sprzeciwiać. Nie szanuję przeciętności i szarości. Szukam i otaczam się ludźmi którzy mają dla mnie cenne cechy, zawsze w jakims względzie są dla mnie wyjątkowi.

Generalnie staram się nie wydawać głośnych osądów nad ludźmi, podświadomie dzielę ich na potencjalnych współpracowników i resztę świata, ale nie oceniam ich przywar a zwykle szukam zalet.
I mam skłonności do bycia mściwym, ale zawsze wrażliwość na ludzkie cierpienie mnie hamuje. Za każdym razem przypominam sobie, jak ja kiedyś cierpiałem i nigdy właściwie do zemsty nie dochodzi.

Lubie szczerość i bezpośredniość. Cholernię cenię wzajemność i realne wsparcie. Długo testuje ludzi i nigdy nie dopraszam się o jakieś reakcje, bo potem wydają mi się zakłamane. Jedna sprawa może popsuć cały wizerunek budowany latami testowania. Jak to napisała Scorpio, w hardcorowym przypadku "Przekreśla grubą, artystyczną krechą". Nie cierpię nachalności, lubię mieć duży zakres prywatności i nie lubię jak ktoś go narusza. Mam własny świat, do którego kogoś niezwykle zasłużonego mogę wpuścić, ale jak ktoś wlazi z butami, to dostaje z półobrotu. Często wykazuje się altruistycznym zachowaniem, zawsze poczuwam się do bycia tym dobrym, jakby ciązyły na mnie pewne obowiązki (i ciążą bo uważam się za obrońcę pewnych zanikających wartości co nadaje poczucia celu w życiu). Mogę zachować się altruistycznie wobec kogoś, co nie znaczy, że go lubię, poprostu wewnętrzna presja. Nie doceniam zbytnio słownych pochwał, średnio im dowierzam. No i poczucie humoru - jak ktoś nie ma poczucia humoru i dystansu w życiu ze mną nie wytrzyma! :P Nie cierpię też przymusu - buntuje się za każdym razem, kiedy ktos próbuje mnie moralizować, coś mi wmówić, albo zastosować jakąś manipulację czy przymus. Natychmiast to wyczuwam i alergicznie reaguję.

Niestabilność - coś w tym jest, ale ciągła praca nad tym pomaga.

Wybaczam, ale nie zapominam. Pozostaje coś, ala neutralny obraz, który może być przywołany, gdy jest potrzebny.
Kontrfobiczne 6w5+w7, ENTp. Istota kontrowersji.

Wdawanie się w dyskusję, jest jak walka z wiatrakami.

Żyć naprawdę - to kierować się wewnętrznym głosem, bez nawyków, szufladek, bezpiecznych pewników.

Awatar użytkownika
Absynt
VIP
VIP
Posty: 3178
Rejestracja: środa, 25 kwietnia 2007, 13:53

#6 Post autor: Absynt » wtorek, 30 września 2008, 18:38

No Archer, u Ciebie jak widac prym wiedzie instynkt sp, czyli na pewno jestes ostrozniejsza, bardziej wywazona i spokojniejsza szostka. Ja z wiodacym sx chetniej wyzywam, testuje, prowokuje innych :twisted:. Szostki z wiodacym sx sa tez na pewno najbardziej uczuciowymi, wrazliwymi z szostek. Prawda jest taka, ze u szostek istnieje spora rozpietosc charakterow - od neurotycznych wrazliwcow; niepoprawnych romantykow przez brykajacych wszedzie, "siodemkowych", pociesznych, uczynnych i wiernych jak psy ludzi po silnych, nawet egoistycznych, zamknietych w sobie typow z zadartym do gory nosem. Moga one przypominac niemal kazdy z typow enneagramu. Zalezne jest to tez od poziomu zdrowia, ale podstawa szostek jest potrzeba bezpieczenstwa, wyczulenie na zagrozenia.
6w7 sx/so EIE

Zycie to samospelniajaca sie przepowiednia.

Awatar użytkownika
GARNIAK od GIERTYHA:)
Posty: 157
Rejestracja: czwartek, 18 października 2007, 18:12
Lokalizacja: a co cie to

#7 Post autor: GARNIAK od GIERTYHA:) » wtorek, 30 września 2008, 20:35

No to absynt ty jakos nie pasujesz mi na ISFP, bo ja nim jestem, a sie różnimy.
NO chyba że to ja popełniłam błąd w typowaniu... :roll:
kurna mać

paszport

Awatar użytkownika
Absynt
VIP
VIP
Posty: 3178
Rejestracja: środa, 25 kwietnia 2007, 13:53

#8 Post autor: Absynt » wtorek, 30 września 2008, 20:58

Socjonicznie. Niekoniecznie MBTI.
Poza tym ostatnio mam wzmocniona kontrfobijnosc, ktora prezentuje wsrod ludzi, bo w domu nadal jestem przyjazny, mily i goscinny misio :).
6w7 sx/so EIE

Zycie to samospelniajaca sie przepowiednia.

Awatar użytkownika
Archer
Posty: 145
Rejestracja: środa, 30 stycznia 2008, 09:28
Lokalizacja: Nigdziebądź

#9 Post autor: Archer » wtorek, 30 września 2008, 21:40

Cóż, to że na forum nie pokazuje tej zadziorniejszej i żywszej strony nie oznacza od razu że jestem ostrożniutki :) Czasem jak czytam co wypisujesz to wypisz wymaluj ja wśród ludzi ^^
Poprostu pisząc wyrażam swoje myśli dużo spokojniej i wszystko jest bardziej uładzone. W życiu bywam niepoprawnym wesołkiem, smutnym romantykiem, samotnikiem zamkniętym w sobie i duszą towarzystwa, gospodarzem i niegościnnym odludkiem, krytykiem i akceptującym ludzi... Zależy od poziomu zdrowia przede wszystkim, im wyższy tym większa ekstrawetyczność, pewność siebie, wesołość i otwartość.

Z instynktów dałbym sobie pomiędzy sx/sp, sx/so a sp/sx i dosłownie ze 3 elementy z sp/soc. W każdym razie instynktów sobie nie definiuje bo jak można zauważyć nie jestem ich pewny. Już wiem dlaczego :D

Sexual ||||||||||||||| 46%
Social ||||||||||||||| 46%
Self Preservation ||||||||||||||| 42%
Kontrfobiczne 6w5+w7, ENTp. Istota kontrowersji.

Wdawanie się w dyskusję, jest jak walka z wiatrakami.

Żyć naprawdę - to kierować się wewnętrznym głosem, bez nawyków, szufladek, bezpiecznych pewników.

Awatar użytkownika
Rinn
VIP
VIP
Posty: 695
Rejestracja: sobota, 21 czerwca 2008, 21:12
Kontakt:

#10 Post autor: Rinn » środa, 1 października 2008, 01:18

Archer pisze:W życiu bywam niepoprawnym wesołkiem, smutnym romantykiem, samotnikiem zamkniętym w sobie i duszą towarzystwa, gospodarzem i niegościnnym odludkiem, krytykiem i akceptującym ludzi...
Dokładnie! Pamiętam, jaka się kiedyś w czasach przedenneagramowych czułam zagubiona, jak np. zastanawiałam się jaka jestem: "No... czasami jestem bardzo towarzyska, ale czasami się strasznie izoluję od ludzi... i ogólnie dość nieśmiała i zamknięta w sobie, chociaż często też bardzo otwarta i bezpośrednia..." itd., itp. Normalnie borderline. :D
Archer pisze:Z instynktów dałbym sobie pomiędzy sx/sp, sx/so a sp/sx i dosłownie ze 3 elementy z sp/soc.
A o co chodzi z tymi instynktami, jak to działa, gdzie o tym poczytać? :)
w lęku nie ma nic
czego trzeba by się bać

Awatar użytkownika
Archer
Posty: 145
Rejestracja: środa, 30 stycznia 2008, 09:28
Lokalizacja: Nigdziebądź

#11 Post autor: Archer » środa, 1 października 2008, 08:05

Ja nawet lubię ten wachlarz zachowań. Niektórych na pewne zachowania nie stać. A ja mam ich cały zestaw i umiejętnie nimi sterując radzę sobie dużo lepiej :)

Widać dążenie do równowagi i harmonii daje jakieś efekty - introwertyzm i ekstrawertyzm idealnie po równo, instynkty to samo :D

Instynkty:

http://enneagram.pl/forum/viewtopic.php?t=2435

i test z similar minds.
Kontrfobiczne 6w5+w7, ENTp. Istota kontrowersji.

Wdawanie się w dyskusję, jest jak walka z wiatrakami.

Żyć naprawdę - to kierować się wewnętrznym głosem, bez nawyków, szufladek, bezpiecznych pewników.

yusti
Posty: 4664
Rejestracja: niedziela, 22 października 2006, 17:54
Enneatyp: Perfekcjonista

#12 Post autor: yusti » środa, 1 października 2008, 10:10

.
Ostatnio zmieniony niedziela, 10 października 2010, 19:50 przez yusti, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
e7th04sh
Posty: 514
Rejestracja: środa, 15 października 2008, 02:30

#13 Post autor: e7th04sh » środa, 15 października 2008, 03:27

Absynt pisze: Najwazniejsze jest niedawanie sobie czasu na myslenie,
Nie jestem szóstką, ani _żadnym_ numerkiem, ale tu się doskonale rozumiemy: to jest ten przyspieszony oddech gdy coś się zaczyna.

Po każdym przełamaniu następne przychodzi łatwiej.
MGMT pisze:ll along the western front, people line up to receive
She got the power in her hands to shock you like you won't believe
Saw her in the Amazon with the voltage running through her skin
Standing there with nothing on, she's gonna teach me how to swim

Ooh girl, shock me like an electric eel
Baby girl, turn me on with your electric feel
(x2)

All along the eastern shore, put your circuits in the sea
This is what the world is for, making electricity
You can feel it in your mind
Oh you can do it all the time
Plug it in and change the world
You are my electric girl

Ooh girl, shock me like an electric eel
Baby girl, turn me on with your electric feel

Awatar użytkownika
Absynt
VIP
VIP
Posty: 3178
Rejestracja: środa, 25 kwietnia 2007, 13:53

#14 Post autor: Absynt » środa, 15 października 2008, 12:08

e7th04sh pisze:
Absynt pisze: Najwazniejsze jest niedawanie sobie czasu na myslenie,
Nie jestem szóstką, ani _żadnym_ numerkiem, ale tu się doskonale rozumiemy: to jest ten przyspieszony oddech gdy coś się zaczyna.
Nie wiem czy aby na pewno, bo szostki podobnie jak piatki i siodemki cechuje niemal nieustanny potok mysli. Tylko w chwili, gdy jestesmy czyms zajeci i skupieni, mozemy przerwac te nawalnice. Inaczej w kolko myslimy, analizujemy, doszukujemy sie glebszego sensu itd. Bywa to zgubne.
6w7 sx/so EIE

Zycie to samospelniajaca sie przepowiednia.

Awatar użytkownika
e7th04sh
Posty: 514
Rejestracja: środa, 15 października 2008, 02:30

#15 Post autor: e7th04sh » piątek, 17 października 2008, 16:51

nie wiem czy się wcześniej nie zrozumieliśmy, ale teraz już się na pewno nie rozumiemy :S
Moja krew krajowa!
Jeśli mogę coś zasugerować... to to zrobię.

ODPOWIEDZ