9 a podejście do dzieci

Wiadomość
Autor
Meyishi
Posty: 13
Rejestracja: środa, 18 czerwca 2008, 08:50
Lokalizacja: Wrocław

9 a podejście do dzieci

#1 Post autor: Meyishi » sobota, 22 listopada 2008, 20:52

Hej
Pytanie do 9 które już posiadają potomstwo. Jakie macie podejście do dzieci? tzn. czy dajecie im dużo ciepła i bliskości czy raczej denerwuje was że ktoś przerywa wam bez przerwy wasze błogie lenistwo i robicie tylko tyle żeby zaspokoić podstawowe potrzeby dziecka?

Mam rodzica 9 i zastanawia mnie jego podejście do mnie:)


4 w 5.
'Nie popędzaj mnie, nie dalejwięcuj mnie...'

Awatar użytkownika
Memory
Posty: 943
Rejestracja: środa, 23 lipca 2008, 13:49
Enneatyp: Lojalista

#2 Post autor: Memory » sobota, 22 listopada 2008, 23:01

Rodzic, jak rodzic, na pewno Cię kocha, nawet nie waż się kwestionować jego intencji.;)

btw. ja uwielbiam towarzystwo dzieci.
6w7 sp/sx, EIE

Awatar użytkownika
Piwko Wielkie
Posty: 85
Rejestracja: środa, 4 lipca 2007, 00:00
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Piwolandia

#3 Post autor: Piwko Wielkie » sobota, 22 listopada 2008, 23:39

Memory pisze:btw. ja uwielbiam towarzystwo dzieci.
Ja też :P
9w1 "The Dreamer" / ISFp (?) / 2 lata, a ja nawet 100 nie wbiłem. Ha!
Obrazek

Meyishi
Posty: 13
Rejestracja: środa, 18 czerwca 2008, 08:50
Lokalizacja: Wrocław

#4 Post autor: Meyishi » niedziela, 23 listopada 2008, 10:34

Nie śmiem kwestionować intencji.
Wiem że kocha tylko zastanawia mnie jak tą miłość okazuje.
Czytałam o typie 9 i wiem że ma on problemy z wyrażaniem swojego zdania, więc przy podejmowaniu decyzji co do mojego życia nigdy nie mogłam liczyć na pomoc.
4 w 5.
'Nie popędzaj mnie, nie dalejwięcuj mnie...'

Awatar użytkownika
Ninque
Posty: 1290
Rejestracja: niedziela, 15 lipca 2012, 22:20
Lokalizacja: Kraków

Re: 9 a podejście do dzieci

#5 Post autor: Ninque » sobota, 6 października 2012, 12:05

Ja mam trochę młodszego rodzeństwa (najmłodsze ma 3 lata) i jedyne czego od niech chcę, to żeby poszły hałasować gdzie indziej.
Ale porozmawiać z nimi mogę, wytłumaczyć prace domowe czy coś, nie jest to dla mnie jakimś wielkim problemem o ile nie jestem bardzo zajęta czy zmęczona.
Gdy muszę je położyć spać, dopilnować żeby posprzątały pokój czy wyrzucić z mojego gdy wbiegną z piskim uciekając przed jakimś potworem potrafię krzynąć, co normalnie raczej mi się nie zdaża.

Co do nie znanym mi dzieci, które poznaję, to mam wrażenie, że nie jestem dla nich interesująca osobą :).
Jeżeli można było zrobić penicylinę ze spleśniałego chleba, z pewnością da się coś zrobić też z Ciebie.

Awatar użytkownika
Andie
Posty: 11
Rejestracja: piątek, 27 lipca 2012, 18:23
Enneatyp: Mediator
Lokalizacja: Schiedam

Re: 9 a podejście do dzieci

#6 Post autor: Andie » czwartek, 8 listopada 2012, 22:25

Lubię dzieci :) Opiekuję się dziećmi siostry ... z okazywaniem uczuć nie mam problemów :D
Myślę , że gdy będę miała własne dzieci to tym bardziej nie powinno ich być :D
Marzę o tym by zostać mamą , ale nie będę się z tym zbytnio śpieszyć :p

Awatar użytkownika
kinia
Posty: 150
Rejestracja: poniedziałek, 8 września 2008, 22:31
Lokalizacja: kraków

Re: 9 a podejście do dzieci

#7 Post autor: kinia » niedziela, 18 listopada 2012, 20:19

łatwo się zajmuje małymi dziećmi, i w sumie niesamowicie budujące jest bycie z nimi gdy są grzeczne

problem pojawia się gdy są zmęczeni, rozdrażnieni, lub przerasta ich jakiś problem
wtedy włącza mi się agresor, zaczynam krzyczeć, muszę mocno panować nad sobą, wychodzę z pokoju, żeby ukoić nerwy
im głośniej krzyczą tym bardziej się wszyscy nakręcamy

ale nigdy nie idziemy spać wściekli na siebie
zawsze się godzimy
a jak juz wiedzą w czym jest problem
zawsze znajdujemy rozwiązanie
9w1, ISFj

Awatar użytkownika
raya
Posty: 5
Rejestracja: niedziela, 18 listopada 2012, 13:37
Enneatyp: Mediator

Re: 9 a podejście do dzieci

#8 Post autor: raya » niedziela, 18 listopada 2012, 23:14

Ogólnie nie znoszę dzieci. Po pierwsze strasznie mnie irytują, a po drugie przerażają. Taka zabójcza mieszanka powoduje, że trzymam się od nich z daleka. Co prawda, jeśli już jestem zmuszona do kontaktu, to jestem bardzo miła, sympatyczna i zwykle dzieci mnie lubią. Zawsze czuję się spięta, nie wiem co powinnam robić i jest to dla mnie po prostu dziwne. Jednak, najgorsze z tego wszystkiego to płacz. W takim momencie tracę resztki pewności siebie i zamieniam się w posąg, niezdolny do pocieszenia, przytulenia itd.

Chociaż zdarzają się wyjątki. Chłopczyk mający 8 lat, jest po prostu geniuszem, nie tylko pod względem intelektualnym, ale również muzycznym. Wspólne zainteresowania powodują, że z przyjemnością przebywam w jego towarzystwie.

Wydaje mi się, że ta moja awersja dziecięca wynika z jakiś przykrych doświadczeń z dzieciństwa, ale trudno mi to określić. Jedno wiem na pewno, raczej nie nadaję się na rodzica ;].
„Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.” Mark Twain
9w1 INTP

ODPOWIEDZ