Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

Dyskusje na temat typu 4
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Agon
Posty: 1158
Rejestracja: wtorek, 30 grudnia 2014, 00:23
Kontakt:

Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#1 Post autor: Agon » poniedziałek, 20 czerwca 2016, 12:03

Ninque pisze:Zdałam sobie sprawę najpierw po prostu z tego, że nie jestem 4, w sumie uświadomiła mi to jedna użytkowniczka, której już na forum nie ma, a która praktycznie miotłą mnie stamtąd wygoniła. Chodziło o to, że napisałam iż byłabym w stanie zrobić coś co nie zgadzałoby się z moim systemem wartosci, jeśli wszyscy by tak robili i czułabym presję grupy i groźbę odrzucenia, nawet nie musieliby tego mówić, wystarczy że myślałabym że tak bedzie.
Najlepiej jak odrzucisz system wartości np. przestaniesz uważać się za katoliczkę, a będziesz uznawać się co najwyżej za chrześcijankę. Przynajmniej nie będziesz miała kaca moralnego ;)

I przyznam, że choć bardzo mnie ubawiło, gdy Saynusia się na Ciebie rzuciła, to myślę że masz rację w tym swoim podejściu do życia.
chokureika pisze:Postępowanie w zgodzie ze sobą (nawet jeżeli chodzi o najdurniejszą rzecz) dla czwórki jest dużo ważniejsze niż święty spokój (do którego dążą dziewiątki), czy bezpieczeństwo (szóstki), co wcale nie oznacza, że nie zależny im na spokoju czy bezpieczeństwie. Po prostu tak się układają priorytety.
Mnie śmieszy ta cała "autentyczność" czwórek. Mam w dupalu to czy wolę zielony kolor, czy czerwony. Oba kolory są i oba akceptuję.
Moje poglądy, mój światopogląd, moje zdanie, mój ulubiony kolor, moja drużyna - ojej jakie to autentyczne podejście, aż się posiusiać można.

To pytanie kieruję do czwóreczek. Skąd wiecie, że jesteście sobą i czym jest dla was autentyczność? Przyznam, że mnie osobiście ta cała filozofia czwórek z "byciem sobą" bawi niezmiernie. Ludzie zakładają maski zawsze i nie tylko 3 to robią. Każdy z nas inaczej zachowa się na obiedzie u dziadków, a inaczej na imprezie ze znajomymi. Ja inaczej zachowuję się na forum, a inaczej w życiu. I mam straszną pompę z ludzi, których boli mój "brak autentyczności" bo się im w mózgach nie mieści, że inaczej funkcjonuję gdy piszę posta, a inaczej gdy z kimś gadam twarzą w twarz.

Cała ta "autentyczność" i "bycie sobą" to jakaś ściema. Ale ciekawi mnie na ten temat zdanie typów, które całe swoje jestestwo opierają na osiąganiu tych stanów i nierzadko zarzucają innym "płytkość", "fałszywość" i brak "głębi".



Awatar użytkownika
Ael
Posty: 941
Rejestracja: sobota, 10 kwietnia 2010, 00:22
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Kraina Czarów
Kontakt:

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#2 Post autor: Ael » poniedziałek, 20 czerwca 2016, 12:17

Agon pisze: Ludzie zakładają maski zawsze i nie tylko 3 to robią. Każdy z nas inaczej zachowa się na obiedzie u dziadków, a inaczej na imprezie ze znajomymi. Ja inaczej zachowuję się na forum, a inaczej w życiu. I mam straszną pompę z ludzi, których boli mój "brak autentyczności" bo się im w mózgach nie mieści, że inaczej funkcjonuję gdy piszę posta, a inaczej gdy z kimś gadam twarzą w twarz.
Prawda li to, dlatego mnie trochę śmieszy wątek o 4w3 na tym podforum, ze one takie wyjątkowo zamaskowane są. Yhm, chcielibyście tak myśleć :D

Ale właśnie. To, że ludzie pokazują różne strony siebie wcale jeszcze wg mnie nie oznacza, że są FAŁSZYWI. Ten znak równości może zaistnieć ale wcale nie musi.

Opowiem ci, jak to u mnie wygląd na przykładzie, ok? Rozpisać teorię bym mogła ale chyba bym się w niej sama zaplatała wtedy.

Sytuacja z mojej ekspracy: w jednym pokoju szef, prywatnie mój znajomy z konwentów, znajoma (była jednego z moich bardzo dobrych, choć męczących* przyjaciół) i ja.
Dobry lub męczący przyjaciel wyleciał, ponieważ "naraził firmę na straty". Fakt, tak było.
Jednak, gdy znajoma zaczyna go objeżdżać również prywatnie w miejscu pracy, to...czułam się z tym nieswojo as fuc.

MASKA czyli nieautentyczność: siedziałam cicho i robiłam swoje choć mnie serio ta sytuacja niepokoiła.
Jednak w końcu poradziłam sobie z tym o tyle, że a) poprosiłam szefa nieco później, by ograniczył objazdy personalne i b) powiedziałam męczącemu przyjacielowi, że hmmm, może jednak nie warto aż tak się dla tej byłej spalać (bo wciąż ją strasznie lubił, dawał się wypłakać, dawał jej prezenty, itp).Dzięki czemu mogłam się znowu poczuć w miarę swobodnie ze sobą, bo COS ZROBIŁAM, żeby nie uczestniczyć w sytuacji, w której się czułam jak chxx osoba (jestem zdania, że przyjaciół się powinno bronić).

No i teraz AUTENTYCZNOŚĆ to według mnie prowadzenie życia w taki sposób, żeby NIEZALEŻNIE od sytuacji czuć się dobrze ze sobą i ze swoimi zasadami. Najlepiej do sytuacji "maskowych" w ogóle nie dopuszczać, ale cóż, mam nauczkę :)

W pracy wiadomo, będziemy bardziej oficjalni niz w domu. Ale nawet w tej oficjalności można być sobą, tak myślę.

*Niektórzy ludzie są męczybułami i trudno sie z nimi przebywa na dłuższą metę, co nie zmienia faktu, ze są bardzo dobrymi ludźmi. Tylko wtedy trzeba jakoś tak znajomość prowadzić, żeby nie dac się przytłoczyć a równocześnie być dobrym przyjacielem.

Awatar użytkownika
Ninque
Posty: 1290
Rejestracja: niedziela, 15 lipca 2012, 22:20
Lokalizacja: Kraków

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#3 Post autor: Ninque » poniedziałek, 20 czerwca 2016, 14:18

Nie wiem czy Agon zrozumiał całośc mojego przekazu w wątku z którego wziął ten cytat. Jednak pod tym co pisze Ael mogę się podpisać, co troche zaprzecza czwórkowej idei autentyczności. W sensie przywiazaniu tej idei do czwórek.

W ksiazce o której kilka razy wspominałam tj SZEŚĆ FILARÓW POCZUCIA WŁASNEJ WARTOŚCI jako jeden z filarów jest wymieniona autentyczność, życie w zgodzie z własnymi przekonaniami. I imo jest to dosyć uniwersalne i pasuje do każdego typu, bo każdy typ dąc w górę PRO idzie jednocześnie w górę jeśli chodzi o poczucie własnej wartości (to prawdziwe).
Jeżeli można było zrobić penicylinę ze spleśniałego chleba, z pewnością da się coś zrobić też z Ciebie.

Awatar użytkownika
Ceres
Posty: 821
Rejestracja: czwartek, 17 września 2009, 23:59
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: UK

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#4 Post autor: Ceres » poniedziałek, 20 czerwca 2016, 14:23

Ael, nie rozumiem sytuacji do końca sytuacji, którą przytoczyłaś - czy mogłabyś rozwiać niejasności?
Ael pisze:Sytuacja z mojej ekspracy: w jednym pokoju szef, prywatnie mój znajomy z konwentów, znajoma (była jednego z moich bardzo dobrych, choć męczących* przyjaciół) i ja.
Dobry lub męczący przyjaciel wyleciał, ponieważ "naraził firmę na straty". Fakt, tak było.
Jednak, gdy znajoma zaczyna go objeżdżać również prywatnie w miejscu pracy, to...czułam się z tym nieswojo as fuc.
Z tego fragmentu rozumiem, że znajoma vel była męczącego przyjaciela zaczęła objeżdżać w miejscu pracy - rozumiem, że szefa, za to, że zwolnił jej byłego, tak?

Jeśli tak, to:
Ael pisze:a) poprosiłam szefa nieco później, by ograniczył objazdy personalne
dlaczego to szefa poprosiłaś, a nie tą znajomą :?:
Ael pisze:b) powiedziałam męczącemu przyjacielowi, że hmmm, może jednak nie warto aż tak się dla tej byłej spalać (bo wciąż ją strasznie lubił, dawał się wypłakać, dawał jej prezenty, itp)
co ma do tego męczący przyjaciel? przecież on wyleciał z pracy (jak sama napisałaś słusznie, bo naraził firmę na straty)

Chyba, że ja coś źle odczytałam :roll:
Spotykam ludzi, szukam mądrych słów,
nie mówią nic, czego nie wiem dawno już
Na tyle, ile mogę zmieniam się...


4w5, sx/sp, EIE

Awatar użytkownika
Ael
Posty: 941
Rejestracja: sobota, 10 kwietnia 2010, 00:22
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Kraina Czarów
Kontakt:

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#5 Post autor: Ael » poniedziałek, 20 czerwca 2016, 14:24

Źle odczytałaś :P była zaczęła objeżdżać meczącego znajomego. Cytować fragmenty ich rozmów, jaki to z niego nie przypał itp. Szef brał udział, bo był nadal na niego wk*wiony po tym, jak musiał go zwolnić.

Awatar użytkownika
Ceres
Posty: 821
Rejestracja: czwartek, 17 września 2009, 23:59
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: UK

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#6 Post autor: Ceres » poniedziałek, 20 czerwca 2016, 14:34

No to ja bym chyba zrobiła tak, że w zależności od tego, czy ta znajoma swoimi objazdami o byłym-męczącym przyjacielu przeszkadzała, to bym ją upomniała i powiedziała, że mi/szefowi zwyczajnie przeszkadza w pracy. Jeśli by nie wpływała na moją pracę, to po prostu po pracy bym jej powiedziała, w zależności od tego, czy bym ją lubiła, czy nie a) żeby prywatę zachowała dla siebie, b) wyciągnęłabym ją na kawę/piwo, by mogła się pożalić poza godzinami pracy.
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 20 czerwca 2016, 15:03 przez Ceres, łącznie zmieniany 1 raz.
Spotykam ludzi, szukam mądrych słów,
nie mówią nic, czego nie wiem dawno już
Na tyle, ile mogę zmieniam się...


4w5, sx/sp, EIE

infinity
Posty: 72
Rejestracja: niedziela, 20 marca 2016, 11:44

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#7 Post autor: infinity » poniedziałek, 20 czerwca 2016, 14:58

Agon pisze: To pytanie kieruję do czwóreczek. Skąd wiecie, że jesteście sobą i czym jest dla was autentyczność? Przyznam, że mnie osobiście ta cała filozofia czwórek z "byciem sobą" bawi niezmiernie. Ludzie zakładają maski zawsze i nie tylko 3 to robią. Każdy z nas inaczej zachowa się na obiedzie u dziadków, a inaczej na imprezie ze znajomymi. Ja inaczej zachowuję się na forum, a inaczej w życiu. I mam straszną pompę z ludzi, których boli mój "brak autentyczności" bo się im w mózgach nie mieści, że inaczej funkcjonuję gdy piszę posta, a inaczej gdy z kimś gadam twarzą w twarz.

Cała ta "autentyczność" i "bycie sobą" to jakaś ściema. Ale ciekawi mnie na ten temat zdanie typów, które całe swoje jestestwo opierają na osiąganiu tych stanów i nierzadko zarzucają innym "płytkość", "fałszywość" i brak "głębi".
wow, właśnie przez to zaczęłam wątpić w to czy jestem Czwórką. udawanie/kłamstwo jest niejednokrotnie łatwiejszy choćby wtedy, gdy nie masz na... cokolwiek z kimkolwiek

Awatar użytkownika
Molik
Posty: 239
Rejestracja: poniedziałek, 5 stycznia 2015, 18:15
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Rozproszona

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#8 Post autor: Molik » poniedziałek, 20 czerwca 2016, 16:46

Agon pisze:To pytanie kieruję do czwóreczek. Skąd wiecie, że jesteście sobą i czym jest dla was autentyczność? Przyznam, że mnie osobiście ta cała filozofia czwórek z "byciem sobą" bawi niezmiernie. Ludzie zakładają maski zawsze i nie tylko 3 to robią. Każdy z nas inaczej zachowa się na obiedzie u dziadków, a inaczej na imprezie ze znajomymi. Ja inaczej zachowuję się na forum, a inaczej w życiu. I mam straszną pompę z ludzi, których boli mój "brak autentyczności" bo się im w mózgach nie mieści, że inaczej funkcjonuję gdy piszę posta, a inaczej gdy z kimś gadam twarzą w twarz.

Agon, odoszę wrażenie, że znów spłycasz. Niewykluczone, że przez to umyka Ci zrozumienie.

Zauważ, że ludzka natura nie jest jednostajna i stała, tylko w mniejszym lub większym stopniu ulega zmianom.

Wyodrębnijmy dwa różne rozumienia pojęcia "maska". Pierwsze - "inne zachowanie", drugie - "inna baza".

Odnosząc się do masek: tak, każdy je zakłada. Gdzieś pisałam o tym, że można nosić maski i wciąż mieć poczucie, że jest się sobą - że pokazuje się jedynie jedną z wielu swoich "twarzy", których jest wiele (rozwinę: głowa jest tylko jedna). Maska rozumiana jako zmiana zachowania nie musi oznaczać czegoś fałszywego. Są one jednym z przystosowań społecznych - nie da się żyć wśród ludzi, oczekując, że każdy będzie się dopasowywał do jednostki. Można zachować autentyczność, naginając się tyle, na ile potrzeba - i nie zmieniając "duszy" tożsamości - systemu wartości, światopoglądu, upodobania - w tym rzecz, że nawet w takich sytuacjach widzę ogólną tendencję w swoim zachowaniu. (To nawiązywało do podanych przez Ciebie jako przykład spotkań). Czasem trzeba robić coś wbrew sobie, jednakże jako czwórka staram się unikać takich sytuacji (co pięknie rozwinęła Ael). I czwórka raczej świadomie nie doprowadzi do tego, żeby musiała się zachować zupełnie inaczej, to jest: która będzie wymagała od niej przyjęcia innego, niezgodnego z tym, co czuje wzorca postępowania ("inna baza") - bo to byłoby istnym rozszczepieniem. (To się tyczyło Twojej postawy na forum i w rzeczywistości).

W czwórkowej autentyczności chodzi o to, żeby mieć poczucie, że nasze zachowania nie kłócą się z tym, czego dany człowiek oczekuje od siebie, jak wykreował swoją tożsamość. I to, że czasem trzeba nieco ją poskromić nie oznacza, że jest to coś nielogiczne i niemożliwe do osiągnięcia w praktyce.

Spójność (między czynnikami związanymi z tożsamością i sposobem postępowania) sprawia, że czuję się sobą.

Ty masz inny system wartości i dla Ciebie szczerość z samym sobą, zgodność zachodząca między tym co w środku i tym, co na zewnątrz nie jest czymś niezbędnym. OK. Ludzie są różni. Tylko owe różnice - tym bardziej w motywacjach i potrzebach - nie są powodem do wyśmiewania, lecz do przyjęcia innej perspektywy, która poniekąd może ładnie wzbogacić człowieka.

PS Szpileczki wbijane Nince niczego nie wnoszą. Tym bardziej do tematów na podforum czwórek. Lepiej byś zrobił zaprzestając bezsensownego prowokowania jej.
Każda prawda jest prawdziwa tylko do pewnego stopnia. Jeżeli przekracza granice, pojawia się kontrapunkt i przestaje być prawdą.

Kierkegaard

Awatar użytkownika
Agon
Posty: 1158
Rejestracja: wtorek, 30 grudnia 2014, 00:23
Kontakt:

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#9 Post autor: Agon » poniedziałek, 20 czerwca 2016, 22:25

Molik pisze:Ty masz inny system wartości i dla Ciebie szczerość z samym sobą, zgodność zachodząca między tym co w środku i tym, co na zewnątrz nie jest czymś niezbędnym. OK. Ludzie są różni. Tylko owe różnice - tym bardziej w motywacjach i potrzebach - nie są powodem do wyśmiewania, lecz do przyjęcia innej perspektywy, która poniekąd może ładnie wzbogacić człowieka.
Ja nie uznaję istnienia czegoś takiego. Mogę uznać, że kogoś oszukam lub nie oszukam, ale bycie nieszczerym wobec siebie? Nie wiem o co chodzi. Jak mogę być nieszczerym wobec siebie? 4 lubią walić takimi tekstami, które dla mnie nic nie znaczą.
Molik pisze:PS Szpileczki wbijane Nince niczego nie wnoszą. Tym bardziej do tematów na podforum czwórek. Lepiej byś zrobił zaprzestając bezsensownego prowokowania jej.
Ale ja się z nią zgadzam. Właśnie ten temat założyłem z tego powodu. Kiedyś Ninque zwróciła na to uwagę, że 4 gadają o tej całej autentyczności i szczerości ze sobą, a w sumie nie wiadomo o co chodzi.

Awatar użytkownika
Ael
Posty: 941
Rejestracja: sobota, 10 kwietnia 2010, 00:22
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Kraina Czarów
Kontakt:

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#10 Post autor: Ael » poniedziałek, 20 czerwca 2016, 22:56

Zamiast kłócić się z Molik o pierdoły mógłbyś przeczytać mój post i zobaczyć, o co chodzi, drogi Agonie :3

Awatar użytkownika
Molik
Posty: 239
Rejestracja: poniedziałek, 5 stycznia 2015, 18:15
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: Rozproszona

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#11 Post autor: Molik » poniedziałek, 20 czerwca 2016, 23:00

Ael, on się ze mną nie kłóci, tylko ma problem z przyjęciem cudzego punktu widzenia, gdyż kłóci się on z jego wizją.
Agon pisze: Ja nie uznaję istnienia czegoś takiego. Mogę uznać, że kogoś oszukam lub nie oszukam, ale bycie nieszczerym wobec siebie? Nie wiem o co chodzi. Jak mogę być nieszczerym wobec siebie? 4 lubią walić takimi tekstami, które dla mnie nic nie znaczą.
O oszukiwaniu samego siebie mówi się także w kontekście odrzucania konkretnych problemów, np. nie przyznawania się do jakiejś potrzeby, choć podświadomie ją pokazuje - ale jednocześnie ignoruje. I wierzy, że tak nie jest. W ten sposób oszukuje samego siebie (podświadomie wie, że jest inaczej, ale nie chce tego zaakceptować). Innym przykładem jest wmawianie sobie, że jest się praworęcznym, będąc mańkutem.

Nieszczerość wobec siebie to inaczej zachowywanie się niezgodnie ze swoimi poglądami, upodobaniami, przekonaniami, np. myślenie o sobie, że się jest wielbicielem opery, nie słuchając jej czy też wyrażanie poparcia dla lewicy, choć ma się poglądy prawicowe, mówienie, że się lubi daktyle, choć nigdy się ich nie jadło. W ten sposób człowiek oszukuje samego siebie. Dążąca do spójności czwórka uznaje to za brak autetyczności - bo zachowanie zaprzecza poglądom, co powoduje dyskomfort. Można to sprowadzić do hipokryzji.

Nie wiem, czy umiem to prościej wytłumaczyć. Ewentualnie mogę spróbować polecić Ci jedną z klasycznych powieści poruszających ten temat, o ile chcesz czytać opisy przeżyć wewnętrznych.
Każda prawda jest prawdziwa tylko do pewnego stopnia. Jeżeli przekracza granice, pojawia się kontrapunkt i przestaje być prawdą.

Kierkegaard

Awatar użytkownika
Agon
Posty: 1158
Rejestracja: wtorek, 30 grudnia 2014, 00:23
Kontakt:

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#12 Post autor: Agon » poniedziałek, 20 czerwca 2016, 23:20

Ael pisze:Zamiast kłócić się z Molik o pierdoły mógłbyś przeczytać mój post i zobaczyć, o co chodzi, drogi Agonie :3
Miałem się do niego odnieść później jak zbiorę myśli.

Ale napiszę teraz krócej.
Twoja postawa w wymienionej przez Ciebie sytuacji była bardzo spoko i jako szóstek wyczulony na fałszywych ludzi chciałbym mieć taką ziomalkę :)

Ale nie widzę związku z tym i z byciem 4, bo tak jak napisała Ninque to pasuje do każdego typu na wysokim PRO.
Molik pisze:O oszukiwaniu samego siebie mówi się także w kontekście odrzucania konkretnych problemów, np. nie przyznawania się do jakiejś potrzeby, choć podświadomie ją pokazuje - ale jednocześnie ignoruje. I wierzy, że tak nie jest. W ten sposób oszukuje samego siebie (podświadomie wie, że jest inaczej, ale nie chce tego zaakceptować). Innym przykładem jest wmawianie sobie, że jest się praworęcznym, będąc mańkutem.

Nieszczerość wobec siebie to inaczej zachowywanie się niezgodnie ze swoimi poglądami, upodobaniami, przekonaniami, np. myślenie o sobie, że się jest wielbicielem opery, nie słuchając jej czy też wyrażanie poparcia dla lewicy, choć ma się poglądy prawicowe, mówienie, że się lubi daktyle, choć nigdy się ich nie jadło. W ten sposób człowiek oszukuje samego siebie. Dążąca do spójności czwórka uznaje to za brak autetyczności - bo zachowanie zaprzecza poglądom, co powoduje dyskomfort. Można to sprowadzić do hipokryzji.

Nie wiem, czy umiem to prościej wytłumaczyć. Ewentualnie mogę spróbować polecić Ci jedną z klasycznych powieści poruszających ten temat, o ile chcesz czytać opisy przeżyć wewnętrznych.
U mnie jest problem z tym, że większość tych rzeczy związana z byciem szczerym bądź nie wobec siebie, jest mocno subiektywna. A ja nie czuję potrzeby utożsamiania się z jakąś wybraną grupą, ideą itp. nie czuję potrzeby wyróżniania tego co lubię, a czego nie. Ostatnio chciałem jakoś polepszyć kontakt ze swoimi emocjami i określić co lubię, a czego nie ale mam z tym problem. Nie potrafię tak subiektywnie podchodzić do wszystkiego jak 4.

Ty np. jesteś weganką z jakiś swoich powodów. A mnie takie sprawy ani grzeją, ani ziębią. Nawet mam problem z określeniem kogo lubię, a kogo nie, choć próbuję to robić i demonstrować. Tak naprawdę to ja wszystkich na tym forum lubię tak samo, wbrew temu co czasami odwalam. Jeśli jestem 6 to z potężnym skrzydłem w5 lub bardzo silnymi wpływami połączenia z 9. Kompletnie nie rozumiem tak bardzo subiektywnego podejścia do życia jakie prezentują niektórzy, a 4 ten subiektywizm zdają się celebrować.

Awatar użytkownika
sjofh_ystad
Posty: 619
Rejestracja: poniedziałek, 2 kwietnia 2012, 23:44
Lokalizacja: Nowhere dense ideal / Heart of Darkness

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#13 Post autor: sjofh_ystad » wtorek, 21 czerwca 2016, 01:16

@Agon

Nie miałeś np. tak, że zachowałeś się jakoś wobec kogoś, a potem stwierdziłeś że wcale nie chciałeś tak się zachować? Że nawet jeśli były jakieś "lokalne" legitne przyczyny takiego zachowania, to stało ono w sprzeczności z celami/zasadami odnośnie danej osoby/sytuacji, które są u ciebie wyżej w hierarchii niż te "lokalne" przyczyny? Nie rozkminiałeś w takiej sytuacji w swoim wnętrzu choćby przez jakiś czas, jakie są twoje faktyczne zamiary? I czy zachowujesz się zgodnie ze swoim wnętrzem?

Subiektywizm.. zawsze przeważa u ciebie obiektywizm? w odbiorze świata, ludzi itp. wiadomo, że każdy mieli tą rzeczywistość po swojemu, więc pewien poziom subiektywizmu jest oczywisty.
Ale nie bywa tak, że i u ciebie subiektywizm skakał, falował? Że nie byłeś w danej sytuacji pewien, co właściwie zamierzasz zrobić, gdyż żadna z wersji możliwych działań nie wydawała się dobrze realizować..no właśnie zamiarów płynących z twojego wnętrza, ale jeszcze nie do końca uświadomionych, przebijających się z podświadomości dopiero? Przy jednoczesnym poczuciu, że jakieś działanie trzeba podjąć, po którejś stronie się opowiedzieć, ponieważ znowuż to wnętrze twierdzi, że nie warto tego olewać, że kwestia jest ważna. Działanie opierasz na jakichś wartościach/celach/uczuciach, a co jeśli one się dopiero kształtują?

A samorealizacja, wybór odpowiedniej ścieżki rozwoju spośród dostępnych, upewnienie się że do niej pasujesz, że dobrze będą na niej wykorzystane twoje cechy - od początku miałeś dokładny plan, nie pojawiały się wątpliwości, różne wersje ścieżek itp., mniej lub bardziej kompatybilne z twoim wnętrzem?


Nie zachęcam na pewno do "celebrowania subiektywności" :)

Oczywiście u 4-ek jest to mocno powiązane z podstawową motywacją i lękiem, które na niższych poziomach podmurowują poczucie własnej tożsamości 4-ki, a jednocześnie wciąż kłuje potrzeba wykreowania tejże, bo nawet by być wyjątkowym, trzeba być KIMŚ. Do świadomych działań na zewnątrz trzeba ustalić wewnętrzne drogowskazy, no i tu bywa problem. Do samopoznania można wybrać różne sposoby, mniej lub bardziej korzystać ze świata zewnętrznego, z dostępnych ścieżek i działań rozwojowych, ale kuszącą opcją, taką świecącą ścieżką, bardzo niebezpieczną u nas, pozostaje podróż wgłąb siebie i doszukiwanie się swoich "najnajnaj"prawdziwszych pragnień, celów, wartości. Jeżeli nie zatrzyma się w odpowiednim momencie, robi się spirala i do niczego sensownego się nie dojdzie...

Awatar użytkownika
Agon
Posty: 1158
Rejestracja: wtorek, 30 grudnia 2014, 00:23
Kontakt:

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#14 Post autor: Agon » wtorek, 21 czerwca 2016, 07:30

sjofh_ystad pisze:@Agon

Nie miałeś np. tak, że zachowałeś się jakoś wobec kogoś, a potem stwierdziłeś że wcale nie chciałeś tak się zachować? Że nawet jeśli były jakieś "lokalne" legitne przyczyny takiego zachowania, to stało ono w sprzeczności z celami/zasadami odnośnie danej osoby/sytuacji, które są u ciebie wyżej w hierarchii niż te "lokalne" przyczyny? Nie rozkminiałeś w takiej sytuacji w swoim wnętrzu choćby przez jakiś czas, jakie są twoje faktyczne zamiary? I czy zachowujesz się zgodnie ze swoim wnętrzem?
Miałem tak niedawno wobec Ninque. To była 6kowa projekcja. Przypisywałem jej więcej złych cech niż ma lub demonizowałem jakieś jej wady przy jednoczesnym uznawaniu jej dobrych cech za ściemę i próbę lizusostwa. W dodatku osoby będące od lat na niskich PRO (pewnie niższych niż ja) jeszcze ściągały mnie w dół nakręcając u mnie paranoję.

Teraz widzę, że to było bez sensu. Że chciałem wkręcić sobie że ktoś jest zły i fałszywy i dopatrywałem się tego fałszu tam gdzie go nie było.
sjofh_ystad pisze:Subiektywizm.. zawsze przeważa u ciebie obiektywizm? w odbiorze świata, ludzi itp. wiadomo, że każdy mieli tą rzeczywistość po swojemu, więc pewien poziom subiektywizmu jest oczywisty.
Ale nie bywa tak, że i u ciebie subiektywizm skakał, falował? Że nie byłeś w danej sytuacji pewien, co właściwie zamierzasz zrobić, gdyż żadna z wersji możliwych działań nie wydawała się dobrze realizować..no właśnie zamiarów płynących z twojego wnętrza, ale jeszcze nie do końca uświadomionych, przebijających się z podświadomości dopiero? Przy jednoczesnym poczuciu, że jakieś działanie trzeba podjąć, po którejś stronie się opowiedzieć, ponieważ znowuż to wnętrze twierdzi, że nie warto tego olewać, że kwestia jest ważna. Działanie opierasz na jakichś wartościach/celach/uczuciach, a co jeśli one się dopiero kształtują?

A samorealizacja, wybór odpowiedniej ścieżki rozwoju spośród dostępnych, upewnienie się że do niej pasujesz, że dobrze będą na niej wykorzystane twoje cechy - od początku miałeś dokładny plan, nie pojawiały się wątpliwości, różne wersje ścieżek itp., mniej lub bardziej kompatybilne z twoim wnętrzem?
Mi się wydaje, że nie jestem ani obiektywny, ani subiektywny. Nie znam jakiejś prawdy objawionej jak jakiś oświecony guru, ale nie potrafię też się jakoś przywiązywać i utożsamiać z jakimiś przekonaniami w sposób trwały, bo chwilowo to potrafię np. uznam że socjonika jest genialna i kto tego nie widzi jest głupi, a po chwili najdzie mnie że socjonika nie działa i ci co w nią wierzą są głupi. Paranoja kompletna, tak się miotam :D
Może dlatego nie uważam się za osobę o podejściu subiektywnym, bo te moje poglądy nie są trwałe. Ale ciężko też powiedzieć bym był obiektywny kiedy tak skaczę.
sjofh_ystad pisze:Nie zachęcam na pewno do "celebrowania subiektywności" :)

Oczywiście u 4-ek jest to mocno powiązane z podstawową motywacją i lękiem, które na niższych poziomach podmurowują poczucie własnej tożsamości 4-ki, a jednocześnie wciąż kłuje potrzeba wykreowania tejże, bo nawet by być wyjątkowym, trzeba być KIMŚ. Do świadomych działań na zewnątrz trzeba ustalić wewnętrzne drogowskazy, no i tu bywa problem. Do samopoznania można wybrać różne sposoby, mniej lub bardziej korzystać ze świata zewnętrznego, z dostępnych ścieżek i działań rozwojowych, ale kuszącą opcją, taką świecącą ścieżką, bardzo niebezpieczną u nas, pozostaje podróż wgłąb siebie i doszukiwanie się swoich "najnajnaj"prawdziwszych pragnień, celów, wartości. Jeżeli nie zatrzyma się w odpowiednim momencie, robi się spirala i do niczego sensownego się nie dojdzie...
Ja szukam jakiś poglądów żeby powstrzymać to swoje skakanie. Chcę się w 100% z jakimś utożsamiać, ale potem okazuje się że nie jest on idealny i całkowicie to odrzucam. I przez to właśnie tak skaczę. Takie jedynki nie wnikają w strukturę tego w co wierzą, bo ich ośrodek myślenia jest na trzecim miejscu i dlatego tak nie skaczą. A 4 gdy są zdrowe to nabierają cech 1 czyli jakoś stabilizują swoje poglądy.

Ja jestem piątko-szóstką albo jakąś dziewiątką. Nie nabieram stabilności poglądów, bo w końcu zauważam że nie są one wcale takie właściwe jak mi się wcześniej wydawało. Stąd taki chaos u mnie, czasami nawet cieszy mnie ten chaos bo generuje różne pomysły w mojej głowie, które nieraz bywają dla mnie fajne.

Awatar użytkownika
Ceres
Posty: 821
Rejestracja: czwartek, 17 września 2009, 23:59
Enneatyp: Indywidualista
Lokalizacja: UK

Re: Czwórkowa autentyczność i bycie sobą

#15 Post autor: Ceres » wtorek, 21 czerwca 2016, 15:38

W sumie Molik już bardzo ładnie imho wyjaśniła, ale jeszcze ja spróbuję odpowiedzieć własnymi słowami.
Agon pisze: Mnie śmieszy ta cała "autentyczność" czwórek. Mam w dupalu to czy wolę zielony kolor, czy czerwony. Oba kolory są i oba akceptuję.
Moje poglądy, mój światopogląd, moje zdanie, mój ulubiony kolor, moja drużyna - ojej jakie to autentyczne podejście, aż się posiusiać można.
Posiusiać się można od czego? Że ktoś coś bardziej lubi/preferuje i/lub się tym interesuje? Uważasz to za dziwne/nienormalne? Proszę Cię :lol:
To pytanie kieruję do czwóreczek. Skąd wiecie, że jesteście sobą i czym jest dla was autentyczność? Przyznam, że mnie osobiście ta cała filozofia czwórek z "byciem sobą" bawi niezmiernie.
Autentyczność to szczerość i postępowanie w zgodzie ze sobą.
Mówię to, co myślę. Robię to, na co mam ochotę. Tyle i aż tyle.
Oznacza to np., że jak byłam niezadowolona ze studiów, to uważam za jeden z największych błędów w swoim życiu, że je ciągnęłam na siłę i żałuję, że szybciej ich nie rzuciłam. Jak już je rzuciłam, to poczułam ogromną ulgę.
Oznacza to np., że chcę lubić swoją pracę, chcę, by mi dawała satysfakcję, a ja będę z siebie dawać wszystko, bo podoba mi się ona. Jak mi się coś w niej nie podoba/nie odpowiada, to przepracuję przez minimum czasu (czyli wystarczająco na tyle, żeby nie dostać kary) i się zwalniam.
Jak coś mi się nie podoba, przeszkadza, to nawet jeśli o tym nie mówię, to to widać po moim wyrazie twarzy, nie ukryję tego.
Ludzie zakładają maski zawsze i nie tylko 3 to robią. Każdy z nas inaczej zachowa się na obiedzie u dziadków, a inaczej na imprezie ze znajomymi. Ja inaczej zachowuję się na forum, a inaczej w życiu. I mam straszną pompę z ludzi, których boli mój "brak autentyczności" bo się im w mózgach nie mieści, że inaczej funkcjonuję gdy piszę posta, a inaczej gdy z kimś gadam twarzą w twarz.
To o czym wspomniałeś to konwenanse i savoir vivre, i wyobraź sobie, że można być sobą równocześnie dostosowując się do nich.
Autentyczność to nie ekshibicjonizm oraz uzewnętrznianie się każdemu - bo co np. jakąś Panią Krysię - kasjerkę z biedronki obchodzą moje rozterki i problemy? :roll: No i gdy kogoś nie lubię, to po prostu unikam tej osoby jak mogę, omijam szerokim łukiem, ale jeśli jestem zmuszona do kontaktu z nią, to nie jestem wobec niej chamska, tylko grzeczna, ale mocno zdystansowana. To tak gwoli ścisłości.
Cała ta "autentyczność" i "bycie sobą" to jakaś ściema.
Jeśli tak naprawdę uważasz, to serdecznie Ci współczuję.
Spotykam ludzi, szukam mądrych słów,
nie mówią nic, czego nie wiem dawno już
Na tyle, ile mogę zmieniam się...


4w5, sx/sp, EIE

ODPOWIEDZ