Pocieszanie

Dyskusje na temat typu 5
Wiadomość
Autor
Isabell
Posty: 1
Rejestracja: niedziela, 30 marca 2008, 19:18

Pocieszanie

#1 Post autor: Isabell » niedziela, 30 marca 2008, 19:44

Przeglądałam tematy i nie zauważyłam żadnego, w którym byłaby mowa o pocieszniu... Jak to jest z Wami? Umiecie pocieszać?

Ja np. nie wiem co powiedzieć, żeby daną osobę podnieść na duchu, no bo przeciez nie: "bedzie dobrze" :roll: , a czasem chciałabym...bo mimo wszystko jest kilka osób, na których mi zależy. W pewnych momentach jestem bezradna, bo nie każdy ma charakter podobny do mojego i nie wystarczy pomilczeć... Co więc zrobić w takiej sytuacji?



Awatar użytkownika
Alia
Posty: 115
Rejestracja: wtorek, 4 marca 2008, 11:59
Lokalizacja: z góry

#2 Post autor: Alia » niedziela, 30 marca 2008, 20:09

Czasami takie "będzie dobrze" chociażby bardzo pomaga, przynajmniej sama świadomość tego, że ktoś jest przy nas i życzy nam jak najlepiej.Mnie się wydaje, że nie miałam z tym nigdy większych problemów. Pocieszanie samo w sobie czasami bywa bezużyteczne ale bliskość chyba jest istotnym elementem kiedy trzeba kogoś wesprzeć psychicznie a przynajmniej tak mi się wydaje.

Oczywiste, że nie zmienimy własną siłą całego biegu wydarzeń, jeśli niema takiej możliwości, ale możemy komuś pomóc nawet rozmawiając o problemie, słuchając itp. Jeśli natomiast problem da się rozwiązać, to warto razem popróbować znaleźć jakieś najkorzystniejsze wyjście po kolei analizując sytuację a przeciez piątkom nie wychodzi to wcale najgorzej.
Pozdrawiam.
;) 5w4 /jakieś INFp

"Wszyscy ludzie, których napotykamy na swojej drodze przede wszystkim pokazują nam nas samych."
--

Awatar użytkownika
M.
Posty: 1196
Rejestracja: czwartek, 31 stycznia 2008, 20:31
Kontakt:

#3 Post autor: M. » niedziela, 30 marca 2008, 20:43

Pocieszam racjonalnie, oczywiście :wink: Muszę mieć wyjątkowo zabawną minę, kiedy ktoś mi odparowuje- ale ja jestem zakochana/ ja tak czuję, rozumiesz!. A ja wtedy mam na twarzy wymalowane- WTF?!?!? To jak mam pocieszać taką osobę? :shock:
5w4, sp/sx
EII

Awatar użytkownika
Eruantalon
Posty: 1963
Rejestracja: piątek, 28 września 2007, 12:26
Lokalizacja: Z dupy
Kontakt:

#4 Post autor: Eruantalon » niedziela, 30 marca 2008, 20:55

Nie umiem. Na własne usprawiedliwienie dodam, ze mnie też nikt nie umie pocieszyć ; ]
Obrazek
“It is better to be hated for who you are, than to be loved for someone you are not. ”

Awatar użytkownika
Misty
Posty: 80
Rejestracja: wtorek, 25 marca 2008, 21:35
Enneatyp: Mediator

#5 Post autor: Misty » niedziela, 30 marca 2008, 21:24

Zdecydowanie nie potrafię.
Czasami ktoś biadoli bo chce usłyszeć ode mnie coś typu "tak, tak życie jest do du.. ja też tak mam" :roll:

Awatar użytkownika
Gumibeer
Posty: 333
Rejestracja: poniedziałek, 24 września 2007, 18:24

#6 Post autor: Gumibeer » niedziela, 30 marca 2008, 21:38

kompletnie nie wiem o co chodzi w pocieszaniu zazwyczaj ludzi jeszcze bardziej dobijam i (jak u Eruantalona) wzajemnie

Awatar użytkownika
Virgo
Posty: 138
Rejestracja: środa, 15 listopada 2006, 19:46
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

#7 Post autor: Virgo » niedziela, 30 marca 2008, 22:28

Też nie jestem zbyt dobra w pocieszaniu. Może ktoś dałby jakieś rady?

Awatar użytkownika
MartiniB
Posty: 774
Rejestracja: sobota, 12 stycznia 2008, 21:06

#8 Post autor: MartiniB » niedziela, 30 marca 2008, 23:19

Wg. mnie silenie się na słowną oryginalność nie jest wcale potrzebne.

Powierzchownie Piątki sprawiają wrażenie osób tak chłodnych i nieczułych, że w większości wypadków wystarczy Wasze zwyczajne zainteresowanie i uśmiech, aby ktoś dostrzegł w Was zmianę i poczuł się potraktowany wyjątkowo.
Ostatnio zmieniony niedziela, 30 marca 2008, 23:51 przez MartiniB, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Freixenet
Posty: 16
Rejestracja: sobota, 15 marca 2008, 17:39
Lokalizacja: Czechowice-Dziedzice

#9 Post autor: Freixenet » niedziela, 30 marca 2008, 23:34

Może i masz rację MartiniB, ale nie każdy wie, że dana osoba jest "5" i jest nieczuła.
Jeżeli na przykład chcesz kogoś pocieszyć to powiedz coś śmiesznego, oczywiście biorąc pod uwagę jaka jest waga problemu. Na przykład zawsze można powiedzieć - "Nie martw się jutro będzie gorzej." Coś w tym rodzaju wypowiedziane w odpowiedniej intonacji sprawia, że rozśmieszasz drugą osobę. Tego typu metody są dobre jeżeli problem jest raczej zbyt codzienny, nawet można powiedzieć błahy. Uśmiech się pojawia na twarzy tego kto ma problem i zaczyna zapominać o problemie. A to już pierwszy krok. Czasem wystarczy po prostu spróbować, aby dana osoba nie myślała o problemie. No bo po co się zamartwiać.
Uwierzcie mi to często działa. Zwłaszcza jeżeli ktoś jest taką typową jedynką jak ja.
1w2

Awatar użytkownika
melonka
Posty: 275
Rejestracja: wtorek, 14 sierpnia 2007, 21:04
Lokalizacja: skądinąd

#10 Post autor: melonka » niedziela, 30 marca 2008, 23:47

Nie umiem pocieszać, w żaden sposób. Kiedyś jedna osoba zwierzała się, że jest gruba, etc. Chcąc pocieszyć, powiedziałam "bywają grubsi", czym jeszcze bardziej ją zdołowałam.
Ot, moja niezaradność w pocieszaniu.
You dress up for Armageddon, I dress up for summer!
Kan du talar svenska?

Awatar użytkownika
MartiniB
Posty: 774
Rejestracja: sobota, 12 stycznia 2008, 21:06

#11 Post autor: MartiniB » niedziela, 30 marca 2008, 23:49

Zakładam, iż jeśli już kogoś "pocieszasz" to osobę, którą nieco znasz, tak samo jak ona zna CIEBIE.Ta osoba nie musi wcale umieć nazwać Cię po imieniu "5" (może nawet nie wiedzieć o istnieniu enneagramu), wystarczy, że zna Twoje cechy na tyle, iż wiedząc jaki jesteś na co dzień będzie potrafiła dostrzec pozytywną zmianę w obliczu własnego problemu, który TY dostrzegasz.

Poklepywanie po ramieniu osoby, z którą nie jesteśmy w zażyłości uważam za bezsensowne.Przynajmniej mnie zawsze irytowały wyświechtane teksty od ludzi nie mających pojęcia na temat mojego problemu i osobowości.

Awatar użytkownika
inden
Posty: 47
Rejestracja: czwartek, 3 stycznia 2008, 20:44

#12 Post autor: inden » poniedziałek, 31 marca 2008, 00:07

O święci pańscy, nie cierpię pocieszania wiecznie zdołowanych. Szczególnie takich, którym w dole najwyraźniej dobrze jest, ale czasem lubią, jak się inni nad nimi poumartwiają. Często jeszcze bardziej taką osobę dobiję - i nie chcący, i chcący (jak mi nerwów już nie starcza).

Natomiast bardzo sobie cenię ludzi, którzy potrafią spokojnie spojrzeć na problem i nie dramatyzować. Oraz takich, którzy wiedzą, czego chcą. Bo wtedy jestem do usług - do dyskusji, chwilowego wspólnego ponarzekania, żartu. I tak za nikogo problemu nie rozwiążę... Najwyżej mogę wesprzeć rozmową i obecnością.

Awatar użytkownika
Zły
Posty: 75
Rejestracja: środa, 4 lipca 2007, 13:43

#13 Post autor: Zły » poniedziałek, 31 marca 2008, 22:46

Podobno umiem. Ale wychodzi to tylko jeśli naprawdę chcę kogoś pocieszyć, a nie w sytuacji kiedy ktoś przychodzi do mnie opowiadać jak mu do dupy i oczekuje, że będę go słuchał nie-wiadomo-jak-długo, a gdy ja chcę coś powiedzieć to mi przerywa i dalej nawija swoją gadkę.
---> Informacja nie jest jeszcze wiedzą. Wiedza nie jest mądrością. Mądrość nie jest prawdą. Prawda nie jest pięknem. Piękno nie jest jeszcze miłością. Miłość to nie muzyka. Muzyka jest THE BEST. <---
|| 5w4.

Ingve
Posty: 16
Rejestracja: wtorek, 1 kwietnia 2008, 19:38

#14 Post autor: Ingve » wtorek, 1 kwietnia 2008, 20:43

Nie.
Czuję odrazę do osób, które płaczą. Może mają problemy - każdy je ma, ale zawsze trzeba z nimi walczyć, a nie upaść i rozwyć się jak syrena alarmowa żeby w Tokio słyszeli.
Dlatego pocieszycielka ze mnie żadna. Stoję, patrzę i... stoję, myśląc o czymś zupełnie innym. Lub dla odmiany siedzę i gapię się w przestrzeń.
Nie wiem jak inaczej to ująć w słowa.
Mów do mnie powoli
i wyraźne, przemyśl każde słowo -
może nauczę się rozmawiać w twym języku

Awatar użytkownika
Eruantalon
Posty: 1963
Rejestracja: piątek, 28 września 2007, 12:26
Lokalizacja: Z dupy
Kontakt:

#15 Post autor: Eruantalon » wtorek, 1 kwietnia 2008, 20:47

Ale wychodzi to tylko jeśli naprawdę chcę kogoś pocieszyć, a nie w sytuacji kiedy ktoś przychodzi do mnie opowiadać jak mu do dupy i oczekuje, że będę go słuchał nie-wiadomo-jak-długo, a gdy ja chcę coś powiedzieć to mi przerywa i dalej nawija swoją gadkę.
A to ja na odwró, mam nieskończone pokłądy cierpliwości do wysłuchiwania takich historii i wtrącania tylko zdań, swiadczących o tym, ze słucham z uwagą. To umiem doskonale i nawet czasami działa niesamowicie ; ]
Obrazek
“It is better to be hated for who you are, than to be loved for someone you are not. ”

ODPOWIEDZ