Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

Dyskusje na temat typu 5
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Eol
Posty: 573
Rejestracja: środa, 28 listopada 2007, 19:14
Enneatyp: Obserwator

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#61 Post autor: Eol » czwartek, 3 października 2013, 21:40

sor pisze:Mam wrażenie, że życie wyzbyte ideałów jest nic nie warte.
Życie bez celu jest nic nie warte. Jeśli zabraknie ci celu, a twój wewnętrzny kompas zaczyna kręcić bąki, wtedy życie traci wartość.


5w4 so/sx INTj - LII
... tysiąc dni nie dowiedzie, że mamy rację, za to jeden dzień może dowieść, że się mylimy.

Awatar użytkownika
sjofh_ystad
Posty: 619
Rejestracja: poniedziałek, 2 kwietnia 2012, 23:44
Lokalizacja: Nowhere dense ideal / Heart of Darkness

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#62 Post autor: sjofh_ystad » sobota, 12 października 2013, 22:22

Kurczę, miała powstać jakaś odpowiedź dla ciebie, sorze, ale tak jakoś miałem problem z myślą - jak taki emocjonalny debil jak ja może coś rozsądnego w kwestii szukania połówki napisać.

W zasadzie dobrze to ująłeś, dla ciebie ona będzie tą jedyną, pewnie wiara w to może dać coś bardzo miłego i pięknego.

Oni się martwią o to, że zbyt się napalisz, że to akurat ona, zbyt ją wyidealizujesz, że takie podejście przeszkodzi ci zarówno na etapie poszukiwań jak i w samym związku.

Rzeczywiście, chyba jest tak, że jeśli szukasz jakiegoś małego, ale dosyć charakterystycznego przedmiotu (a raczej ty sądzisz, że łatwo go poznasz, a w rzeczywistości masz o nim dość mgliste pojęcie) w zagraconym i słabo oświetlonym pokoiku, lepiej jest tam wejść uśmiechniętym i spokojnym. Jeśli wejdziesz tam zestresowany, że musisz go w tej chwili znaleźć, to jego obraz w twoim umyśle stanie się coraz bardziej zamglony, będziesz skupiony bardziej na strachu przed nieznalezieniem, a nie na samym poszukiwaniu, będziesz szukał chaotycznie i niedokładnie, będzie ci się dwoiło i troiło w oczach, co chwila będziesz pewny, że już znalazłeś, więcej, w końcu co trzeci/czwarty przedmiot będzie ci się wydawał właściwym i jednocześnie niewłaściwym i praktycznie na pewno wybierzesz niewłaściwy (oczywiście przy założeniu, że któryś jest właściwy - ale na pewno są te mniej i te bardziej). Narzucona sobie z góry pewność, że wybrałeś właściwie i że to jest ideał, dokończy dzieła zniszczenia. Chyba przed takim czymś cię ostrzegają.

W życiu niby chodzi o wiele rzeczy i rzeczywiście nie jest warto całymi dniami siedzieć w tym pokoju albo miotać się na jego progu. Są też inne pokoje.
Może warto skupiać się na różnych rzeczach.
Może nie warto wchodzić do pokoju z nastawieniem, że teraz oto zaświeci się światełko w tunelu i wygrasz wszystko.
Może warto pogodzić się z tym, że nie znajdziesz od razu.

Ale może idealistyczne podejście jest (przy zachowaniu spokoju i jednak skupieniu się na różnych rzeczach - pamiętaj!!!!! monotematyczność w myśleniu i pragnieniach zwykle prowadzi do stagnacji) dobre dla ciebie.
Co do samej taktyki randkowej i początkowozwiązkowej, to rzeczywiście trochę uważaj z idealizacją, bo wtedy jesteście dla siebie właściwie obcymi ludźmi.
Co do mówienia na randkach itp., rzeczywiście czasem warto pomilczeć :) I przypomnieć swojemu mózgowi, że po drugiej stronie jest zwykły człowiek, który też nie wie, co będziecie za chwilę robić.
Wiadomo, z oczywistych względów to od twojej strony jest spodziewana większa inicjatywa, ale nie pozwól się tym oczekiwaniom (może głośniejszym w twoich wyobrażeniach niż w rzeczywistości) sterroryzować :)
Spoiler:
Im bardziej chcesz, tym bardziej nie wyjdzie. Im mniej będziesz się katował myślami o wadze chwili, o tym, że nie macie wspólnych tematów, że nie jesteś wygadany, że nie masz doświadczenia, tym twoja kreatywność będzie coraz większa :)


Pytanie, czym dokładnie jest tu idealizowanie i jak miałby skrzywiać rzeczywistość. W żadnym miejscu nie napisałeś, że traktowałbyś "znalezioną" kobietę jak istotę nie z tej ziemi - w zasadzie wynikało to z prezentowanej przez ciebie postawy desperackiego poszukiwacza, bo taki zwykle, niby znalazłszy, ma skrzywione podejście i kończy jeszcze gorzej, niż wcześniej. Jeśli jednak porzucisz zgubną desperację, skupisz się też na innych rzeczach, to wcale nie byłbym pewny, czy taki "związkowy idealizm" musi ci zaszkodzić. Spotkasz mnóstwo "życiowych mędrców" którzy "zęby zjedli na związkach" i powiedzą ci "wszystko, co musisz wiedzieć", ale tak naprawdę warto ich słuchać głównie przy eliminacji oczywistych błędów w podejściu, gdyż twoje życie jest twoim życiem i ich prawdy wcale nie muszą w nim działać. Kobieta, którą znajdziesz, będzie człowiekiem z wszystkimi jego zaletami, wadami, przywarami, lękami, nadziejami itp. - ale dlaczego miałbyś jej nie idealizować, jeśli ci to pasuje? :)
Może też do niektórych rzeczy musisz dojść samemu.

Co do celu w życiu, tak, moim zdaniem warto go mieć. Widać, że jesteś z tych poszukujących sensu życia, a życie bez fajnego, jakkolwiek konkretnego, (najważniejsze!) naprawdę twojego celu (-ów), prędzej czy później wyda ci się bezsensowne. Ale jaki to ma być cel- to już zależy wyłącznie od ciebie. Bodajże Einstein ILI kolejny znawca pisał, że najlepiej, gdy ten cel (albo jeden z celów) nie jest powiązany bezpośrednio z ludźmi i twoimi związkami z nimi (czy jakoś tak)- bo ludzie są zmienni i zawodni. Czy musisz go słuchać? Oczywiście, że nie, natomiast warto to rozważyć.
I znowu, może warto skupić się głównie na podążaniu do celu, a pokój przeszukiwać przy okazji, spróbować, potem szukać dalej itp. A może nie.

Ja do takiego ostatecznego przeszukiwania pokoju niestety nie dojrzałem (stawiałbym, że jestem dużo dalej od ciebie), ale może znajdę po drodze, sam tego nie zakładając, kto wie? Ale są też tacy, którzy szukali bezpośrednio, z wewnętrznym przekonaniem, że to najważniejsze poszukiwanie w ich życiu, i znaleźli i są szczęśliwi. Reguł ... no dobra, może nie że nie ma, ale jest ich bardzo niewiele i są bardzo ogólne.
Natomiast zgadzam się z tobą, też uważam (wierzę?/ chciałbym wierzyć?/...), że "rozsądna idealizacja" może ostatecznie okazać się czymś wspaniałym (dla mnie i nie tylko :) ). Właściciele szczerych gorących idealistycznych serduszek jakoś tak często są w życiu szczęśliwi.
Spoiler:
Oto pisze Ruchomy Palec; cokolwiek raz zapisze
idzie dalej: ni cała twa pobożność, ni mądrość
nie zdołają go cofnąć, by zmazał bodaj pół wiersza,
ani też wszystkie twe łzy nie zmyją zeń choćby słowa

Awatar użytkownika
Brat_Sofa
Posty: 70
Rejestracja: piątek, 3 października 2014, 03:02
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: (Tu1,Tu2,Tu3,Teraz)

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#63 Post autor: Brat_Sofa » poniedziałek, 23 marca 2015, 04:30

O, co ja widzę, to przecież mój temat. No to mogę coś dodać. Że im dalej w las tym więcej drzew. Że im większą mam swobodę i równowagę w życiu, a więc i większe możliwości nawiązania jakiegoś codziennego kontaktu z ludźmi, tym bardziej orientuję się jak szeroką dziedziną umiejętności życiowych jest dział interakcji międzyludzkiej. I wychodzi, że najtrudniejszy to wcale nie jest ten pierwszy, ale drugi czy trzeci krok, polegający już nie tylko na umiejętności rozmowy, ale też na przekazaniu komuś, że cośtam, choćby odrobinę, dla mnie znaczy, że nie jest w moich oczach częścią tłumu (problem w tym, że najczęściej właśnie jest...). Co powinno się też następnie wiązać z regularnością wykonywania tych kroków. Generalnie utwierdzam się w przekonaniu, że do niedawna miałem dokładnie zerową wiedzę na temat nawiązywania znajomości, i dopiero teraz, bardzo późno, po omacku, próbuję się czegokolwiek nauczyć. Doszedłem do tego, że w zasadzie wszystkie nawiązane dotąd kontakty zostały nawiązane "za mnie", że nigdy dotąd nie udało mi się skutecznie z własnej, albo choćby obustronnej, inicjatywy nawiązać bliższej znajomości (w tym miejscu może zacząć protestować pewna osoba, która miała okazję wypowiedzieć się w tym wątku :) ale jak już jej powiedziałem sytuacja ta była raczej wyjątkiem z mojej strony).
I dalej mam chyba wielką wewnętrzną obawę przed otwarciem się z własnej woli na drugiego człowieka. Ale skoro są jakieś postępy, to może nie ma co się zamartwiać, może idąc w tym żółwim tempie, chociażby na starość uda mi się jakąś bliższą znajomość nawiązać :wink: A na dodatek, skoro to nie jest ścisła nauka, w której nabija się po kolei jakieś levele wiedzy, zapewne możliwy jest przeskok w pewnym punkcie. W sumie to trochę dobija mój przelogicyzowany umysł- że można w tej sferze mieć poczucie się się stara, atak naprawdę nie móc przebić pewnej bariery międzyludzkiej, a z drugiej strony splot jakichś wydarzeń może nagle sprawić otwarcie się i zbliżenie z kimś.

Hm, nie wiem w sumie po co to piszę. Może miałem potrzebę się z tym uzewnętrznić? :scratch: W każdym razie nie dopraszam się o żadną odpowiedź, choć jak ktoś chce skomentować, to nie mam nic przeciwko :)
5w4 sx/sp, LII
It's time to work a little harder.

Awatar użytkownika
Ninque
Posty: 1285
Rejestracja: niedziela, 15 lipca 2012, 22:20
Lokalizacja: Kraków

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#64 Post autor: Ninque » poniedziałek, 23 marca 2015, 09:29

@bratsofa :plusone: :hug:
Jeżeli można było zrobić penicylinę ze spleśniałego chleba, z pewnością da się coś zrobić też z Ciebie.

Awatar użytkownika
Wiatr1000
Posty: 411
Rejestracja: niedziela, 27 lipca 2014, 19:27
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Poddębice (Łódź)

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#65 Post autor: Wiatr1000 » wtorek, 31 marca 2015, 11:25

Ninque pisze:@bratsofa :plusone: :hug:
:roll: :shock:

bratsfora

:thumbup: gratuluję kroku. U mnie to jak Don Kichot walka z wiatrakami. Zawsze zostają te relacje "luźne" i takie pobieżne. Zresztą nie widzę sensu w dzieleniu się z kimś moimi przeżyciami itd. moimi smutkami i radościami. Suche informacje tak. Dla picu sobie pożartuję, udam, że jestem towarzyski, miły itd. Ale to co jest we mnie pozostanie we mnie. Widzę u ludzi 3 rzeczy:
1 gdy chcą szczerze się wyżalić to rzadko kto ich zrozumie, wysłucha (bardzo rzadkie)
2 częściej albo nie zrozumieją albo oleją problem danej osoby
3 gadanie w celu chwalenia się i wyższości nad innymi.
Jaki jest cel w tym że się zwierzę z czegoś? Wielu mi mówi, że poczuje się lepiej. Jakoś nigdy tego nie poczułem. Bardziej irytacje, że ktoś mnie nie rozumie lub nie stara się mnie słuchać. Może to być wynik osobisty ale też się potwierdza u innych.

Wręcz nauczyłem sobie samemu rozwiązywać swoje własne sprawy, tak że nie mam już problemów wewnętrznych jedynie są problemy w wyniku działania innych ludzi (jak sprawy np urzędowo -papierkowe)
5w4 sp/so INTj – LII

Awatar użytkownika
TowarzyszFrytas
Posty: 496
Rejestracja: wtorek, 30 sierpnia 2011, 15:30
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Mazowiecka Radziecka Republika Ludowa
Kontakt:

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#66 Post autor: TowarzyszFrytas » wtorek, 31 marca 2015, 12:19

Jeśli w mowie budujesz tak samo fikuśne zdania jak w piśmie to się nie dziw, że mało kto Cię rozumie.
Jeśli zbyt długo spoglądasz na Lisa to Lis spogląda na Ciebie
Socjo: LIS (Logiko Intuicyjny Sekstrawertyk)
Ring-ding-ding-ding-dingeringeding!
Gering-ding-ding-ding-dingeringeding!
Gering-ding-ding-ding-dingeringeding!

Awatar użytkownika
Brat_Sofa
Posty: 70
Rejestracja: piątek, 3 października 2014, 03:02
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: (Tu1,Tu2,Tu3,Teraz)

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#67 Post autor: Brat_Sofa » piątek, 22 kwietnia 2016, 00:40

Niestety. Przeskoku jeszcze nie było. Po kolejnym długim czasie wypełnionym w większości walką o inne sfery życia (głównie zawodową) znowu jestem zmuszony przyznać, że mimo starań nie udało się znacząco zmienić sytuacji. A czas ucieka i przybliża zostanie chłodnym mentalnym starym pierdzielem.

No i co? Ano nico. Jedyna odpowiedź to taka, że nie ma wyboru jak zwiększyć obroty. Otworzyć się na działanie, aby być w stanie jednocześnie rozwijać się życiowo, i spróbować podźwignąć spoczywające w katastrofalnej pozycji życie emocjonalne. Mimo iż czuję, że co raz trudniej otwierać się na ludzi- z powodu właśnie ochładzania się dorosłościowego. Jak zwykle pozostaje wkurzyć się, i chcieć pokazać na przekór iż mimo wszelkich znaków na niebie i ziemi jeszcze nie przegrałem, choć pewnie w pełni na to 'zasługuję'. Od teraz pewnie nastąpią wielokrotnie zabawne sceny, w których będę próbował łapać kontakt z ludźmi wiele lat młodszymi- bo tacy mi są w stanie dać czego potrzebuję: otwartość, uczucia, młodość nieprzeżyta. Nie mam pojęcia jakie są moje szanse- a jest o co walczyć, bo w razie porażki pewnie skończę np. na torach. W przeciwieństwie do wcześniejszych lat mam jakąś kasę, co daje Piątce poczucie możliwości. Choć nie jestem pewien, czy w budowaniu możliwości życiowych nie jest potrzebniejszy inny kapitał: motywacji, młodzieńczej chęci do życia.

Zapytam się jeszcze dla porządku: zna ktoś z was kogoś, kto w wieku >25 lat skutecznie wywalczył sobie jakieś życie towarzyskie, mimo iż wcześniej praktycznie ono nie istniało? Pewnie nie, ale chętnie bym się dowiedział o takim przypadku.

ad. Osteo: Wczytałem się w Twoją odpowiedź z tematu http://enneagram.pl/forum/viewtopic.php ... 66#p317866
(pewnie źle załączam, dalej sporadycznie tu piszę) i chyba jej konkluzja prowadzi w moim przypadku się do TEGO tematu...
5w4 sx/sp, LII
It's time to work a little harder.

Awatar użytkownika
Diamentowy Kruk
Posty: 206
Rejestracja: wtorek, 6 października 2015, 16:16
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: W czarnym lesie

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#68 Post autor: Diamentowy Kruk » piątek, 22 kwietnia 2016, 16:42

Brat_Sofa pisze:A na dodatek, skoro to nie jest ścisła nauka, w której nabija się po kolei jakieś levele wiedzy, zapewne możliwy jest przeskok w pewnym punkcie. W sumie to trochę dobija mój przelogicyzowany umysł- że można w tej sferze mieć poczucie się się stara, atak naprawdę nie móc przebić pewnej bariery międzyludzkiej, a z drugiej strony splot jakichś wydarzeń może nagle sprawić otwarcie się i zbliżenie z kimś.
Może się tak zdarzyć, trzeba tylko trafić na osobę nadającą na podobnych falach i nie być zbyt sceptycznym/oschłym, właściwie wtedy te drugie czy trzecie kroki nie są aż tak (nawet dla 5) trudne, choć trochę z pewnością, musi to po prostu zajść naturalnie (ja tutaj nie mówię o związku jakby co tylko o przyjaźni/koleżeństwie).
Brat_Sofa pisze:Zapytam się jeszcze dla porządku: zna ktoś z was kogoś, kto w wieku >25 lat skutecznie wywalczył sobie jakieś życie towarzyskie, mimo iż wcześniej praktycznie ono nie istniało? Pewnie nie, ale chętnie bym się dowiedział o takim przypadku.
Niestety nikogo sobie nie przypominam.
5 sp/sx, ILE

"Prawda miewa skrzywione oblicze, kiedy patrzą na nią fałszywe oczy."
~J. R. R. Tolkien

Awatar użytkownika
chisel
Posty: 4
Rejestracja: środa, 11 grudnia 2013, 20:39
Enneatyp: Obserwator

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#69 Post autor: chisel » piątek, 22 kwietnia 2016, 22:38

Brat_Sofa pisze: Zapytam się jeszcze dla porządku: zna ktoś z was kogoś, kto w wieku >25 lat skutecznie wywalczył sobie jakieś życie towarzyskie, mimo iż wcześniej praktycznie ono nie istniało? Pewnie nie, ale chętnie bym się dowiedział o takim przypadku.
Dziwnie się czuję, ale zdaję się być takim przypadkiem. Moje życie towarzyskie zdecydowanie rozkręciło się po ćwierćwieczu właśnie. Z wcześniejszego okresu przetrwały 2 znajomości. Ale nie było u mnie elementu "wywalczenia" czy jakiegokolwiek przymusu. Skończyłam studia i zaczęłam wówczas pracę wśród ludzi i z ludźmi. Może miałam szczęście trafiać na osoby nadające na podobnych falach. Tak jak wspomniał Diamentowy Kruk, to ułatwiło "oswajanie się" towarzyskie. Nauczyłam się, że w większej grupie są też inne 5tki, że z nimi będzie mi trochę łatwiej nawiązać kontakt. I z czasem to całe "życie towarzyskie" przestało być problemem, znajomości przetrwały zmiany miejsc zatrudnienia, przeprowadzki i inne okoliczności. Mam bardzo bliskich, bliskich i dalszych znajomych w różnym przedziale wiekowym. I może w porównaniu do kogoś innego to moje życie towarzystkie wypada blado, ale ja jestem z niego zadowolona, porównań się wystrzegam.

I właściwie to nie wiem co napisać, bo to jest sfera mojego życia, którą szalenie trudno jest mi logicznie zdefiniować i rozłożyć na części... Łatwiej chyba będzie odpowiedzieć na pytania :wink:
5w4 / ISTJ / Intellection-Harmony-Input-Resposibility-Connectedness

Awatar użytkownika
Brat_Sofa
Posty: 70
Rejestracja: piątek, 3 października 2014, 03:02
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: (Tu1,Tu2,Tu3,Teraz)

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#70 Post autor: Brat_Sofa » czwartek, 12 maja 2016, 17:56

Hm, hm,

A czy sądzicie, że da się nauczyć w takim wieku codziennego kontaktu (typu gadanie o pierdołach) z większą ilością ludzi? Bo sam widzę teraz, że się kompletnie od tego odzwyczaiłem (a może nigdy się nie nauczyłem). Nawet założyłem sobie fb ostatnio (tak: wcześniej nie miałem...), co paru ludzi z forum już mogło zauważyć, ale mam obawę że nie będę w stanie się przyzwyczaić do naturalnego codziennego kontaktu i moje próby wyjdą kompletnie sztucznie.

Ech, generalnie dalej mnie dręczy żem "screwed up a little bit". Próbować można, ale nie wiem czy da się wyjść z sytuacji aż takiego zdziczenia.
5w4 sx/sp, LII
It's time to work a little harder.

Awatar użytkownika
R25
Posty: 238
Rejestracja: środa, 27 maja 2015, 14:12
Enneatyp: Mediator

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#71 Post autor: R25 » czwartek, 12 maja 2016, 20:22

znajdź jakąś 4. 4 lubią mówić o swoich emocjach i przeżyciach, więc będziesz w stanie rozmawiać z kimś, kto woli gadać, ty słuchać i od czasu do czasu coś wtrącić. takie rozmawianie o pierdołach może być? :D
9 z PRO8, przez PRO7 na PRO6 sx/sp EII INFP

Awatar użytkownika
chisel
Posty: 4
Rejestracja: środa, 11 grudnia 2013, 20:39
Enneatyp: Obserwator

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#72 Post autor: chisel » sobota, 14 maja 2016, 12:36

Brat_Sofa pisze: A czy sądzicie, że da się nauczyć w takim wieku codziennego kontaktu (typu gadanie o pierdołach) z większą ilością ludzi?
Jestem zdania, że da się. Dla mnie to tak jak z nauką wszystkiego, wiek nas przecież nie ogranicza w umiejętności uczenia się, tylko co najwyżej wydłuża czas jaki na naukę trzeba przeznaczyć. Pozostaje więc kwestia wytrwałości, może w tym pomóc wyznaczenie sobie jakiegoś realnego celu na początek.

Dla mnie samo "gadanie o pierdołach" to jedna sprawa, a fakt, jak ja sama znoszę uczestnictwo bierne lub aktywne w tej czynności, to zupełnie inna rzecz.
Brat_Sofa pisze: Ech, generalnie dalej mnie dręczy żem "screwed up a little bit".
Znam to. Da się z tym żyć i da się o tym zapomnieć czasem.
5w4 / ISTJ / Intellection-Harmony-Input-Resposibility-Connectedness

Awatar użytkownika
sjofh_ystad
Posty: 619
Rejestracja: poniedziałek, 2 kwietnia 2012, 23:44
Lokalizacja: Nowhere dense ideal / Heart of Darkness

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#73 Post autor: sjofh_ystad » niedziela, 15 maja 2016, 02:13

R25 pisze:znajdź jakąś 4. 4 lubią mówić o swoich emocjach i przeżyciach, więc będziesz w stanie rozmawiać z kimś, kto woli gadać, ty słuchać i od czasu do czasu coś wtrącić. takie rozmawianie o pierdołach może być? :D
Ha. Ha. Ha.
To żeś walnął :)
(biorąc pod uwagę, iż powyższa "pomoc" has proven useless and even potentially disturbing przez całe życie braciszka, pozwól że przyprawię ww. uśmiech odrobinką goryczy)
chisel pisze:Dla mnie to tak jak z nauką wszystkiego, wiek nas przecież nie ogranicza w umiejętności uczenia się, tylko co najwyżej wydłuża czas jaki na naukę trzeba przeznaczyć. Pozostaje więc kwestia wytrwałości, może w tym pomóc wyznaczenie sobie jakiegoś realnego celu na początek.
propsuję bardzo
Kontynuujcie.
Oto pisze Ruchomy Palec; cokolwiek raz zapisze
idzie dalej: ni cała twa pobożność, ni mądrość
nie zdołają go cofnąć, by zmazał bodaj pół wiersza,
ani też wszystkie twe łzy nie zmyją zeń choćby słowa

Awatar użytkownika
Brat_Sofa
Posty: 70
Rejestracja: piątek, 3 października 2014, 03:02
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: (Tu1,Tu2,Tu3,Teraz)

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#74 Post autor: Brat_Sofa » wtorek, 31 maja 2016, 01:21

Dupa tam. Widzę co raz lepiej wreszcie prostą prawdę: bez terapii się nie obędzie. Nie umiem się otwierać przed innymi, w znakomitej większości sytuacji bariery narosłe przez lata blokują mnie przed tym kompletnie, a więc pewien poziom bliskości jest po prostu najczęściej niemożliwy do osiągnięcia. Trochę trwało, co nie? (@początek tematu) Dlatego z miejsca chcę pogratulować wszystkim forumowym cierpiętnikom, którzy szybciej przyznali się przed sobą do niemocy i zdecydowali się otworzyć przed terapeutą. Oczywiście Pan-Wieczny-Wielki-Kminiator-teoretyk-i-uciekinier-od-emocji-o-bardzo-wysokim-mniemaniu-o-sobie-i-jeszcze-większych-blokadach-a-do-tego-wielki-tchórz musiał czekać rekordowo długo. Brawo! :thumbdown: Dodatkowo pan kminiator wybrał zafundował sobie niefortunny moment, w którym i tak trzeba będzie jeszcze poczekać. Trudno.

Przynajmniej napisałem to tutaj, więc może ktoś będzie chciał mi o tym przypomnieć jakbym się zawahał potem.
Także rzeczywistość jest tak nudna że chcę się ziewać- jeśli jest jakiś poważny problem, trzeba go kiedyś zwalczyć poważnymi działaniami, czity nie wystarczą.

Dodam, że jak zwykle sprawa mnie dobija. Niby większość z nas rodzice uczą jak nawiązywać relacje, większość jakieś też nawiązuje w młodym wieku, a potem od nawarstwienia jakichś czasem drobnostek zależy czy wykorzystamy potencjalne możliwości czy zamkniemy się na rozwój w tej materii- jest ona bardzo wrażliwa. Wyżaliłem się. Howgh.
5w4 sx/sp, LII
It's time to work a little harder.

Awatar użytkownika
Kapar
VIP
VIP
Posty: 2305
Rejestracja: czwartek, 21 sierpnia 2008, 13:15
Enneatyp: Szef
Lokalizacja: DownUnder
Kontakt:

Re: Nawiązywanie bliższych relacji z innymi

#75 Post autor: Kapar » wtorek, 31 maja 2016, 08:28

Brat_Sofa pisze: Zapytam się jeszcze dla porządku: zna ktoś z was kogoś, kto w wieku >25 lat skutecznie wywalczył sobie jakieś życie towarzyskie, mimo iż wcześniej praktycznie ono nie istniało? Pewnie nie, ale chętnie bym się dowiedział o takim przypadku.
Przykład mojej byłej dziewczyny, 5w4, w sumie spełnia te kryteria. Poznała ludzi wchodząc ze mną w związek w wieku 25 lat, po tym jak się rozeszliśmy, to wzięła odpowiedzialność za swoje życie towarzyskie, odezwała się do kilku osób z pracy, poznała ludzi w szkole tenisowej, w tym względzie rozejście się ze mną jej pomogło wziąć odpowiedzialność w tej kwestii. Do dziś nie ma facebooka.
Abstrahując od Piątek, łatwiej zdobyc znajomych przed 25 rokiem życia, bo mało kto jest wtedy ukształtowany psychologicznie i zwyczajnie życiowo. Im cłowiek starszy tym jakoś bardziej utarty we własnych drogach, zwyczajach i preferencjach. Tym chyba trudniej znaleźć kogoś nowego nadającego na podobnej fali. Poza tym większość ludzi po 25 roku życia nie szuka znajomych, nie ma chęci na nowe znajomości, można się więc odbić od ściany. Ja swoje potrzeby towarzyskie spełniam tak, że bez większej grupy znajomych, chadzam na różne meetupy i spotkania przez internet. To pogram w siatkówkę na plaży, to pójdę na obiady psychologiczne albo wybiorę się na Kawę z Sokratesem. W dużym mieście można sobie łatwo zapełnić czas i mi to wystarcza.
Brat_Sofa pisze:Hm, hm,
A czy sądzicie, że da się nauczyć w takim wieku codziennego kontaktu (typu gadanie o pierdołach) z większą ilością ludzi? Bo sam widzę teraz, że się kompletnie od tego odzwyczaiłem
Wg mnie nie da się tego nauczyć. Ja przynajmniej nie umiałem się tego nauczyć przebywając w środowisku, gdzie 90% interakcji między ludźmi to small-talk o dupie maryny. Przykład, opiekowałem się niedawno dwoma psami i wychodząc z nimi do parku jakoś trafiałem na różnych właścicieli, no i gadka szmatka, a ja nie umiałem podtrzymać takiej rozmowy, zwyczajnie zaczynałem się w niej czuć niekomfortowo. Ale ta nieumiejętność jest dla mnie zaletą u innych ludzi choć rozumiem, że może to być jakaś przeszkoda.
Człowiek z wiekiem staje się rozumny, człowiek z wiekiem do trumny!
Ktoś chce się ze mną wybrać na Bałkany? Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma...

ODPOWIEDZ