2 z 5

Dyskusje na temat typu 5
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Eol
Posty: 573
Rejestracja: środa, 28 listopada 2007, 19:14
Enneatyp: Obserwator

Re: 2 z 5

#16 Post autor: Eol » sobota, 30 kwietnia 2016, 03:05

Pod warunkiem, że ta 5 to ILI :D Piątkowy LII to byłby dla Ciebie koszmar :D


5w4 so/sx INTj - LII
... tysiąc dni nie dowiedzie, że mamy rację, za to jeden dzień może dowieść, że się mylimy.

Awatar użytkownika
Irranea
Moderator
Moderator
Posty: 1171
Rejestracja: poniedziałek, 8 sierpnia 2011, 23:50
Lokalizacja: w barku

Re: 2 z 5

#17 Post autor: Irranea » sobota, 30 kwietnia 2016, 07:28

gingerl pisze: Dwójki naprawdę widzą i doceniają małe, nieme rzeczy, które robią dla nas Piątki i potrafimy zrozumieć, że to, że w tej chwili chcecie być sami, nie oznacza emocjonalnego odrzucenia - to jest nawet dobre, bo my w tym czasie możemy też zająć się swoimi rzeczami bez obawy o odrzucenie,
W tematach związkowych zawsze radzę ludziom wypowiadać się za siebie i jednej swojej cechy nie rozciągać na cały swój typ. Nie każda 2 jest Tobą, nie każda 5 jest Twoim mężczyzną. Nie ma jednego sprawdzonego przepisu na związek z danym typem. A to dlatego, że ludzie są różni, nawet w obrębie jednego typu. Każdy ma różne doświadczenia i różne potrzeby. Nie każda 2 jest wyrozumiała, nie każda 5 chce uciekać jak najszybciej, kiedy zbliża się z kimś.

Moja, zacytowana przez Ciebie wypowiedź, dotyczyła potencjalnych problemów. Nie rozciągam tego na ogół typów i nie twierdzę, że tak jest zawsze i każdy tak ma. Potencjalność. Za siebie już się wypowiedziałam, na dzień dzisiejszy nie widzę się w związku z dwa, przez moje empiryczne doświadczenia z 2. Co zaś nie znaczy, że po świecie nie chodzi jakieś 2, z którym byłoby mi dobrze w związku. Ale ponieważ nie znam, to się nie widzę w takiej kombinacji.
Eol pisze:Pod warunkiem, że ta 5 to ILI :D Piątkowy LII to byłby dla Ciebie koszmar :D
Obustronna niekorzyść. Postawa agresywna z infantylną, wg mnie najmniej korzystny związek jaki może być. :P

Awatar użytkownika
Wiatr1000
Posty: 410
Rejestracja: niedziela, 27 lipca 2014, 19:27
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Poddębice (Łódź)

Re: 2 z 5

#18 Post autor: Wiatr1000 » środa, 28 września 2016, 17:25

Eol pisze:Pod warunkiem, że ta 5 to ILI :D Piątkowy LII to byłby dla Ciebie koszmar :D
:roll: Mówisz serio ILI?

Ja się właśnie pokłóciłem z 2
Oboje zbanowane kontakty mamy między sobą na gg. I czuję... ulgę... :lol: Więc jak dla mnie bycie w relacji z taką osobą jak ta... nie wchodzi w rachubę. Nie wytrzymałbym tego "napastowania" mnie i obrażania się o każdą pierdołę i słuchania, że to moja wina i że to ja jestem tym złym.. Mam też limit bycia "dziecinnym".
5w4 sp/so INTj – LII

anonimka
Posty: 13
Rejestracja: wtorek, 15 listopada 2016, 21:12

Re: 2 z 5

#19 Post autor: anonimka » czwartek, 8 grudnia 2016, 11:44

Irranea pisze: W tematach związkowych zawsze radzę ludziom wypowiadać się za siebie i jednej swojej cechy nie rozciągać na cały swój typ. Nie każda 2 jest Tobą, nie każda 5 jest Twoim mężczyzną. Nie ma jednego sprawdzonego przepisu na związek z danym typem. A to dlatego, że ludzie są różni, nawet w obrębie jednego typu. Każdy ma różne doświadczenia i różne potrzeby. Nie każda 2 jest wyrozumiała, nie każda 5 chce uciekać jak najszybciej, kiedy zbliża się z kimś.
O jezu święte słowa. Powinno być to jako nagłówek na forum.
Wiatr1000 pisze:
Eol pisze:Nie wytrzymałbym tego "napastowania" mnie i obrażania się o każdą pierdołę i słuchania, że to moja wina i że to ja jestem tym złym.. Mam też limit bycia "dziecinnym".
Niestety nie każda 2 jest słodka i dziecinna.
Piątka natomiast potrafi wysmiać człowieka i nie zdawać sobie sprawy z tego, że kogoś rani. Więc ja bym do tych "pierdół" może podeszła z wiekszym dystansem.

ad vocem natomiast pytania 2+5?

w mojej opinii dużo też zależy od poziomu zdrowia zaówno 2 jak i 5.
na przykład:
- jeśli piatka jest na poziomie przeciętnym, wykazuje się cynizmem i jest kłótliwa, może sobie za bardzo folgować wobec dwójki, która raczej zwady unika. Wkurzającymi moga być nieustanne prowokacje i celowa radykalizacja, szczeólnie gdy na to miejsce w odmniesieniu do wrazliwych tematów czy aspektów życia. to może bardzo w...ć

dla równowagi:
- dwójka na poziomie zdrowia 5 ( czyli wścibski, współżależny, ofiarny, wtracający się i kontrolujacy typ) może ostro dać popalić piatce, która raczej jest indywidualistą i chce być niezależna.
2w1 (w związku z epikurejczykiem)

Awatar użytkownika
Wiatr1000
Posty: 410
Rejestracja: niedziela, 27 lipca 2014, 19:27
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Poddębice (Łódź)

Re: 2 z 5

#20 Post autor: Wiatr1000 » poniedziałek, 2 stycznia 2017, 16:38

anonimka pisze:
Niestety nie każda 2 jest słodka i dziecinna.
Piątka natomiast potrafi wysmiać człowieka i nie zdawać sobie sprawy z tego, że kogoś rani. Więc ja bym do tych "pierdół" może podeszła z wiekszym dystansem.

ad vocem natomiast pytania 2+5?

w mojej opinii dużo też zależy od poziomu zdrowia zaówno 2 jak i 5.
na przykład:
- jeśli piatka jest na poziomie przeciętnym, wykazuje się cynizmem i jest kłótliwa, może sobie za bardzo folgować wobec dwójki, która raczej zwady unika. Wkurzającymi moga być nieustanne prowokacje i celowa radykalizacja, szczeólnie gdy na to miejsce w odmniesieniu do wrazliwych tematów czy aspektów życia. to może bardzo w...ć

dla równowagi:
- dwójka na poziomie zdrowia 5 ( czyli wścibski, współżależny, ofiarny, wtracający się i kontrolujacy typ) może ostro dać popalić piatce, która raczej jest indywidualistą i chce być niezależna.
Mam do czynienia z dziecinną 2 i złośliwą 5.. Dziękuję... Dla mnie oba typy są dziecinne przez swoje zachowanie i mam ich dość. Ogółem to 5 uważa się za najmądrzejszą osobę i najpoważniejszą, a swym zachowaniem zrównuje się do dziecinnej 2. Ogółem tą 5 kieruje irytacja w stosunku do 2. Ona będzie przeszczęśliwa jak ta 2 zrobi out z grupy. Jedna osoba potwierdza moje obserwacje, ze to dziecinada. Zrobiłem sobie równoległą grupkę ze znajomą z reala i jest zupełnie inaczej. Fakt. 5 rzadko dobrze rządzą, co najwyżej na krótko, 5 idealnie pracują tylko w wąskim groni lub samotnie, niż zarządzaniem większą ilością osób.
5w4 sp/so INTj – LII

anonimka
Posty: 13
Rejestracja: wtorek, 15 listopada 2016, 21:12

Re: 2 z 5

#21 Post autor: anonimka » poniedziałek, 16 stycznia 2017, 10:21

Wiatr1000 pisze:
Dla mnie oba typy są dziecinne przez swoje zachowanie i mam ich dość.
Nie wiem czy dobrze rozumiem. Wszystkie 2 są dziecinne? Wszystkich 2 masz dość?
Wiatr1000 pisze:Ogółem tą 5 kieruje irytacja w stosunku do 2. Ona będzie przeszczęśliwa jak ta 2 zrobi out z grupy.
rozwiń proszę ową myśl
2w1 (w związku z epikurejczykiem)

Awatar użytkownika
Wiatr1000
Posty: 410
Rejestracja: niedziela, 27 lipca 2014, 19:27
Enneatyp: Obserwator
Lokalizacja: Poddębice (Łódź)

Re: 2 z 5

#22 Post autor: Wiatr1000 » wtorek, 17 stycznia 2017, 20:14

Te które są w tej społeczności od której odchodzę. Mój tylko błąd, że przestałem być bezstronny...
5w4 sp/so INTj – LII

WesolyRomek
Nowy użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: środa, 22 sierpnia 2018, 17:53

Związek 5 z 2 czyli JAK TO JEST MOŻLIWE?

#23 Post autor: WesolyRomek » środa, 22 sierpnia 2018, 18:17

Nasza kochana 2 (zwłaszcza ze skrzydłem 3) zawsze otoczona wianeczkiem przyjaciół, jej zdjęcie widnieje w fap - folderze każdego szanującego się mężczyzny, zainteresowana w głównej mierze innymi ludźmi i ich pragnieniami, raczej stroniąca od zajęć typowo intelektualnych AŻ TU NAGLE spotyka 5 czyli samotnika, który w głównej mierze żyje we własnej głowie, mało zainteresowany rozwijaniem relacji międzyludzkich, typowy intelektualista.
Jak to jest możliwe, że 2 dostrzega jakąkolwiek wartość w 5? Jak najbardziej mogę zrozumieć sytuacje odwrotną - cenie 2 za ich szczery altruizm, opiekuńczość, to że naprawdę czuję iż zależy im na innych ludziach i ogółem za ich wrodzoną dobroć :P Ale co taka 5 ma do zaoferowania 2? Na impreze często nie będzie chciała iść bo jest to dla niej na dłuższą mete męczące. Nie pogada też za bardzo z taką 2 bo ona będzie nawijała o innych ludziach a nie jest to z pewnością wymarzony temat dla 5 :boxing: No więc jak taki związek jest możliwy? :what: Czy 2 jest z 5 tylko z litości bo wygląda jak mały smutny, samotny piesek który potrzebuje miłości? :lol:

Temat o związkach 2 z 5 już istnieje, dlatego ten post został do niego dołączony. /Irka

Damkac
Posty: 55
Rejestracja: poniedziałek, 7 maja 2007, 16:46

Re: 2 z 5

#24 Post autor: Damkac » wtorek, 25 czerwca 2019, 23:05

Głupio trochę o tym pisać, ale raz kozie śmierć...

Poznałem ostatnio pewną kobietę. Beznadziejny jestem w rozpoznawaniu typów innych ludzi, ale Ona dwójkowość ma wypisaną na czole. Kocha ludzi, ze wszystkimi chce rozmawiać, wszystkim pomagać itd. Do tego urocza, cudna po prostu. Głupio o tym mówić, bo Ona ma męża i dzieci, ale zupełnie straciłem dla niej głowę. Przez kilka dni miałem głęboką depresję, myślałem o tym jak beznadziejne jest moje życie, a jakie cudowne byłoby z Nią, jak Ona wyleczyłaby mnie z moich dziwactw i rozwiązałaby wszystkie moje problemy. Na szczęście przeszło mi, stwierdziłem, że moje życie jest jakie jest, a najważniejsze że Ona jest szczęśliwa i ma kochającą rodzinę. Mimo wszystko bardzo zależy mi na kontakcie z Nią, nic głupiego nie mam na myśli, po prostu cieszę się gdy mogę z Nią trochę pobyć i pogadać. Wiem, że to może się wydawać głupie, starać się zaprzyjaźnić z kimś w kim się zakochało, ale cóż, moje postępowanie nigdy nie należało do najmądrzejszych...
5w4

Fau
Posty: 36
Rejestracja: niedziela, 5 maja 2019, 22:50

Re: 2 z 5

#25 Post autor: Fau » środa, 26 czerwca 2019, 05:37

Przede wszystkim - pod żadnym pozorem nie rozbijać, nie skłaniać się do rozbijania związku. Związki mogą być różne i czasem się rozpadają i wtedy no spoko, ale jeśli karmić się takim rozwiązaniem, czy jest jakaś gwarancja, ze choćby podświadomie nie będzie się dążyło do takiego stanu - i w rezultacie stanie się toksyczną osobą, która niszczy innych dla własnej satysfakcji? To jedna z wersji przyszłości, ta czarna. Dla Ciebie pozytywna byłaby, gdyby się rozpadło naturalnie, ale podsycając tego tego marzenie - można bardzo prawdopodobnie, utknąć, stracić.

Mówisz o przyjaźni, ale w tej chwili jest to podyktowane przez oczywiste raczej uczucia. Nie. Aktualnie nie byłaby to przyjaźń, a iluzja. Trwanie w złudnej nadziei i poważne ryzyko pojawienia się wzrostu prawdopodobieństwa wystąpienia sytuacji z powyższego akapitu. Jeśli chcesz, aby sytuacja była zdrowa, wpierw musisz nauczyć się, olśnić tym, że możesz ją puścić. Tak serio. Nawet jeśli miałoby to wywołać poruszenie emocjonalne, żal, rozpacz - puścić i czynić drugą osobę wolną, nie tylko od prób "zdobycia", jakkolwiek zwać, ale też we własnym sercu. Tym cięższa droga, im większe przywiązanie, uczucia, ale dużo owocniejsza, niż dążenie do czarnych scenariuszy które mogą złudnie jawić się jako jasne.

Jeszcze co do postu:
"ona by wyleczyła" - druga osoba, szczególnie w związku, jest, być może, jakąś nadzieja wsparciem (pomijając już przypadki zmierzające w stronę pato) lecz w zasadzie nie jest lekarzem. Nie. Jeśli ktoś może uleczyć tego typu problemy, to tylko swoja własna osoba, która chce wyjść do zdrowia i skorzysta z rozwiązań - w tym wypadku może jakaś psychoterapia? Zwróć uwagę, że licząc, iż tylko ukochana osoba może być takim lekarzem, no, człowiek staje się obciążeniem (trochę inna sprawa, jeśli druga osoba aktywnie chce wesprzeć partnera/partnerkę, tu jednak nic takiego nie ma miejsca), zamiast wsparciem, o co powinno chodzić w przypadku budowania poważnych relacji. Nie wyleczy też ze wszystkich - ot, idealizacja.
Ale, jeśli dostrzegasz, że masz problemy, że chcesz je rozwiązać, to teraz jest dobry moment, aby faktycznie coś z tym zrobić, aby ruszyć swoje życie do przodu! :) To potrwa, ale gdy już poczynisz postępu, zmieni się czas, zmienią okoliczności, zmieni postrzeganie. Może nie drastycznie, może nie od razu. Gdy już przerobisz choć część problemów, pomyśl, do jak wspaniałego związku, już wspieranego też przez Ciebie, związku, możesz trafić :)

Ah. No i to jak osoba się zachowuje, nie oznacza jakie ma motywacje :)

I żeby nie było. Swego czasu przeszłam podobną (acz nikt tam nie był w małżeństwie) drogę... Po latach mówię, że to jest-jest trudne, ale możliwe, aby przez to przejść. Powodzenia ;)
papa

Damkac
Posty: 55
Rejestracja: poniedziałek, 7 maja 2007, 16:46

Re: 2 z 5

#26 Post autor: Damkac » środa, 26 czerwca 2019, 22:49

Tylko, że ja wcale nie chcę żeby Jej małżeństwo się rozpadło, choćby ze względu na Jej dzieci i w życiu bym w żaden sposób nie przyłożył do tego ręki. Życzę im jak najlepiej. Pomijając wspomnianego kilkudniowego doła w pełni pogodziłem się z tym, że mogę być dla Niej najwyżej znajomym. I naprawdę nic więcej nie wymagam. Jestem szczęśliwy gdy mogę z Nią chwilę pobyć, porozmawiać, słyszeć jej głosik, zobaczyć uśmiech. Oczekiwanie czegokolwiek więcej byłoby głupie i egoistyczne. Poza tym zależy mi na Jej szczęściu i bardzo się o Nią troszczę, o czym przekonałem się zwłaszcza dziś gdy dowiedziałem się że jest chora i okropnie się przejąłem, na szczęście gdy napisałem do Niej okazało się, że moje obawy że leży ledwo żywa i cierpiąca okazały się mocno przesadzone, jak ja kocham ten swój wrodzony pesymizm.

Co do tego wyleczenia nigdy się o tym nie przekonam, ale mam wrażenie, że Ona ma na mnie dobry wpływ i mogłaby mi trochę pomóc z tą moją głową. W każdym razie to czy będę ją dalej widywał czy nie i jak długo zależy nie tylko ode mnie więc muszę poczekać i zobaczyć jak to się wszystko ułoży.

Ech, moje czwórkowe skrzydło stanowczo na za dużo sobie pozwala.
5w4

Fau
Posty: 36
Rejestracja: niedziela, 5 maja 2019, 22:50

Re: 2 z 5

#27 Post autor: Fau » czwartek, 27 czerwca 2019, 07:44

Wiem, jak uskrzydlające może być uczucie miłości. Sama aktualnie znajduję się niejednoznacznej sytuacji. Nie wiem jak będzie, bo nie ode mnie tylko zależy i dostrzegam pewne trudności, które mogą sprawić, że nic z tego nie wyjdzie (choć jak ja, aktualnie z nikim innym nie jest). Sama o tym myślę - jeśli nie związek, to choćby przyjaźń. Po prostu -bardzo chciałabym, aby ta relacja przetrwała. Jest osobą, dzięki której łatwiej jest mi się wziąć w garść, mimowolnie wychodzić z okresów obniżonego nastroju. Ba. Ostatnio miałam wielki przypływ siły i ogarniałam sprawy sprawnie, z pewnością siebie, z poczuciem - że mogę i potrafię. Jakbym góry mogła przenosić. Porównując z poprzedzającymi dniami, wielki przeskok.

To jest świetne, ale na rozsądek - ile mogę trwać w takiej konfiguracji?
- Mogę nic nie zmienić, liczyć na to, że relacja się utrzyma w bieżącej formie. Będę okresowo dostawać takie zastrzyki siły woli, ale wciąż będą przerzedzone bólem, iluzją, że coś się zmieni, karmieniem nadziei, trwaniem w iluzji lepszej przyszłości.
- Mogę niby zrezygnować w ogóle. W teorii. Przerwać relację, odcierpieć ileś czasu. może miesięcy, może dłużej. Odciąć się, ulegając lękowi, że nic z tego nie wyjdzie - to jest dla mnie bezsensowne rozwiązanie. Tracę wszystko i dodatkowo się pogrążam
- Mogę o tym porozmawiać. Przedstawić swoją sytuację. W ten sposób stawiam na szali - albo będzie dobrze i relacja ewoluuje, albo będzie źle i wiele się rozpadnie, ale tyle dobrze, że nie będę żyła złudzeniem. Może się rozpadnie totalnie, może tylko bariera friendzonowa. Będzie jasność. Ta decyzja była dla mnie trudna, okropnie. Nie chcę, by się coś złego stało, ale (JUŻ) wiem, że to jedyne sensowne rozwiązanie. Zaryzykować na polu, gdzie żyją największe lęki. Mając ich świadomość, oprzeć się im i nie dać im wodzić za nos, a pomimo nich - spróbować.

Jaki by nie był efekt, przy okazji chcę dzięki tej relacji zrobić coś dla siebie.
Dzięki tej osobie, miałam przypływ energii - zaczęłam dostrzegać, że mogę, że nie jest tak źle, jak to podpowiada zaniżone poczucie wartości. Dostałam okazję, by poczuć, może przypomnieć, o sobie samej, w moim lepszym stanie.
Widzę trudy z jakimi się zmaga. Tu dostrzegłam, że pomimo swoich - też mogę coś zmienić. Kiedyś się obawiałam, odrzucałam, uważałam, że jak jest to starczy, jest optymalnie, ale nie. Wciąż są mankamenty, na polu których mogę uzyskać profesjonalne wsparcie. Teraz czuję spokój, nie obawiam się i za jakiś czas (niezbyt odległy, ale nie teraz, bo teraz mam inne priorytety na głowie), zadecydowałam, udam się po takowe. Ta osoba, samą sobą już mi pomogła, może nawet nieświadomie. Nie chcę jej obciążać ponadto. To co już się zmieniło - moje nastawienie, otwartość na przyjęcie pomocy, której się obawiałam, to najlepsza pomoc jaką mogłam otrzymać. Nie rozwiązywanie moich problemów, nie łudzeniem się, że jest lekarstwem na wszystko.

To są najważniejsze pozytywy, jakie dzięki tej relacji już otrzymałam. Coś, dzięki czemu mogę się zmieniać na lepsze, nawet, jeśli relacja się kompletnie skończy. Nie tylko karmienie tym, że obecność i relacja z tą osobą może mi pomoże - już mi pomogła. Wystarczy. Teraz mam w sobie coś, dzięki czemu ja sama mogę. Nawet jeśli właśnie zostanę z tym sama.

Więc mogłabym powiedzieć, że "ta osoba może mi pomoże". Może może. Kluczowe - w czym już mi pomogła, w czym ja dzięki tej osobie sama sobie pomogłam, w czym jestem w stanie sobie sama pomóc. Nie liczyć, że w 100% ktoś coś zrobi za mnie. Nie na tym trwała pomoc polega, aby dawać rybą, a wędkę lub chociaż nauczyć, jak wędkę wykonać, gdzie wędkę otrzymać. Zależy, czy osoba ma wędki, ma umiejętności ich wykonania, czy też tylko informacje o najbliższym sklepie. I więcej niż może, nie oczekiwać. Dobry, korzystny efekt relacji z drugą osobą - to motywacja do zmian, do wzięcia się w garść, impuls ledwie. Tylko i aż tyle.
papa

ODPOWIEDZ