Strona 5 z 7

Re: Terapia

: czwartek, 22 października 2015, 21:57
autor: Eol
Venus w Raku pisze:Psychologia to zajmowanie się bzdurami, które jest oderwane od życia.
Musze sie z Toba nie zgodzic Venus. Czesc moze tak ale nie wszystko. Nie zajmuje sie jakos specjalnie psychologia ale czasami trafiam na ksiazki ktore sa bardzo konkretne i przydatne. Bynajmniej nie sa bzdurami i tym bardziej nie sa oderwane od rzeczywistosci :wink:

Re: Terapia

: czwartek, 22 października 2015, 22:20
autor: R25
Eol pisze:
Venus w Raku pisze:Psychologia to zajmowanie się bzdurami, które jest oderwane od życia.
Musze sie z Toba nie zgodzic Venus. Czesc moze tak ale nie wszystko. Nie zajmuje sie jakos specjalnie psychologia ale czasami trafiam na ksiazki ktore sa bardzo konkretne i przydatne. Bynajmniej nie sa bzdurami i tym bardziej nie sa oderwane od rzeczywistosci :wink:
To jak prognozy pogody. Generalnie to takie niby wróżenie, ale zasadniczo przeważnie się sprawdza w jakimś stopniu i można się przygotować na "jakiś typ" pogody.

Re: Terapia

: czwartek, 22 października 2015, 23:18
autor: Eol
R25 pisze:To jak prognozy pogody. Generalnie to takie niby wróżenie, ale zasadniczo przeważnie się sprawdza w jakimś stopniu i można się przygotować na "jakiś typ" pogody.
Moze powinienes zmienic ksiazki, ktore czytasz :D

Re: Terapia

: czwartek, 29 października 2015, 09:01
autor: Venus w Raku
Eol pisze:...czasami trafiam na ksiazki ktore sa bardzo konkretne i przydatne. Bynajmniej nie sa bzdurami i tym bardziej nie sa oderwane od rzeczywistosci...
Przydatne dla Ciebie i dla Ciebie nie są oderwane od rzeczywistości, ale wszystko jest mniej lub bardziej oderwane od rzeczywistyści tzn. my nie mamy pełnej wiedzy na temat rzeczywistości i spekulujemy, że coś jest prawdziwe, a coś innego nie.
Eol pisze:Moze powinienes zmienic ksiazki, ktore czytasz :D
Ja bym powiedziała czytać różnorodne książki, z którymi się zgadzamy i nie zgadzamy, bo ludzie często lubią "karmić się" literaturą, która odpowiada ich poglądom w danym czasie, w danym miejscu i w danej sytuacji życiowej szczególnie wtedy, kiedy świat zawęża się tylko do pewnych (interesujących nas) problemów/zagadnień. Zmienia się czas, miejsce i sytuacja, i nagle coś innego jest ważne lub interesujące. Życie jest nieprzewidywalne i trzeba mieć pewną odporność psychiczną, aby podołać ciągłym zmianom.

A terapia jest potrzebna pewnym osobom, ale myślę, że w tej chwili jest tego za dużo i terapia psychologiczna jest po prostu przedsięwzięciem komercyjnym.

Re: Terapia

: niedziela, 1 listopada 2015, 16:22
autor: Intan
Venus w Raku pisze:A terapia jest potrzebna pewnym osobom, ale myślę, że w tej chwili jest tego za dużo i terapia psychologiczna jest po prostu przedsięwzięciem komercyjnym.
A ja myślę, że jako społeczeństwo mamy coraz bardziej zrytą banię, a skoro jest popyt, to jest i podaż.

Re: Terapia

: niedziela, 8 listopada 2015, 09:45
autor: Venus w Raku
Bania jest zryta, bo czegoś ludziom brakuje.

Ja tego powyżej nie pisłam. Cytat: 'Bania jest zryta, bo czegoś ludziom brakuje." To absolutnie nie jestem ja.

Re: Terapia

: niedziela, 8 listopada 2015, 10:09
autor: Agon
Intan pisze:
Venus w Raku pisze:A terapia jest potrzebna pewnym osobom, ale myślę, że w tej chwili jest tego za dużo i terapia psychologiczna jest po prostu przedsięwzięciem komercyjnym.
A ja myślę, że jako społeczeństwo mamy coraz bardziej zrytą banię, a skoro jest popyt, to jest i podaż.
Tylko płotki liczą na popyt. Prawdziwe grube ryby generują problemy, które potem za odpowiednią opłatą rozwiązują ;)

Re: Terapia

: poniedziałek, 9 listopada 2015, 01:17
autor: Venus w Raku
Modyfikuję moje zdanie. Psychoterapia jest nie tylko przedsięwzięciem komercyjnym, ale jest również przedsięwzięciem politycznym.

Re: Terapia

: poniedziałek, 9 listopada 2015, 13:12
autor: Agon
Venus w Raku pisze:Modyfikuję moje zdanie. Psychoterapia jest nie tylko przedsięwzięciem komercyjnym, ale jest również przedsięwzięciem politycznym.
I ekonomicznym. Na rynku jest mnóstwo humanistów, a muszą coś robić.

Re: Terapia

: poniedziałek, 9 listopada 2015, 23:27
autor: chokureika
Nie uczestniczyłam w terapii, ale kiedyś miałam zamiar. Nie wszyscy ludzie są świadomi co tak naprawdę powoduje u nich problemy, depresje czy zaburzenia nerwicowe. Dzięki terapii osoba może mieć większy wgląd w swoje wnętrze. Nie wszyscy sami z siebie są autorefleksyjni i nie zastanawiają się z jakiego powodu czują się tak i tak, i czemu czasem zachowują się tak, a nie inaczej. Wiele rzeczy przenika do podświadomości w okresie dzieciństwa i żeby usunąć problem najpierw trzeba znaleźć jego przyczynę. Mi bardzo pomogła literatura psychologiczna. Książki, które psycholodzy muszą czytać na studiach, są naprawdę bardzo pomocne. Dzięki temu mogłam przeanalizować wiele rzeczy i zacząć nad nimi pracować. Dlatego nie demonizowałabym terapii, bo dzięki niej człowiek może dowiedzieć się więcej o sobie samym, a poznawanie siebie jest dążeniem do samoakceptacji i poczucia szczęścia.

Re: Terapia

: niedziela, 22 listopada 2015, 16:29
autor: Melody
Kontynuując wasza dyskusję, że "czegoś ludziom brakuje", słyszałam ciekawą opinię antropologa i podróżnika (W.C) i wiecie co powiedział ciekawego? Ano, że ludzie w kulturze zachodniej odrzucili rytuały (zaczynając od religijnych), które to rytuały służą rozładowaniu napięcia.

Zdanie bardzo ogólne, ale skłoniło mnie do refleksji. Terapie często opierają się na sile wyższej albo poznawaniu samego siebie. Podobnie jest z niektórymi rytuałami. Może wzrost społecznej agresji łączy się także z tym? Nie mam na myśli samej laicyzacji ale odrzucenia pojęcia tabu, które jakoś nam w psychice zostało. Parafrazując W.C wiemy, że złamaliśmy tabu, ale nie mamy już sposobu żeby uzyskać "rozgrzeszenie" i musimy tym żyć dalej i to sprawia, ze nasza agresja wzrasta.

(rytuały - straszne trudne słowo do odmiany, sorka za błędy ewentualne)

Re: Terapia

: niedziela, 22 listopada 2015, 22:31
autor: Kapar
Od niby jakich rytuałów odeszliśmy? Może chodzi mu o takie rytuały sprzed ery chrześcijaństwa. Jesli nie, to nie rozumiem o co chodzi. W chrzescijanstwie nie ma jako takich rytualow, które miałyby rozładować napięcie może oprócz spowiedzi. Trudno sie dziwić ludziom, że nie spowiadają się, gdy wszem i wobec upada moralny autorytet Kościoła.

Re: Terapia

: poniedziałek, 23 listopada 2015, 03:32
autor: Venus w Raku
Moim zdaniem nie chodzi tu o spowiedź w konfesjonale, ale o modlitwę i kontemplację. Patrząc np. na drzewa, rzekę, gwiazdy doznajemy spokoju. Szukanie psychicznego i duchowego wsparcia w Naturze, we Wszechświecie, w Bogu. Mnie to bardzo pomaga, chociaż nie jestem osobą wierzącą, ale też nie prowadzę walki z wiarą w Boga. A Kościół, to tylko instytucja społeczna. Uprawiał i uprawia grę polityczną i w sumie ja się nie dziwię, bo traktuję Kościół jak jedną z partii politycznych, która walczy o władzę.

Wiem, że to powyżej nie jest na temat, a więc zaproponuję audycję radiową Nadopiekuńcze matki, wycofani ojcowie, ale w sumie audycja nie jest na ten temat, ale na temat zaburzeń w życiu społcznym w obrębie wychowania dzieci i związanej z tym frustracji zarówno rodziców jak i dzieci. Może to jednak dotyczy środowiska lepiej sytuowanych ludzi z Warszawy, których stać na terapie, bo wydaje mi się, że psychologowie często widzą świat z perspektywy pacjentów, z którymi mają do czynienia.

I jeszcze polecam książkę Alvin'a Toffler,a Future Shock (Szok przyszłości). Została przetłumaczona na polski, ale ten link, który mam jest do wersji angielskiej. Książka została wydana w 1970 roku, ale zajmuje się psychologią człowieka i całych społeczeństw w przyszłości. Zaczęłam dopiero czytać, ale bardzo mi się podoba, bo pobudza do niekonwencjonalnego myślenia o życiu. No, to może komuś też się spodoba.

Re: Terapia

: środa, 2 marca 2016, 12:16
autor: Szyszek
Wątek strasznie stary, ale postanowiłem wyrazić swoją opinię. Nie czytałem poprzednich postów, więc się do nich nie odniosę.

Mi osobiście terapia pomaga baaardzo. Może miałem szczęście, że trafiłem na super osobę. Nie wiem. Na początku miałem pewne wątpliwości. Po wizycie zwykle dostawałem krótkiego powera, który jednak szybko zanikał w domowym zaciszu. Z czasem jednak, gdy kolejno moje problemy i kompleksy wychodziły na jaw, terapeutka potrafiła tak kierować moim tokiem rozumowania, że właściwie sam je zwalczałem. W wyniku takich rozmów coraz mniej się wstydzę swojej mimiki i tików, a pewnie kojarzysz, ile na to narzekałem.

Szyszkowe zjazdy to chyba stała cecha mojego charakteru (a może nie?), ale stają się coraz słabsze. I nie kończą się silnymi myślami samobójczymi, tylko odczuwaniem smutku i żalu, który przechodzi. Mój problem w dużej mierze polegał na nienawiści do siebie. Muszę ostrzec, że wkład w to miała również socjonika. EII to nic załatwić nie umie i w ogóle. Może tak dosadnie tego nigdzie nie sformułowano, ale ja tak to odebrałem.

Dzięki terapii zaczynam dostrzegać swoje zalety i lepiej radzić sobie z wadami. W ostatnich dniach w ogóle dostałem niezłego powera. Wcześniej wmówiłem sobie, że nic nie potrafię załatwić i kurczowo się tego trzymałem. Zwracałem uwagę na trudności, jakie pojawiały się po drodze, zamiast widzieć, że mimo tego ostatecznie udaje mi się doprowadzić sprawy do końca.

To samo w rozmowach międzyludzkich. Często powtarzałem, że nie umiem rozmawiać z innymi. A prawda jest taka, że we wspominaniu skupiałem się wyłącznie na ekstremalnie negatywnych przypadkach, zapominając o całej reszcie, która była zwyczajnie w porządku.

Dlatego ja osobiście polecam terapię. Wcześniej na fobię społeczną też mocno mi pomogła, ale teraz w przypadku leczenia depresji w ogóle jest rewelacyjnie. :thumbup:

Aczkolwiek wiem, że można źle trafić. Moja siostra jest diagnozowana pod kątem dyskalkulii i często słyszy od sprawdzającej pani psycholog: "No co ty? Głupia jesteś?". Szczerze mówiąc za takie teksty powinna z miejsca wylecieć z pracy. Człowiek przychodzi z problemem i jest jeszcze dobijany.

Re: Terapia

: poniedziałek, 16 maja 2016, 08:00
autor: Kapar
Zdecydowałem się pójść na terapię aby popracować nad pewnymi rzeczami, które trudno mi przeskoczyć w dalszym rozwoju. Na drugiej sesji gość mnie poprosił abym wypełnił kilka kwestionariuszy osobowości, myślę spoko, nie ma sprawy. Okazało się, że dał mi linki do smilarminds.com i między innymi test na Enneagram. Powiedziałem mu, że kiedyś zrobiłem test i tak dalej... próbowałem mu wyjaśnić, ale mnie uciął, bo to koniec sesji i ktoś czeka czy coś. Więc zrobię ten test i chyba będę "udawać głupka", zobaczę co mi powie i postaram się do tego podejść z otwartą głową. Mruknął coś, że wyglądam mu na Piątkę itp... Jak mnie zapyta to mu powiem co wiem itp, ale jak nie, to będę zwyczajnie słuchać co mi chce powiedzieć bez osądu. Przerywać mu i go na siłę wyprowadzać z błędnego założenia nie będę.

Co wy byście w takiej sytuacji zrobili?